Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

biochemia na efedrynie

detale

Apteka:

raporty unknown

biochemia na efedrynie


Nazwa substancji - Tussipect (tabletki)



Poziom doświadczenia - kilkanaście razy konopia, alkohol; nałogowy palacz tytoniu\' efedryna pierwszy raz



Dawka, metoda zażycia - 10 tabletek (150 mg), doustnie, popite colą i kawą :)



Efekty:

Po wypiciu kawy kawy i zaprawieniu się tabletkami nic się nie działo, dlatego przyjąłem doustnie 0.5 l coli (ok. 40 mg kofeiny, bąbelki potęgują działanie).

Po ok. 45 min. zaczęło się - przyspieszenie akcji serca (momentami czułem je na gardle), uczucie stawania włosów dęba na karku i głowie, ciarki na plecach.

Powolne nabieranie sił i jazda!! po ok. 1.5 h ilość sił i wytrzymałości bez porównania z tym co jest nawet po kilku kawach - po prostu wyłączenie nerwów odpowiadających za zmęczenie.

Lecz zrobiłem karygodny błąd - zapaliłem szluga. Momentalnie nastrój i siłą w dół, wiotczenie mięśni, helikopter w głowie. Kondycja wraca po 30 minutach (ale te pół h jest kurewsko nieprzyjemne).

Poziom intelektualny wskakuje na poziom wyżej niż jest normalnie- ponoć jestem zdolny, ale nie wydaje mi się żebym bez dopalenia zapamiętał każde słowo z ćwiczeń na labie trwających 2 h 15 ;)

Genialnie wyostrza się percepcja - widzieliście Spidermana? Coś podobnego - wszystko idealnie ostre, bullet time, kiedy dzieje się coś szybko. Słuch tak samo - radar po prostu ;) Gorzej, że występuje nadwrażliwość skóry - także smagnięcie, nawet załóżmy plecakiem w autobusie, to podskok, jak w czasie tiku nerwowego.

Suchość w ustach i wrażenie, że tabletki stoją w gardle. Suchości po prostu NIE DA SIĘ pozbyć. W ciągu paru h wypiłem 1.5 l wody i dalej Sahara. Napoje izotoniczne też nie pomagają.

Łyknąłem o 13, o 21 złapał mnie muł (lecz w międzyczasie lab, w chuj nauki - kto ma biochemię, wie o czym mówię). Kima - kładę się spać, zamykam oczy. Po chwil jak 5-złotówki. Arytmia serca - leżałem z ręką na pikawie przez godzinę i rytm w ogóle się nie utrzymywał. Ostatecznie zasnąłem po 23.30. O 00.44 chciałem już wstawać, bo obudziłem się wypoczęty. Nie spałem do trzeciej, o 5 zadzwonił budzik i bezproblemowo wstałem. 3 picsy do śnidania (7 a.m.), 2 o 11 a.m., miałem siłe ale czułem się fatalnie. Zmuła już o 15. Dwie godziny snu i jak nowonarodzony.

Szczerze mówiąc jest to według mnie zabawka bardziej rozrywkowa, niż stymulant 0- przynajmniej na początku. Jeśli ktoś myśli, że weźmie dopiero jak będzie musiał się uczyć, to źle robi (ja tak zrobiłem). Lepiej wziąść parę razy, żeby zapoznać się z działaniem na własny organizm.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media