Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

tramadol test trip

tramadol test trip

by JassMine


1. nazwa substancji - Poltram



2. poziom doświadczenia użytkownika - ganja (wiele), LSD (niewiele), grzyby (raz), amfetamina (raz), xtsy (dwa razy), accodin (niewiele)



3. dawka, metoda zażycia - 5x50mg w pigułkach



4. "set & setting" (stan umysłu, intencje, miejsce spożycia) - wieczór, dom, spokój, cisza, książka, net, tv.



5. efekty i przebieg testu -





Lek o nazwie Poltram zauważyłam w domowej apteczce jakiś czas temu i skojarzyłam go z podobnie brzmiącym Tramadolem, o którym wiadomo, że działa nie tylko przeciwbólowo. Po zapoznaniu się z informacjami dosętpnymi na hyperrealu, dowiedziałam się, że to jego tańsza polska wersja i postanowiłam wypróbować go w dawce większej, niż zalecana na ulotce.



Swój test trip rozpoczęłam wieczorem. Dawke ustaliłam na bezpieczne 250mg i ok 20.30 połknąłam najpierw 3 tabletki, a potem po ok 0,5h następne dwie. Czytając książke, której historia rozgrywała się w XVII wiecznym Amsterdamie, czekałam na efekty. Z początku obeszło się bez skutków ubocznych, takich jak nudności, ból brzucha czy cokolwiek innego, o czym napisane było w innych raportach.



Wraz z upływem czasu ogarniało mnie coraz większe rozluźnienie, co jednak nie było fizycznym rozluźnieniem, a jedynie jakimś psychicznym odczuciem lekkości i uspokojenia. Czułam też przyjemne ciepło i coś co można by nazwać uczuciem delikatności. Przez któtki czas dopadły mnie lekki nudności, ktore po kilku minutach ustąpiły.



ok godz. 23, czyli po mniej wiecej 2h od przyjęcia leku, efekt rozluźnienia i "odstresowania" był już znaczący, jednak daleko było do jakiś spektakularnych efektów. Wystąpiły też zaburzenia widzenia i równowagi, jednak bez jakiś wizji, falowań, czy czegokolwiek podobnego. Mniej więcej w tym samym czasie, czytanie stało się dosyć utrudnione, ponieważ litery stały się niewyraźne i obniżyła się koncentracja. Zrezygnowałam z czytania i położyłam się na łóźku z laptopem. Przeglądałam siec, jakieś blogi, wykonałam autoportret w photoshopie, włączyłam chilloutowe radio w winampie.



Muzyke słuchało mi się przyjemnie, ale nie można tego porównać do słuchania muzyki po accodinie, po którym zyskuje ona całkowicie nowy wymiar. Nie mogę powiedzieć też, żeby nachodziły mnie jakieś specjalnie wyjątkowe myśli, czy odkrywcze koncepcje, które zdarzały mi się po innych specyfikach, z którymi miałam w życiu wcześniej do czynienia.



Ok godz 0:30 zaczęla ogarniać mnie coraz większa senność. Psychiczne nie chciałam spać, ale oczy zamykały mi się uporczywie i nie pomogła nawet telewizja z serialem o ekipie śledczej. Wyłączyłam wszystko i poszłam spać.



To jest w zasadzie koniec tej "przygody" z tramalem (choć nie całkiem, o czym dalej). Nie wywołal on we mnie jakiś szczególnych efektów. Muszę jednak przyznać, że sprawił jednak sporo przyjemności, głównie z powodu znacznego uspokojenia i wyciszenia.



Zasnęłam i spałam mniej wiecej godzine. Później nastąpiło coś, co nazywane było w innych raportach pół-snem. Nie doświadczyłam jednak, żadnych wizji pod zamkniętymi powiekami, zamiast tego pojawiły się inne mniej przyjemne efekty. Całe ciało zaczęło mnie swędzieć. Raz noga, raz ręka, raz nos, potem udo, głowa, palec, brzuch, plecy, ramie, tyłek. I tak na zmiane. Nie był to stopień swędzenia jak po ugryznieniu komara, ale na tyle wkurzający, że skutecznie uniemożliwił mi zaśnięcie i popsuł cały wcześniejszy fajny klimat. Jest to coś, co mnie może powstrzymać przez kolejną próbą z tą substancją, bo drapanie się jak małpa, raz tu, raz tam, nie jest wcale fajne. Z tego jednak, co czytałam, jest to częsta przypadłość podczas pierwszego razu z tramalem, ktora zwykle mija za następnym razem. Ale równie dobrze może nie minąć...



Drugi kiepski efekt, to nudności. Wydawało mi się, że jestem bardzo głodna, więc zrobiłam sobie małą kanapkę z żółtym serem. Zjadłam ją powoli i to był błąd, bo niedługo potem złapały mnie cholerne nudności, które nie ustąpiły tak szybko jak te wcześniej. Do tego dostałam jeszcze czkawki.. co już wcale nie było fajne.

Tak więc jest 4.45, a ja piszę ten tekst czkając i drapiąć się (choć teraz już w zasadzie swędzenie ustało) i oceniając zabawę z Poltramem, na taką-sobie. Głównie z powodu tych skutków ubocznych, które psują cały przyjemny efekt, odczuwany na początku.



W przypadku Accodinu nie dopadły mnie żadne fizyczne efekty uboczne, jednak bardzo mocny psychiczny stres, który wystąpił w pewnym momencie, spowodowal, że nie mam już najmniejszej ochoty ponownie sięgnąć po te piguły. Nie polecam nikomu, bo choć niektóre efekty są interesujące (np. wspomniane słuchanie muzyki, ale też rozmyślania), to jednak można też dostać niezłego doła po tym wsystkim.

Co do Tramalu, to jest akurat odwrotnie. Fizycznie nie czuję się zbyt dobrze, psychicznie natomiast zupełnie pozytywnie (nie licząc tego, że jest już wcześnie rano i jestem zmęczona).



Ogólnie branie tych substancji, róznych z którymi miałam do czynienia, zawsze traktuje jako formę eksperymentu i unikam stosowania ich do zabawy. Chce się dowiedzieć czegoś o sobie i swojej innej świadomości. Uważam, że tylko wtedy ma to jakiś większy sens. Łykanie chemii na codzień, dla funu i po to, żeby być bardziej cool, jak dla mnie, to kompletna bzdura, za którą zapłaci się wcześniej czy później zdrowiem fizycznym i psychicznym. Zdaje sobie sprawę z tego, że sama też już troche nadszarpnęłam własne, ale staram się robić to z umiarem, tak aby nie mieć zbyt wielu problemów w przyszłości.



I jedna rzecz na koniec - pamiętajcie, że narkotyki najbardziej wpływają na psychike i to z nią można mieć najcięższe problemy. Pare razy - szczególnie po amfecie i accodinie, przekonałam się, że żadne "fajne słuchanie muzy", czy "super wizje" i "brak zmęczenia", nie rekompensują psychicznego zdołowania i depresyjnych myśli, które częśto się pojawiają z mocą, z ktorą nie jeden z was zafascynowany narkotycznymi doświadczeniami, nie spotkał się wcześniej w całym swoim życiu.



Tak więc uważajcie, co robicie, bo możecie sobie nieźle skomplikować i sknocić życie.



(sorry za morały, ale ten tekst miał służyć poinformowaniu o moich doświadczeniach, które są właśnie takie)

JassMine

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media