Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

gałka muszkatołowa, czyli jak nieskończoność dała mi skrzydła

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
-> 8 gałek świeżo startych (przeze mnie), bardzo dobra jakość (białe w środku), jakieś 40 gram. :]
-> (Niespodziewanie) niewielka dawka THC
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Mój własny pokój w domu jednorodzinnym. Sam na I piętrze. Samopoczucie przed tripem bardzo dobre (zaliczona sesja!), pozytywne uczucia względem świata, nie mogę się doczekać spotkania z gałką, generalnie mam tutaj wszystko, czego potrzebuję.
Wiek:
22 lat
Doświadczenie:
Natura - gałka muszkatołowa, marihuana, haszysz, łysiczka lancetowata, muchomor czerwony, bieluń dziędzierzawa, pokrzyk wilcza jagoda, tatarak zwyczajny, piołun, dream herb, blue lotos, yohimbina, powój hawajski, ruta stepowa, salvia divinorum, kava kava, opium i kilka innych
roślinek...
Chemia - Bromo-DragonFly, LSD, MDMA, pixy różnego rodzaju, BZP/TFMPP, piperazine, phenylamine, DXM, efedryna, leki przeciwbólowe (jakieś z Kanady), poppers, NO2 (wciągany z butli 10 L), Spice (wszystkie) i parę innych mieszanek "ziołowych", amfetamina, alprazolam, clonazepam, relanium, tramadol

gałka muszkatołowa, czyli jak nieskończoność dała mi skrzydła

Oczekiwania - Wyższe Poznanie.

Sądzę, że dobrym pomysłem będzie opis tego, co robiłem zanim zażyłem gałkę. Kolejne etapy podróży określać będę w godzinach. Miłego czytanka!

Godz. 23:10
Skończyłem konsumować 8 nasion gałki muszkatołowej przy pomocy 0,5 L czarnej herbaty liściastej Yunan i 0,25 L zielonej herbaty.

Godz. 23:40
Zapodałem 1/4 łyżeczki sproszkowanej kory Hohimbiny w celu powstrzymania senności do załadowania się gałki muszkatołowej. Intencja moja została zsynchronizowana z budzikiem, który nastawiłem na 3:30, stwierdzając, że czas ten będzie czasem startowym mojego gałkowego tripa.

Godz. 00:00
Idę zrobić kanapkę, po czym prawdopodobnie obejrzę jakiś film na ekranie monitora.

PIERWSZE EFEKTY

Godz. 2:40
Skończyłem oglądać film i są już zauważalane pierwsze efekty, jednakże w międzyczasie parę ciekawych rzeczy się wydarzyło. Jeśli kogoś interesuje to mogę napisać, że obejrzałem Screamers AKA Tajemnica Syriusza z 1995 roku reż. Christian'a Duguaya. Bardzo dobry obraz z gatunku s-f z Peterem Wellerem w roli głównej wciągnął mnie swoim idealnym (jak na kino s-f klimatem). Czułem się jakbym na 1h i 40 min przenikną w inny wymiar - wymiar futurystyczny. Akcja filmu działa się mniej więcej w 2100 r. Cóż mogę powiedzieć? Świat wyglądał... interesująco.

W międzyczasie przyszedł mój brat (nazwijmy go P.), który pod drobną dozą sugestii poczęstował mnie MJ. W sumie ściągnąłem 4 sążne chmury i pomyślałem, że całkiem nieźle zapowiada się ta noc. Chwilę potem opanowały mnie lekkie drgawki (iMAO + THC + Mirystycyna?), przy czym rozmawiałem z bratem i generalnie miałem wyjebane, że coś dzieje się z moim ciałem. Zgodnie z oczekiwaniami wcześniej wspomniana dolegliwość odeszła, po czym moje ciało przeniknął pierwszy wstrząs ekstazy. Przeanalizowałem sytuację i stwierdziłem, iż THC rozbudziło działanie Yohimbiny, natomiast samo działanie Yohimbiny przyśpiesza proces trawienny gałki, a zatem tym samym przyśpiesza nadejście silnie odmiennego stanu świadomości, czyli fazy dobrze podatnej na programowanie świadomości. Porozmawiałem jeszcze chwilę z bratem, zszedłem na dół potowarzyszyć mu w robieniu żarcia (czy czegoś tam), a chwilę później rozmawiałem z ojcem i chwaliłem się, że oglądam dojebany film s-f. Był bardzo skoncentrowany na moich oczach, ale nic nie wyczaił, więc poszedłem na górę i wróciłem do oglądania filmu.

3:00
W tym momencie skończyłem pisać powyższy wpis i jak widać, dochodzi 3:00. Efekty gałkowe są coraz wyraźniejsze. Moje ciało jest coraz bardziej rozluźnione, a na oczach mam przyjemny powiew odurzenia. Czuję także wyraźne działanie Yohimbiny na mój narząd płciowy, co oznacza silne zwiększenie libido. Idę obrócić w astralu jakąś panienkę.

3:20
Nie spuściłem się co prawda podczas mającej przed chwilą miejsce projekcji erotycznej, ale doszedłem do paru ciekawych wniosków. Pierwszy jest taki, że nowy film porno, który od niecałych 24 h zagrzewał miejsce na moim twardzielu, okazał się być amatorskim filmem porno z nutą artyzmu. Muszę przyznać, że główna aktorka była przecudną kobietą, którą mógłbym ruchać 3/4 swojego życia (1/4 zostawiłbym na spanie, jedzenie i oczywiście ćp... branie substancji psychoaktywnych ;-) ). Drugi wniosek jest taki, że jestem za bardzo zajebany, żeby się spuścić. Natomiast wniosek trzeci był taki, że jest mi na tyle dobrze, iż orgazm zostawię sobie na deser.

3:30
Tak jak przepowiedziałem gałka pokazuje swoje głębokie oblicze, wnikając w podprzestrzenie moich wewnętrznych umysłów, których jest nieskończenie wiele. Gałka jest lśniąco schizofreniczna, ten stan przypomina mi spokojną ekstazę umierania, falowanie i obracanie się między wielowymiarowością ciała - tak mniej więcej mógłbym określić ten specyficzny stan umysłu, występujący po
mirystycynie. Wydaje mi się, że mam do czynienia z jedną z ciekawszych substancji pochodzenia roślinnego. Polecam w szczególności dla artystów. ;-)

Póki co zamierzam trochę pobalansować na swoim łożu, słuchając cudownie pięknej muzyki (być może będzie to Dead Can Dance) i pewnie wrócę tutaj napisać dalszy ciąg mojej podróży. Reasumując obecną część: Czuję się świetnie, akceptuję siebie, akceptuję świat, oraz akceptuję ludzi, którzy żyją dookoła mnie. Jestem pozytywnie nastawiony do wszechświata. :-) ) . Fizycznie coraz lepiej... CDN.

ODMIENNY STAN ŚWIADOMOŚCI

4:00
Oto poczułem niezmierną ochotę napisania, że ogarnęła mnie TOTALNA ekstaza istnienia, tańczące Anioły opanowały moją duszę i radują się razem ze mną z mojego istnienia. Na uszach leci mi właśnie Dead Can Dance - The Host Of Seraphim. Każdy najdrobniejszy kwant mojego istnienia przeżywa swój własny, autonomiczny orgazm. Czuję, że teraz będzie już tylko piękniej. .

Hello World!

Technologia Nas Zbawi.

Zaprawdę zaplanuję teraz kompozycję tego trip-raportu... READ_

4:25
Wszystko gotowe. Teraz mogę urzeczywistnić podróż na antypody umysłu, albowiem ostatnio śnią mi się często, niekiedy nawet w postaci świadomych snów. Czuję, że ma to związek z Nadświadomością, być może niebawem odkryję tę tajemnicę. Moją rzeczywistość przenikają cuda ze snów, które mogłem już wyśnić nieskończoną ilość razy. Jestem Śniący, który śni swoje życie, aby zbudzić się po Aktywnej Stronie Nieskończoności. Jestem gwiezdnym pyłem.

Godz. 15:40 dnia następnego
Żeby się już nie rozpisywać, wspomnę tylko, że dalej mam fazę i byłem z rodzicami na zakupach w Kauflandzie. Klimat maksymalnie psychodeliczny. Nad ranem miałem dość przyjemne delirium z realistycznymi obrazami, duże podniecenie fizyczne, aczkolwiek ciało w pełni zrelaksowane. Czułem się tak, że praktycznie nie chciało mi się ruszać, nawet drgnąć mi się nie chciało. :-)

Reasumując: To była fantastyczna podróż, która dała mi bardzo intensywne doznania i częściowy wgląd w Istotę Wszechrzeczy.

Ocena: 

Odpowiedzi

Na początku czytania tego TR myślałem, że będzie to opis w stylu: "wziąłem tyle, a tyle substancji X", robiłem "to i owo", "rozmawiałem z tym, a tym", "było mi fajnie" i "poszedłem spać". Jednak wraz z rozwojem fazy muszkatułowej autor wznosi się na wyżyny autopoezji i świetnie oddaje swój hedonistyczny stan. OJ masz coś chłopcze z artysty :-), he, he

No racja. A tak nawiasem to ja też mam gałkę +\- 8g. i za niedługo wybiorę się w podróż na drugi świat:)

nie chce mi się pisać osobnego TR bo tak naprawdę gówno pamiętam, ale było to tak:
koło 17 zjadłem 6 gałek i zagryzłem lodem. zaraz po spożyciu weszły słabe halucynacje w stylu mam całą poranioną nogę, albo zawężenie wizji i przeogromna chcica. przed snem spaliłem trochę MJ i mean greena. rano zdążyłem tylko zapisać w zeszycie budzę się - 6.04 i schować lufkę do szafki. Z NASTĘPNEGO DNIA PAMIĘTAM TYLKO KILKA KLATEK. pamiętam że za każdym razem gdy wstawałem krew odpływała mi z mózgu i lądowałem na ziemi. Pamiętam matkę jak mierzy mi ciśnienie i coś mówi. pamiętam jak jadę samochodem, jak siedzę w jakimś dużym pomieszczeniu, jak zsuwam się w dół po ścianie. Niestety, był to szpital, ale wróciłem do domu. następny dzień spędziłem w łóżku bo nie mogłem wstawać, bo ciemniało mi przed oczami. Miałem zupełną pustkę w głowie. Na 3 dzień została psychodela i wciąż obniżona sprawność fizyczna. Jeszcze na tydzień po tym miałem problemy z wysiłkiem, byłem po prostu słaby. Piszę tak dla ciekawości bo zamiast skrzydeł nieskończoności odjęto mi 2 dni z życia, z których prawie nic nie pamiętam.

Ja największom i chyba ostatnią przygode miałem jak zjadłem 5 gałek i potem spaliłem blanta następnie bongo potem wypiłem ok.2 piw, jadłem sałate jadowitą prosto z krzaka na pusty żołądek i jak mnie to połączenie jebło to 15min po jedzeniu krzaka tak się oderwałem od rzeczywistości że kumple coś gadali i siedzieli przez pół godziny w jednym miejscu to ja z tego pół godziny pamiętam tylko ciemność i od czasu do czasu jakieś obrazy połączone z migającym światłem jak ktoś chciał mnie budzić.. potem jechaliśmy busem to automatycznie jak z niego wyszedłem HAFT na przystanku.. i dodam że cały czas miałem psychodeliczne myśli, ogólnie gałka muszkatołowa to największy psychodelik jaki do tej pory konsumowałem poza DXM..

jointman

Wszystkie teksty publikowane są na Licencji Wolnej Dokumentacji GNU, Wersja 1.2, Listopad 2002.
design: Metta Media © hyperreal.info 1996-2012