Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

psychomanipulacja grzyboromanem by bąk_śmierdziel

psychomanipulacja grzyboromanem by bąk_śmierdziel

Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info.

 

Ja i mój kompan [GrzyboRoman] wybraliśmy się do lasu z grzybami, rzecz to dziwna ponieważ ludzie wszyscy zwykli z lasu z nimi wychodzić.

Wchodząc z Grzyboromanem do porowatozielonej kuźni umysłu prowadziliśmy bezgłośną konwersację o tym, czym zostaniemy obdarowani przez Psycho Psylokrólewnę.

Usiedliśmy pod twardymi, zmęczonymi próbą czasu pniakami, w odległości około 0.76m od siebie. Wyciągnąłem z psychoprzegrody Cylinki, błogoowoce mające zaspokoić nasz grzybogłód.

Po czasie grzybcie zaczęły wciągać nas w swoją krainę, czułem jak nasze neurony zamieniają się w asymetryczną, pozornie niezorganizowaną grzybnie.Czułem, czułem to jak mój mózg zaczyna wchodzić w stan, w którym nie używa neuronów a funkcjonowanie zawdzięcza neurogrzybonom.

Są to mikrostruktury pozwalające na objęcie ludzką [ właściwie pół ludzką ] percepcją zakrzywionej, prawdziwie nieprawdziwej krainy niemożliwego.

DZIAŁA, jesteśmy po drugiej stronie.

Siedzę, opieram się o drzewo, czuję, że ono pragnie moich soków, słyszę jak próbuje wyprodukować zabójcze macki zdolne do wbicia się w moją delikatną, aksamitną skórę. Nie chcę ginąć, świat jest zgrzybiale piękny, nie dam się wyssać, uciekam.

Ogarnia mnie strach, biegnę przez las słysząc głosy, widzę, że drzewa usilnie starają się wgnieść mnie w ściółkę, chcą zachować porządek, odstawić mnie na miejsce,nakłonić do symbiozy myślą, że jestem grzybem. Boję się, czuje nienaturalny lęk... nie przed śmiercią, okaleczeniem czy nieznanym ale przed tym, że nie zdołam przetworzyć wszystkich sygnałów i znaków, które mnie otaczają, że nie zdążę odszyfrować przesłania...

Zatrzymuje się, spoglądam w tył, Grzyboroman bada glebę, z palca urządził sobie chyba sondę do badania jej składu. Nigdy nie pomaga mi w zadaniach.

Przemieszam się, idę, teraz już spokojnie. Spotykam coś strasznego, wielką, cycatą Babę Jagę... Zbiera muchomory na wywar, pewnie w swojej chacie robi bigos... z dzieci... chwytam za sękatą laskę, którą dostrzegłem pod nogami po tym jak się o nią potknąłem. Zobaczyła mnie, widzę jej chropowatoczerwone ślepia, wydała okrzyk, który brzmi jak igła przechodząca z dwóch stron przez moje uszy. Schyla się, kręci czymś... TO GRZYB... nie... to zawór... odkręciła go, straszne! z jej ciała zaczęły wydobywać się żółte zarodniki, wszystkie skierowały się w moją stronę niczym rój dzikich pszczół... uciekam co sił w nogach do Grzyboromana.

Mara zniknęła...

Mój kompan zaczął przemieszczać się z prędkością, której nie potrafię wam wyjaśnić, nie chodzi tu o taki termin, jaki znamy my - śmiertelnicy. Zaczął przesuwać się przez dziury pomiędzy wymiarami, stał w miejscu, poruszając się jednocześnie. Jeżeli gracie w gry online, można to określić jako intensywne lagi, znajdował się w wielu miejscach jednocześnie... a był tylko w jednym.

Było mi głupio... zachwiałem równowagę puszczy. Duch zieleni jest na mnie zły, czuję to w środku Mnie... Czuję swoje błędy... przyszedłem tu tylko po to żeby się rozerwać a teraz rozrywa mnie żal. Przyszedłem tu tylko po to by ukraść dary natury nie dając nic od siebie...

Z przemyśleń wyrwał mnie niby wybuch... Ujrzałem szarego...

C.D.N

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media