Wiek: 18 lat.
Set & Settings: mój pokój, wał przeciwpowodziowy, park, ulica, sklep.
Dawkowanie: 10g nasion Ipomoea Violacea na osobę. Dochodzą dwie lufy MJ.
Doświadczenie: MJ, "Mieszanki ziołowe", DXM, DXM+MJ, DMH, Morfina, LSA,
Oto mój pierwszy psychodeliczny trip, który to trip był swego rodzaju przełomem w obliczu mojego wcześniejszego doświadczenia z substancjami psychoaktywnymi.
Wiek:18
Doświadczanie: Marihuana-raz w tygodniu od roku(wcześniej paliłem rzadko jakieś 3 lata; grzyby-raz w życiu(puki co)
Chciałbym napisać wam o czymś niesamowitym co niedawno mnie spotkało. nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem.Ten stan był przerażający a za razem bardzo fascynujacy.
Wszystko zaczęło się od spalenia dwóch tłoków(wiader)
Na początku ja z kolegami w domu spaliliśmy 1g MJ. wszystko było dobrze i zapowiadał się miły wieczór. oglądaliśmy tv,i dyskutowaliśmy na różne tematy. Po jakimś czasie chęć na rozmowę spadła i wszyscy skupiliśmy sie na filmie. Była to "stawka większa niż życie".
Autor: szczurh
Set & Setting: domowe zacisze, prequel gdzie indziej
Doświadczenie: THC, DXM, atropina, amfetamina, alkohol, kodeina, dimenhydrynat, benzydamina
Wiek: 17 lat, 70 kilogramów.
13 luty 2010
18:30 Na forum H wyczytałem, że benzydamina obiecuje dobre loty. Postanowiłem więc spróbować, opisać, podać dalej. Już kilka dni temu kupiłem znany nam preparat Tantum Rosa, sztuk dwa, dla precyzji. Czekałem na okazję, aż w końcu nadeszła. Wróciłem ze szkoły, wziąłem słoną rozkosz i poszedłem do babki zjeść obiad. Przed obiadem wstawiłem kieliszek z wodą do lodówki.
Set & Setting: spokojny zimowy wieczór spędzony w domu 20 stycznia 2010
Doświadczenie: THC, DXM, atropina, amfetamina, alkohol, kodeina, dimenhydrynat
17 lat, 70 kilogramów
Jest to mój pierwszy trip raport. Czekałem na coś naprawdę szczególnego żeby móc o tym napisać.
Ano było tak.
Pojechałem na ferie do dziadków na tydzień. Wziąłem ze sobą gieta zielonego(dość mocnego).
pierwszy dzień - bez rewelacji.
drugi dzień - dość ciekawe rozkminy ale nic szczególnego.
Trzeciego dnia postanowiłem się przygotować. kupiłem w aptece acodin i poczekałem aż nadejdzie wieczór. Prowadziłem na bieżąco zapiski na papierze, i ich właśnie będę się trzymał pisząc TR.
Set & Setting: Klub z muzyka elektroniczna (dubstep, breakbeat, dnb i takie tam), nastrój piątkowy :) głownie stawiałem na dobrą zabawę do samego rana
Możliwie dokładne dawkowanie: 65kg, Mefedron sniff ~600mg (100mg krysztalow ~ ok.30min ~250 puder ~ ok.1,5h ~ 250 puder) , MJ 1g (0,5g i drugie po ~20min [gibony]) , Alkohol: piwko x2, wódka 4 kolejki (ciężko opisać, akurat na alkohol najmniej poświęciłem uwagi), nieznana legalna kapsułka.
Wiek i doświadczenie: 19. MJ, Mef, Metylon, Gałka, Grzyby, Różne kółka, LSA, Metkat, Mieszanki ziołowe.
21:00 ustawka pod klubem (moim ulubionym)
Wiek: 20lat
Dawka: Mały blancik zwinięty na szybko. Ja wiem jak duży? Jakieś 5 machów z niego było, chyba nie więcej.
Doświadczenie: etanol, tytoń (fajki i tabaka), herbata, yerba, kawa, konopie, dekstrometorfan, LSD, ecstasy, 2C-E
S&S: Mój pokój. Jest 1:30. Tak sobie myślę, że nie chce mi się spać. Zrobiło mi się ciśnienie, żeby sobie tu i teraz zwinąć blanta i wypalić. Wcześniej tak nie miewałem. W każdym razie, po chwili oporu, już leżałem w łóżku z popielniczką (to dużo powiedziane ;p) w łapach i rozpalałem blanta.
Jest co pisać na temat tego doświadczenia głównie dlatego, że w wyniku zmiany preferencji z leżenia i podziwiania CEVów (zawsze tak miałem) przełączyła mi się na siedzenie i pisanie (wcześniej chyba tylko raz nie leżałem po samotnym jaraniu jak układałem karty M:TG w klaserze ;p).
Już nie pamiętam kiedy się zaczęło, jedyne co udaje mi się przypomnieć to wiatr, który zrywał czapki z głów. Halny. Niedziela była ciepła ale mglista. Zjadłem mango żeby coś się działo i dzieje się. Otwieram oczy i czuję jakbym obudził się z długiego snu. Odkładam fajkę. Pień drzewa, pod którym usiadłem oraz mój kręgosłup zlewają się w jedno. Podłączyłem się do systemu nerwowego ziemi. Czuję mądrość ale nie w wymiarze ludzkim - zrozumienie raczej.
Substancja: mieszanina kannabinoli ubrana w susz konopny
Set&settings: nastawienie na poważniejszą fazę, kroki artystyczne
dawkowanie:spora sztuka jakieś 0,7 g
Wiek: niepełne 19 lat
Czas trwania fazy: 1 godzina wstęp, czas całkowity: nie określony
Nigdy nie oczekiwałem, i nigdy nie uzyskiwałem takich efektów po MJ, ale można by to nazwać prawdziwym doświadczeniem psychodelicznym
Set & Setting - Sylwester, rok 2003. Dużo energii, żadnych obowiązków. Nikt nic nie robi, najlepsi kumple mają wyjebane. Zalegają w domach. Planowane imprezy nie wypaliły, nikt też nas nie zaprosił na tubylcze gody. Nie ma miejscówki, u każdego siedzą starzy. Ja i kumpel Bolek postanawiamy zrobić mega miks substancji, które można zmotać na szybko. Wkręcimy się w to, co przyniesie noc i faza.
Nastawienie stricte fazowe, po prostu impreza. Kolędowanie od domu do domu, może gdzieś się wkręcimy.
Dawka – DXM (1 paczka na głowę, 450mg); Tantumek (Na głowę 1g benzydaminy); Marihuana (1 pakiet); Salvia (susz) ; Alkohol ; Fajki.
Nasza waga to ok.~ 78kg.
Reszta w TR, bo nie była zamierzona.
Set & Setting - Sroga zima, rok 2003, grudzień. Chęć przetestowania kuzyna LSD, czyli LSA. Po paru godzinach doszła niezaplanowana Marihuana.
Godzina ok.~ 19:30. Dobre samopoczucie, pozałatwiane sprawy i wypoczęty organizm. Wraz ze mną, zaufany i bardzo dobry przyjaciel. Wieś, ok.~ 2,5 k mieszkańców.
Najpierw mój pokój, tu odbyła się konsumpcja. Następnie droga do przytulnego pokoju kumpla, gdzie nie ma najmniejszego przypału.
Reasumując - złote warunki.
Dawka - 7 nasionek Powoju hawajskiego w odmianie Madagascar.
Moja waga ok. ~ 78kg, kumpla podobna.
Doświadczenie - Wtedy miałem lat 18, a za sobą: MJ; DXM; Grzyby; Gałkę; Fajki i Alkohol. Kumpel to samo + amfetamina i różne piguły.