Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

absurd. (by porysowany)

absurd. (by porysowany)

Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info

 

Lyserg Saure Diathylamid wpłynęło dość obojętnie na moją mało wartą uwagi osobę. Pierwsze spotkanie w postaci jednego diabełka + mj. spowodowało dość nasiloną reakcję w postaci 8 godzinnego śmiechu szaleńca, rozpływającego się otoczenia i lekkiego "negatywa"; ból pachwin. Następnie zaowocowało to przygodą z połówką, a na drugi dzień 3 kwasami(dokładnie 2 od razu, a potem dorzucony dodatkowo 1; obrazkiem było coś na kształt "kosmicznej" pustyni). Reakcje nastąpiły dość szybko w postaci uwydatnionego trójwymiaru. Ja ze Śmigłem przygotowaliśmy się dość solidnie, obmurowywując się artylerią płyt cd, 2 kocykami, moim psem i zasobami żarcia. Po znalezieniu odludnego miejsca usadowiliśmy się czekając na rezultaty w postaci zmiany percepcji. Ujawniała się ona przeskokami obrazu, zmianą kolorów "makiety" oraz wspomnianym "negatywem" (potrójne, różnobarwne kontury), dźwiękiem surround oraz mieszaniną stylów muzycznych. Po dorzuceniu 3 kwasa zaczęła się niezła jazda w postaci paranoi - wiecie, szelest nie wiadomo skąd, wyostrzenie wzroku w postaci zintensyfikowanych barw, nieproporcjonalne kształty, wręcz groteskowe i ciało jako zupełnie coś niepotrzebnego (bądź przenoszenie sugestii w czasoprzestrzeni:P). Rozdwojenie jaźni; relacje prysły jak bańka, okazało się że jesteśmy bezpodstawnymi istnieniami, zdani na własne poczynania (bądź ich iluzję). Było nieźle, wahania nastrojów od lęku poprzez niesprecyzowanie. Śmiglasty okazał się niezłym psychopatą i chciał rozjebać łeb mojemu psu kamieniem - w sumie czemu nie, ale co ja bym starej powiedział - skopaliśmy wszystko co mieliśmy ze sobą, uznając że to ABSURD. Miejsce stało się nie do zniesienia, każde miejsce (zaliczyliśmy kościół, jakąś wiochę, cmentarz, itp.). Naszej wędrówce towarzyszył bezsens w postaci krowy, dzieci, domów, mnie, jego, mojego kundla, drogi, znaku oraz myślenia. Zmęczeni odbieraniem bodźców spoczęliśmy na wiejskim cmentarzu. Mój przyjaciel walił konia, a ja z nudów i (wtedy) przerażenia udałem się po mleko biorąc ze sobą tylko psa. Sklepowa okazała się potworem z wystającymi zębami, miałem ochotę jej roztrzaskać łeb, więc krótko napomknąłem aby streszczała dupę bo w innym wypadku skończy to się tragicznie (ledwo co ją zrozumiałem, bla bla bla i takie tam...). Wracając spotkałem wieśniaczkę, jedyne co mi przyszło do łba to zabicie jej i wyruchanie. Przestraszyła się biedna widząc kolesia ze śliną do pasa, więc kazałem jej biec w przeciwną mańkę, posłuchała. Dobre istnienie. W miejscu docelowym nie znajdowało się nic, bynajmniej nie było Śmigła, a jedynie butelka po mleku z wyrytym napisem: "WIESZ CO PIJESZ". Odczułem ulgę i niesmak spowodowane przez świadomość zaplanowanego show. Bez kompana musiałem jakoś dotrzeć do bezpiecznego miejsca. Wyszedłem z cmentarza, udałem się prosto i zobaczyłem Śmigła w rowie, a cała sytuacja była wykreowana przez mój chory umysł (!). W skrócie: jebnęliśmy się na łące, zadowoleni nieznacznie że zaczynamy wchodzić na wyryte tory myślowe, halucynacje w postaci modulowania chmur i takie bajery. Drugi dzień był dość przykry i musiałem walnąć parę bronxów. W dalszej przyszłości były przygody z jednym, dwoma, ale nie takie fajne jak z 3:P.
Postanowiłem pociągnąć trochę dalej swoje szaleństwo i kupiłem 6 kwasiorów (obrazek ujawnił się jako oczko i "kanaliki energetyczne"). Akcja działa się w nocy u mnie w domciu. Po zjaraniu grama z ziomami zarzuciłem 1 i żegnając się czule udałem się do miejsca wspomnianego. Tam nastąpiła czynność aplikacji 2 potem 3 no i w końcu 4 kwasiora. Akcja przybrała dość szybkiego tempa. Założeniem był temat: CODZIENNOść NA KWASIE. Włączyłem muzyczkę, oglądałem pornola, przyjemne ciepło witało obszary mojego mózgu, gdy nagle zaczął się zjazd, wszystko "w dół" - muza stała się okropna, twarze lasek tak sztuczne, że jedynym rozwiązaniem było by je poćwiartować. Wspaniała dysproporcja przedmiotów, mnie, rodziny. Polubiłem oglądać rozpływająca się twarz w lustrze. Tym razem części płytek oraz zielone zabarwienie światła stały się mną, moim wyglądem. Okropnie zachwycające. Dostałem pierdolca i lizałem się z moim psem, gdy niespodziewanie zauważyłem krople krwi na kanapie. Farba kapała z nosa, a uczucie było nie do opisania(tak jakby metaliczne "coś" przeszywało konstrukcję ciała). Nieciekawie, bo jeśli wstanie matka i zobaczy mnie gołego, zalanego juchą nie będzie za szczęśliwa, a ja byłem w stanie zrobić coś "nie na miejscu". Sprzątanie. Jak zacząć coś tak absurdalnego w takim stanie? Resztka świadomości pozwoliła dokonać to gówno. Myłem się chyba z 3 razy(nie wspomnę o przykrym zabiegu defekacji) i tyle samo wychodziłem z domu, he. 6 rano - wyjście z psem, słuchawki na uszy i bezsens w okół. Spacer był przepełniony wstrętem do istnienia, ptaki wyły, ludzie byli niewyobrażalnie paskudni i ten cholerny szelest. Kierunek obrałem całkowicie przypadkowo (w domyśle: nie mogłem prawie chodzić). Zataczając się w kwasowym świecie poległem na kamieniu bez wiary. Pamiętam, że z pen drive'a leciał speedcore, a potem przypadkowi "Chłopcy z placu broni". Zrezygnowany i przygnębiony istnieniem wróciłem do domu patrząc na otaczającą mnie żenadę i absurd. Tam już tak upierdolony leżałem na wyrze patrząc na wyginające się futryny; zauważyłem fajną rzecz, mianowicie spoglądając na ręce dostrzegłem kanaliki energetyczne oraz obraz skóry jako przeźrocze. Obraz samego siebie jako idioty perfekcyjnego - wchodzę do łazienki, macham do lustra i kończę pytaniem: "Też jesteś idiotą?" Dalej w skrócie dość tragikomiczne gierki w moim wykonaniu, itp.Trzymało mnie 15 godzin. Drugi dzień został zakończony 16 godzinnym snem i 2 następne również. P.S. Wielokrotnie chciałem rozjebać głowę kamieniem. P.S.2 Po paru dniach zarzuciłem 2 pozostałe, ale reakcji oprócz "pływającego" ekranu nie zauważyłem.
Londyn; ja i Śmigło; 3 i pół kwasa. Zniesmaczeni brakiem objawów siedzimy i gadamy w celu zabicia nudy. Bum, wszystko lata (dość mocny kwas), kolejne następujące po sobie deformacje ciała i otoczenia. Zostajemy przytłoczeni przez bezsens absolutny. Przy wymawianiu słowa "mdłości" zaczyna mnie przygniatać bezsilność w stosunku do istnienia. Konkludując odkryliśmy BEZSENS. Zakończyło się dość szybkim snem i przeżyciem nudy przez duże N:P. Następnego "dnia" musiałem walnąć połówkę na klina, żeby mózg miał co analizować (!). Po ciągu dni walnąłem półtoraka - reakcji brak.
OSTATECZNOść: Postanowiłem iść jeszcze dalej i otrzymałem 12 kwasów (żółto - pomarańczowe słońce, nie "sunshine"). Śmiglasty walnął 2 i zasnął najebany, ja natomiast systematycznie po 2 doszedłem do wyniku 10, i... nic. Lekkie projekcje, tak jakby nie było różnicy pomiędzy "tymi" światami. Czyżbym był aż tak wyabsurdalizowany? Może kwas był lipny. Nie mam pojęcia... jeśli ktoś z Was jest w Londynie, proszę o kontakt mailowy. Potrzebuję dość ostrego stuff'u (może ktoś mi poleci jakieś świetne depresanty; przedawkowywałem już różne leki). Pozdro i uważajcie z kwasami, hehehe.

Ocena: 

Odpowiedzi

Zarzucanie tylu kwasirów to marnowanie jego potencjału ale trip całkiem przyjemnie się czyta :)

LSD de difficulté de la Divinité ?

Fiu, fiu. Jeśli tacy Polacy jeżdżą do Londynu, to wstyd tam mówić po polsku, żeby się nie wydało. A co do tripa - szkoda substancji, słowo daję. Jak chcesz się "najebać", to zostań może przy tradycyjnej, polskiej wódce.

Badz co badz mial fajny dres. 

konkret, musisz byc niezle pojebany ^^

dobra antyreklama kwasu.

Antyreklama? Ty chyba chciałeś powiedzieć głupota dzieciaka który nic nie wie co i jak działa i napala sie na jak największą ilość.

Pamiętajcie- W psychodelikach więcej nie zawsze oznacza lepiej!

Miales racje na wstepie co do siebie tj. "mało wartą uwagi osobę". Ale mijajac przechodzaca kobiete pomyslales zabic i wyruchac, a w miedzyczasie twoj kumpel walil konia na cmentarzu? Na prawde szkoda mi twego nedznego zywota..

Nie czaicie specyfiki absurdalnego umyslu Porysowanego. Pierdoleni oswiecency. 

Faktycznie jest wiele do czajenia. W kryminałe lub psychiatryku o zaostrzonym rygorze jest dużo takich person, co do których możesz napisać "nie czaicie specyfiki jego absurdalnego umysłu"... i dlatego nie ma się czym zachwycać.

Widząc niektóre fragmenty  astnawiam się czy ten raport jest prawdziwy. Czy jest po prostu wymysłem jakiegoś gimnazjalisty, który nigdy nawet nie widział  żadnych narkotyków na oczy. "Śmiglasty walnął 2 (kwasy) i zasnął najebany", " Mój przyjaciel walił konia, a ja z nudów i (wtedy) przerażenia udałem się po mleko biorąc ze sobą tylko psa.". 
Mi to wygląda po prostu na prokacją. TenTyp też opisywał wiele histori, które wywoływały dużo emcji a potem się przyznał że część z nich nie byłla prawdziwa a miała na celu jedynie pokazanie w jaki sposób powinno się opisywać zdarzenia aby zaintersować czytelnika.

pozdro! 

O kuchwa. Jak ja widzę takie opisy "przeżyć" to ja się zastanawiam czy nie lepiej powstrzymać legalizację "wszystkiego".  ...No może prócz MJ. Peace.

Zmarnować LSD to grzech. Mógłbyś 10 osób uszczęśliwić, a nie marnotrawić tyyyle kwasu.

Uszy toną w raju dźwiękach,
Psychodela jak piosenka...
Moje oczy widzą dalej -
Psychodela i fraktale...
Kocham Życie i Naturę,
kocham Radość i Spełnienie
kocham się narkotyzować,
nigdy tego już nie zmienię!

Przecież to jakaś ściema jest. W raporcie mowa jest o obecnie jednej z trudniej dostępnej substancji na Polskim rynku i wcale nie takiej taniej a tu możemy przeczytać jak gość wpiredziela ją jak Tic Tacki, no nie mam się śmiać czy płakać. O innych absurdach nie chce mi się pisać, szkoda tylko ze ktoś może tutaj wejść to przeczytać i wyrobić sobie krzywe spojrzenie na tak wspaniałą substancję jaką jest LSD.

Ja mieszkam w jednym z największych miast Polski, całkiem niedaloko granicy Czech w dodatku i mam trochę znajomych mogących załatwić Kwas.  A jakoś od dawna nic nie ma, ani widu ani słychu o LSD, jedynie jakieś "zastępniki" w stylu legalnych tryptamin. Tak więc zgadzam się, że jest ciężko dostępne. A on jeszcze bierze jakby nie słyszał o tolerancji organizmu. 

Uszy toną w raju dźwiękach,
Psychodela jak piosenka...
Moje oczy widzą dalej -
Psychodela i fraktale...
Kocham Życie i Naturę,
kocham Radość i Spełnienie
kocham się narkotyzować,
nigdy tego już nie zmienię!

On mieszka (mieszkal?) w Anglii, robi mala roznice. Temat o dostepnosci LSD w Polce jest na forum hyperreal, zapraszam.

Tak z opisu to sugeruje ze początek raportu nie ma miejsca w Anglii, ale pomijając dostepność to w chodzi w grę to kwestia poruszona przez psychodelic.mess, czyli tolerancja organizmu, jeśli bierze się zbyt często to przestaje działać, o ile jeszcze wrzucanie na drugi dzień ma choć cień logiki tak dojadanie podczas tripu żadnego sensu nie ma. Jeśli ten opis jest prawdziwy, w co wątpię, to mamy do czynienia z idiotą bo kazdy wie ze kwasa się zbyt często nie bierze i nawet ludzie po tripe zazwyczaj mają dosyć doznań na jakiś czas. No i do tego raportu mam jeszcze taki zarzut ze wcale nie oddaje tej przyjemności i euforii jaka występuje po LSD, czyta sie jak opowiadanie ucznia z podstawówki któremu zadano jako prace domową opis czym się zajmuje poza szkoła.

Wiem o tym, nie bronie idei wrzucania dwunastu kwasow i nie dyskutuje na temat sensu takiego postepowania. TR po prostu nie pasuje do Waszej wizji doswiadczenia po LSD, rozumiem. 

Chcesz spamować wszystkim raporty wciskając kit o jakimś adminie ?
Wiedz, że jesteś beznajdziejną osobą z kompleksami. Że niby lepsza? W czym ?
W wpier.dalaniu fety czy syropu na kaszlu ?? lol
jesteś beznadziejna lasko. Ogarnij się,bo sama Ci zaspamuje te twoje brudy .

' Right here and now, one quanta away, there is raging a universe of active intelligence that is transhuman, hyperdimensional, and extremely alien .. '

Dziwi mnie, że Twoje konto nie zostało usunięte. Nie znasz polskiego, ani zasad kultury osobistej. Pierdolisz na poziomie buntowniczki-gimnazjalistki. Właściwie, to się zastanawiam, czy jesteś prowokacją, czy tylko gówniarą, której sie wydaje, że pasuje do świata narkusów i czyni ją to wyjątkową (sic!).
Znajdujesz się na szarym końcu listy istot, które powinny osądzać, kto jest od kogo lepszy.
Nie chcemy Cię w ćpuńskim świecie "gwiazdeczko", nara.

To nie jest moj trip report, nie obwiniaj mnie za to, ze nie nauczono Cie czytac. ´´Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info´´. Poza tym nie znasz roznicy pomiedzy adminem, a moderatorem - ja tu tylko sprzatam, a Ty kwalifikujesz sie do kosza. 

"P.S. Wielokrotnie chciałem rozjebać głowę kamieniem"

Szkoda, że tego nie zrobiłeś, byłby happy end dla ludzkości.

lepsze niż 'Mdłości' Sartre

Report może i fajnie się czytało, przyjemna i przystępna forma, aczkolwiek według mnie jest tu za mało emocji oddanych, a jeżeli już są, to te negatywne. Fragment o waleniu na cmentarzu zarazem mnie rozśmieszył, jak i zniesmaczył (choć mam czarny humor). W większości ta relacja oddaje tylko trudny charakter autora i jego posępne spojrzenie na rzeczywistość. No i oczywiście, tak jak niektórzy wspomnieli, kwasior ma większy potencjał.

Więc daję 3 gwiazdki.

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media