Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

psychoza

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Chemia:
Dawkowanie:
Amfetamina poprawiana co pare godzin, blanty co jakis czas
Rodzaj przeżycia:
Doświadczenie:
amfetamina, mefedron, piguły, mdma, dmx, marihuana, haszysz

raporty kasjopea

psychoza

Czas wakacji, własnie wrociłam z tygodniowego wypadu nad morze. Zmeczenie i wykonczenie organizmu dawało sie we znaki. Dzwoni kumpela, za chwile pojawia sie w drzwiach i mówi, żebym pakowala manatki. Tłumacze, ze musze odpoczac, ale juz wiem co ma na myśli: "narkotyczny wypad". Do czego jak do czego, ale do tego typu rozrywki nie trzeba mnie dlugo namawiac. Jedziemy do najpiekniejszego panstwa, ktore moze zapewnic nam te atrakcje. 

Pierwsza kreska, moj organizm zaczyna normalnie funkcjonowac, znurzenie przechodzi, a ja dostaje kopa energii. Zaczynaja sie rozmowy, dyskusje na przerozne tematy. Jestesmy juz blisko granicy, ups...samochod stanal. Ale przeciez nie bedziemy przejmowac sie takimi blachostkami, kolejna kreska na poprawe nastroju i czas szukac pomocy drogowej. Po chwili wszystko zalatwione, mamy samochod zastepczy, jedziemy dalej. W drodze dostarczamy organizmowi kolejna euforie w postaci blantów, po czym poprawiamy nasza biala ksiezniczka. Zaraz, zaraz juz jestesmy? Droga zleciała bardzo szybko.

Dojechalismy do celu, caly nastroj gdzies uciekl, wtargnela nerwowa atmosfera. Nowi ludzi, dlaczego tacy na nas zamknieci ? Placz kumpeli, obok awantury, wszystko sie sypie, a przeciez mial to byc jeden z najlepszych wypadow...Wdech, wydech, wdech...okej sytuacja opanowana, wszystko wraca do normy. Kolejne kreski, kolejne gibony, wszystko wokol staje sie blizsze, przyjemniejsze. Zanim sie obejrzalam uplynela kolejna noc.

Wychodze z pokoju co raz wiecej ludzi, kim oni sa? Zaczyna dopadac mnie niepokoj. Chyba mnie nie polubili...taaak na pewno, rozmawiaja o mnie. Wszyscy mnie znaja, wiedza wszystko na moj temat. Zaraz, zaraz co oni planuja...dopada mnie strach. Obce miejsce, obce osoby, sytuacja ktorej nie moge ogarnac. Z kim pogadac, gdzie uciekac, co robic? Słysze...chca mnie wywiezc na ulice i sprzedac do burdelu. Kurwa...czemu tego nie przewidzialam, zaplanowali to juz wczesniej, teraz wiem skad tu tyle obcych ludzi, chowam sie w pokoju. Rozmowy trwaja nadal. Co??? Jestem szmata? Kradne po kieszeniach? Tego juz za wiele, schodze do nich i wykrzykuje im w twarz, ze to nie prawda. Tak, tak udaja glupich, nie widza o co mi chodzi. Ale ja wiem, oni bardzo dobrze wiedza. Cofam sie do pokoju, planuje droge ucieczki, jednak nie znam miejsca, nie mam kasy, co robic? Siadam na schodach przysluchujac sie dalszym konwersacja. Mimo ze o mnie mowia, nie zwracja uwagi ze jestem obok. Bum...ocknelam sie, ide do kumpeli, wyrzucam jej wszystko. Ona zdziwiona nie wie o co mi chodzi, zaczynam schizowac. Tłumaczy mi o czym rozmawiali, w koncu trafia do mnie ze wszystko co przed chwila sie dzialo, bylo tylko w mojej glowie. Jestem przerazona, co sie ze mna dzieje...nie wiem. Nadchodzi wieczor prowadza mnie do spania, ale jak ja mam usnac? Słysze, znowu o mnie romawiaja, moja najlepsza kumpela opowiada o mnie jakies niestworzone historie. Przeciez jej zaufalam... Spimy, budze sie, a rozmowy na moj temat roznosza sie po calym domu. To znowu ona z kumplem...Jak oni moga mowic takie rzeczy? Ale zaraz zaraz patrze w bok. Kurwa spia obok mnie, a ja dalej slysze te rozmowy, kompletnie sie poglubilam. Kroki po schodach, ida tu...ale jak, przeciez sa obok niczego nieswiadomi. Lecz moja wyobraznia mowi mi cos innego. Chca zabrac moj telefon, odciac mnie od swiata, a rano gdzies wywiezc i zostawic. Za chwile znowu przypominam sobie ze to tylko moja glowa. Zatykam uszy, chowam sie pod koldre i staram sie zasnac...

Rano budzi mnie gwar jaki panuje w domu. Wszystko jest w normie, nikt juz o mnie nie rozmawia, kazdy jest mily i martwi sie o mnie. Tak...moja glowa juz wyzdrowiala, caly ten wymyslony koszmar przepadl, a ja wrocilam do normalnosci.

Ocena: 
Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2012