Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ciesz się drogą !

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
3,5 g suszonych
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Luźna niedziela w towarzystwie ukochanej i przyjaciół. Ciepłe i przytulne mieszkanie, stanowisko dowodzenia na podłodze z dużą ilością poduszek i kocem + kilka butelek wody .
Wiek:
26 lat
Doświadczenie:
Marihuana często, w umiarkowanych ilościach, druga podróż grzybowa, tylko natura, chemia mnie nie interesuje. Zainteresowania szamanizm, zawód masażysta.

raporty alphastar

ciesz się drogą !

 

Wraz z dziewczyną, moim przyjacielem i jego dziewczyną spędzaliśmy bardzo ciekawy i spontaniczny dzień. Obfitował w wiele śmiesznych sytuacji, mądrych spostrzeżeń i spokoju który towarzyszył nam od samego przebudzenia.  Po krótce nawinę o zarysie dnia, by przybliżyć pewne sytuację w późniejszym czasie opisane.  Dzień poprzedzający intoksykację psilocybionową, zawierał w sobie 18-te urodziny kuzyna mojej dziewczyny, do domu wróciliśmy późno, ok.  godz 3 nad ranem, zmęczeni. 8 godzinny sen wydawał się wystarczający i po uprzednim ogarnięciu się, wyruszyliśmy na zimowy spacer by w celu naszej podróży zawitać do znajomej pary. Po pewnym czasie i nadejściu pory obiadowej ustaliliśmy że lecimy na łyżwy uprzednio posilając się w osiedlowej pizzeri. W pizzeri  przywitał nas ryczący telewizor, wszyscy w pewnym momencie byliśmy pod wpływem akcji wyświetlanej na ekranie, jakiś strasznie prosty film na nastolatków, przesycony seksem, agresją, pogonią za kasą, wszystko to zakrapiane alkoholem. Doszliśmy do wniosku że telewizja emituje fale które przyciągają i hipnotyzują, kiedyś o tym czytałem, sam nie posiadam TV w domu (hell ya ;) wiec zapomniałem jaki ma hipnotyzujący wpływ.

Po obiadku i udanych łyżwach, skierowaliśmy się do domu. Wspominaliśmy czasy mdłości w których jak głupie dresy niszczyliśmy czyjąś własność, chcąc wyładować tkwiący w nas gniew, w tej głupoty wyciągnęła nas konopia, pokazała że życie na dużą wartość i uwrażliwiła nas na otoczenie. Dzięki jej prowadzimy ciekawe i humorzaste życie J

Spontanicznie następujące wydarzenia doprowadziły nas do spożytkowania suszonych gribów, każdy z nas inną dawkę, wedle oczekiwań. Ja 3,5 g, dziewczyna 1,7 g (mała waga ciała, ale wystarczyło J) zaś mój przyjaciel niecałe 4g. Jego dziewczyna pozostała przy winie i w sumie ciężko stwierdzić czy do był dobry czy zły pomysł :P. o 20:00 nastąpiło rozpoczęcie odliczania do odlotu.

Po niecałej godzinie, dawało się wyraźnie odczuć mocne, tkliwe działanie psylocybiny. Faza wkręcała się od uczucia upojenia alkoholowego, połączonego z zaburzeniami koordynacyjnymi, małymi dolegliwościami ze strony żołądka, do momentu w którym nasza kwiecista tapeta i wzory na niej zaczynały żyć własnym życiem. Fioletowo jasno-ciemne kwiaty, wtórnie to powiększały się i zmniejszały, wydając się wychodziły ze ściany by zlać się wraz z łóżkiem i resztą przedmiotów w pokoju. Rozbawieni tym faktem postanowiliśmy z ukochaną zasiąść wygodnie na dywanie i wraz z poduszkami, kocem i bębnem rozpoczęliśmy naszą wspólną podróż. Halucynacje OEV były coraz wyraźniejsze, przestrzeń mieniła się ostrością kolorów, jak w zdjęciach typy HDR, po dokładniejszym przyjrzeniu się obraz mocno falował, zaś w powietrzu unosiły się małe diamenciki i światło rozchodziło się z nich mocno. W tym momencie stało się jasne, że wszystko zbudowane jest ze światła, a nasze uczucia kierują tym, czego doświadczamy. Zgłębiając doświadczenie psychodeliczne, widzieliśmy i wiedzieliśmy coraz więcej, tak jakby runęły w nas graniczące umysł zasady wpojone od lat. Wszystko wydawało się takie proste i piękne, czyste i delikatne, każda myśl stała się wspólną myślą, moją i mojej dziewczyny, rozumieliśmy się bez słów a miłość była wokół, do tego postanowiliśmy uaktywnić najwspanialszą mantrę na świecie, śmiech buddy! Śmialiśmy się na głos bardzo donośnie i to popchnęło nas jeszcze dalej. Widziałem stworzenie w każdym momencie, chciałem podzielić się tym ze światem, widziałem dlaczego dzieci są tak czyste i potrafią beztrosko bytować do pierwszych lat których rozpoczyna się wdrukowywanie pewnych zasad, przez rodziców, przez szkoły, kościół, media, społeczeństwo. To było tak jasne, zawsze o tym wiedziałem, tylko ciężko było otworzyć właściwe okno by móc to zobaczyć tak bezpośrednio. Widzieliśmy siebie na wylot, każdą komórkę, każdą cząstkę, widzieliśmy płynącą w nas wodę, i woda ta stała się myślą przewodnią. Wszystkie fakty które dotarły do mnie w tym życiu odnośnie wody, nagle stały się jasne. Wiedziałem jak bardzo woda potrafi być żywa, potrafi czuć, zapamiętywać emocje i projektować je dalej. Widziałem wszystkich ludzi, jako zbudowane z wody organizmy, noszące w sobie pewien ładunek emocjonalny, niesiony od poczęcia do śmierci, łączący się z karmą człowieka, determinujący jej poprzedni jak i następny byt. Nierozerwalna nić spajająca ze sobą całą materią wszechświata, manifestująca się poprzez świadomość i świadomy wybór, czująca miłość, radość, ciepło – to my istoty ziemi. Niosący ze sobą wodę, żyjący z nią, cały czas filtrując  by żyć, by nawadniać się. Jak wielki znaczenie w tym momencie nabrała dla mnie woda! To ona syci się naszymi emocjami i manifestuje nasze życie, które odbieramy każdego dnia, przyciąga podobne do tego co jest już w nas! Najpiękniejsze jest to że sami możemy z nią pracować, poprzez nasze wybory, poprzez to w jaki sposób się odżywiamy (to też jest woda), zawarta w żywności, najwięcej w warzywach i owocach, ostatnio widziałem porównanie zdjęć aury (metoda kirialnowska) warzyw ekologicznych i zwykłych uprawianych przemysłowo, ekologiczne aż tryskały energią, zaś drugie ledwo ćmiły na obrzeżach.

Przeżyliśmy swoiste oświecenie i wiedzieliśmy że świat również do tego zmierza, aby odrzucić te wdrukowane reguły i schematy, by wrócić do matki ziemi, czystej wody, niepohamowanej radości i miłości łączącej nas z resztą wszechświata. Życzę wszystkim owocnych i pełnych mądrości podróży. Nie dałbym rady wymienić wszystkiego co działo się w mojej głowie podczas tej 3 godzinnej wyprawy, może choć trochę zachęcę do dalszych badań innych. Pozdrawiam i pamiętajmy. Wybierz swój cel i ciesz się drogą, tylko to się liczy ! Nasza droga przez życie.

Ocena: 

Odpowiedzi

milutko...dzięki kochani...odezwijcie się może na priv...

Ananda 

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media