Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

jak pokochać matematykę

detale

Apteka:

raporty unknown

jak pokochać matematykę

Moja przygoda z Tussim zaczęła się wczoraj :) Wcześniej wyżerałam tylko Tramal, pozostawiony przez babcię w spadku :), ale Tramal się skończył i zmuszona zostałam do szukania innych tableteczek. Poczytałam sobie trochę waszych tekstów i postanowiłam następnego dnia wybrać się na spacer po aptekach, aby kupić Antidol i Tussipect. Niestety Antidolu nigdzie mi nie sprzedali ("lek z kodeiną bez recepty Pani chciała?"), no więc kupiłam 3 opakowania Tussiego. Jedno dla mnie, pozostałe 2 dla dwóch kumpeli. Oczywiście pierwszą dawkę wcisnęłam Julitce w szkole, żebym wiedziała jak się człowiek po nim zachowuje, zanim sama wezmę :) Juli twierdziła, że nic jej się nie chce i zdołowana poszła do domu. W domku dała Tussi kumpeli - Dominice (każda z nich brała po 11 tabletek). Kiedy ja przyszłam do nich (ok. 18) Julita powiedziała, że ma podniecające dreszcze na głowie (Dominika to samo) i że ogólnie fajnie jest. No więc ja też wzięłam 11. Na początku czułam się przybita na maxa, położyłam się do łóżeczka i tak leżałam z do połowy otwartymi oczyma, bo nie mogłam nic z nimi zrobić, ani otworzyć, ani zamknąć. I wtedy wpada moja matka z tekstem:

-Martyna!! Ósma godzina a Ty już śpisz? Byś się lepiej z matematyki pouczyła!

Matma już od podstawówki przez to śmieszne gimnajzum i na moim pojebanym LO kończąc była moim najbardziej znienawidzonym przedmiotem. Nigdy nic nie czaiłam, od kiedy pamiętam, zawsze miałam z matmy 2. Więc kiedy usłyszałam to, co moja matka powiedziała, przypomniało mi się, że następnego dnie (tj. dzisiaj) mam z matmy spr. I wtedy pomyślałam, że matma jest przecież taka zajebista, że przecież ja kocham rozwiązywać zadania z matmy. Wstałam, usiadłam do biurka (matka pewnie myślała, że to ona ma taką siłę przekonywania) i siedziałam ok. 3 godzin nad zeszytem i książką i nie wiem jakim cudem po jakiejś godzinie zaczęłam czaić te zadania, które jeszcze godzinę wcześniej były dla mnie na maxa trudne. Po 2 godzinach nauki wszystkie odpowiedzi mi się zgadzały, więc cała happy poszłam spać. Zasnęłam bez problemu. Aha, jeszcze w międzyczasie dostałam esa od Julity, że Dominika "umiera" po Tussim. Wstałam rano z zajebistym bólem brzucha. Szybko do kibla, usiadłam na klopa i nie mogłam zejść chyba przez godzinę. Jak przez chwilę przestało mnie dusić poszłam po książkę od matmy, wróciłam i siedziałam na kiblu i uczyłam sie z matmy. Co ciekawe, umiałam wszystko, czego nauczyłam się dzień wcześniej (bo myślałam, że zapomnę). Po baaardzo dłużącej się godzinie wyszłam z wacka. Miałam nie iść do budy, bo bałam się, że w szkole nie zdążę do, kibla dobiec ;), ale coś mi mówiło, że muszę iść na spr z matmy. Jak zobaczyłam zadania, wszystko wydawało mi się takie proste i w ogóle. Wszystkie zadanie zrobiłam w 20 minut, potem jeszcze qmpelom rozwiązywałam. Wszyscy zdziwko, że Martyna, taki głąb z matmy tak test rozjebała, potem jak sprawdzaliśmy odpowiedzi, to wszystko albo prawie wszystko miałam dobrze. qrwaaa, ja w to normalnie nie wierzę! W ogóle takie zajbeiste uczucie po Tussim jest, jestem pewna, że teraz częściej będę go pożerać :) Jeszcze raz będę musiała przetestować go przy zadaniach domowych, czy na serio wspomaga uczenie, ale Dominika mówiła, że ona też qła z historii po Tussim i też wszystko napisała. Tylko, że ona rzygała wczoraj po tym :/

Podsumowując:

Plusy Tussipectu

- miłe uczucie podniecającego mrowienia (wszystkie 3 tak miałyśmy)

- wspomaga uczenie (wg mnie i Dominiki tak)

- zajebisty humor (wszystkie 3)

- ochota na rozmowę z kimkolwiek o czymkolwiek (tylko ja tak miałam)

Minusy:

- rozwolnienie dzień później (ja...)

- wymioty (Dominika)

- serce walące jak po wysiłku na maxa (wszytskie 3)

- na początku lekkie rozdrażnienie (ja i Julita)



Ale mimo tego polecam wam wszystkim Tussipect, jak już zacznie działać, wszystkie smutki odchodzą na bok, a wszystko jest zajebiste, nawet kolor ścian w moim pokoju mi się podobał wczoraj :) Dzisiaj sobie robię przerwę, a jutro zjem sobie Tussi again i znowu będzie fajnie... :) Pozdrooo dla wszystkich Tussipectowiczów



Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media