Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pseudoefedryna i melatonina pewnego popołudnia

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Apteka:
Dawkowanie:
Jedno opakowanie Modafenu, 12 tabsów, w sumie 360 mg na łeb.
Trzy pokruszone tabletki Melatoniny dozatokowo.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Pozytywne nastawienie, 3 osoby oczekujące kopnięcia i nowych doznań ;)
Doświadczenie:
THC, Nikotyna, Mirystycyna, Alkohol, DXM

pseudoefedryna i melatonina pewnego popołudnia

Powiedziony nudą i chęcią spróbowania czegoś nowego udałem się do apteki po Pseudoeferynę, zawartą w leku Modafen. Ale zacznijmy od początku.

Wybór odpowiedniego specyfiku zajął nam sporo czasu i przyprawił mnie o ból mojej przećpanej głowy. Wybór padł jednak na pseudoefedrynę, która podobno miała być stymualntem, co nam (niestety) musiało wystarczyć. Postanowiliśmy zakup 1 pudełka modafenu na łeb, czyli 12 tabsów, 30 mg efedryny każda.

Około godziny 14:20 spotałem się z kumplem, dalej nazywanym A (16 l), żeby wybrać się do apteki. Starsza sprzedawczyni wydała mi 2 opakowania modafenu bez zbędnych pytań, za co jej chwała.  Inwestycja kosztowała mnie 20 polskich nowych. 

Po wyjściu z apteki poszliśmy na boisko, z którego wyruszyliśmy i po zakupie 2 litrów chemicznej smakowej wody mineralnej (skromne fundusze) usiedliśmy na ławce. Czekaliśmy na kumpla numer 2, zwanego dalej K (17 lat). Siedząc i gapiąc się w przechodzących ludzi kumpel A orzekł, żebyśmy bez zbędnego czekania przyswoili pierwszą porcję specyfiku. No i stało się, pierwsze pudełko leżało już puste, więc bez "opierdalania się" opróżniliśmy i drugie. Efekt był bardzo szybki, co mnie szczerze zdziwiło. Kumpla A klepnęło nieco szybciej niż mnie. Uczucie było dziwne, czułem że mam dużo energii, równocześnie czując na mózgu coś ciężkiego. W końcu przybył kumpel K, który jak się okazało, wcale nie chciał kupić sobie swojej porcji tłumacząc się złym samopoczuciem. Dobrze, niech będzie i tak.

T + 0:15

Ze zgrozą otworzyłem portfel i stwierdziłem że nie ma już w nim ani grosza. Ponieważ miałem blisko do domu, to pobiegłem (i to na prawdę pobiegłem) do domu po trochę kwitu. Cóż, aż mnie nogi swędziały do jakiejś aktywności fizycznej. 

Siedząc tak sobie zaczeliśmy rozkminiać czy nie dorzucić sobie za mój hajsik jeszcze jakiegoś aptecznego cudu. Co dziwne, według niektórych lek na regulacje zegara biologicznego, melatonina, brana dozatokowo ma działanie przez nas pożądanie, tudzież wzmacnia efekt zażytej substancji. 

T + 0:45

Poszliśmy więc do jeszcze innej apteki, gdzie uśmiechnięta młoda sprzedawczyni wręczyła mi opakowanie zawierające 30 tabsów. Taka przyjemność kosztowała mnie około 26 złotych, bardzo odchudzając mój portfel. Zastanawiałem się wtedy czy warto było, ale potem już wiedziałem, że jak najbardziej ;)

T + 1:30

Rozłożyliśmy się na brzegu rzeki, na kamieniu (który wyglądał jakby codziennie odbywały się tam studenckie popijawy) i wyciągneliśmy tabsy. Krusząc je na papierze od bułki który leżał gdzieś pod drzewem zdecydowaliśmy na krechę z 3 na każdego. Kumpel K wyciągnął fajki, zapuścił bicik, i zaczęło się wciągnie. Już po pierwszej dawce poczułem coś dziwnego. Miałem cholerną ochotę się położyć gdzieś i tak po prostu leżeć. Działanie pseudoefedryny wyraźnie się poprawiło, wzmocniło, a także doszły nowe doznania. Czapa, słabsza, ale ciekawsza niż ta po na ten przykład DXM, siadła nam na mózgi. Brakowało tylko euforii, ale w gronie i tak raźniej :P Panowały raczej doznania w stylu "nieogarniam" i "cosiedzieje". Wciągneliśmy jeszcze po kresce i rusyliśmy na miasto.

T + 2

Po wyjściu z cienia drzew oślepiło nas światło słoneczne, mieliśmy też leciutkie problemy z chodzeniem. Kumpel K też coś odczuł, ale z racji tej, że powstrzymał się od modafenu nie miał takiej bani jak ja i A. Zjedliśmy po pączku, czując mocno efekty melatoniny.

T + 2:30

Bania powoli mija a my siadamy na ławce na boisku, z którego przyszliśmy. Kumpel A musiał skoczyć na chwilę do domu, ale jak się potem okazało nie mógł wrócić. Wyglądałem już chyba normalnie, więc postanowiłem zabrać się kawałek z K i sam też pójść do domu.

Po takim stymulancie jak pseudoefedryna nie spodziewałem się tak gwałtownego zejścia. Było mi zimno i chciało się spać, poza tym osłabienie i niemoc jak po zejściu z ganji. Kumpel A mówił, że spowiadał się muszli, ja za to nie miałem żadnych rozbiorów polski w żołądku.

Czy spodziewałem się po pseudoefedrynie czegoś więcej? Nie.

Czy warto brać samą pseudoefedrynę? Miarowo. Odkryty przez nas mix jest o wiele lepszy, chociaż nie polecam mieszać jej z jakimiś hardkorami.

Raz w życiu trzeba spróbować, ja się w żadnym stopniu się nie zawiodłem. Polecam znudzonym gimbusom, ale bez przesady.

Ocena: 

Odpowiedzi

czyli, że wciągaliście tabletki na katar... aha 

.

.

.

nie nie mogę no kurwa żal HAAHAHAHAHAHAHA ŻENADA

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media