Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

wycieczka na grzyby

detale

raporty unknown

wycieczka na grzyby

Nasza pierwsza "grzybowa" przygode odwlekalismy dosyc dlugo: a to

nikt nie mogl zalatwic, a to nie moglem bo mialem szkole albo kumple

nie mogli.


Kupilismy 100 szt. ale ze dostalismy o 20 sztuk wiecej,wiec jazda

byla wieksza.Bylo nas trzech.

O 20.30 usiedlismy w malym pomieszczeniu przy swiecach (mowie wam-

klimat niesamowity!). wzielismy po 40 grzybow , zagryzajac je

chipsami- zeby byly lepsze.


Do tego postanowilismy sobie jeszcze wziasc po buchu ziola, ale

zamiast po jednym ,kazdy wzial minimum 3.


Po okolo 20 min przyszly pierwsze objawy: pelny luz , lekka

bezwladnosc organizmu i dobry humor.Czulismy sie jak 3 male slimaki,

bo(niewiemy nadal dlaczego) nasze ciala zaczely sie kurczyc.

Postanowilismy posiedziec tam jeszcze z 10 min, i pojsc na

miasto.Kiedy wyszlismy z klatki, postanowilismy sie przebiec(nikt z

nas nie wiedzial, dlaczego to robimy!!).Mielismy uczucie, jakby nas

ktos gonil.


Poszlismy do sadku, bo tam nie ma ludzi i mozna sie wykrzyczec!!

Klimat,ktory tam panowal byl super:wszedzie bylo ciemno, a dookola

nas tylko drzewa.


Po parunastu minutach nastapil pelny chaos: nikt nikogo nie sluchal,

kazdy chcial mowic albo sie smiac. Nic nas nie obchodzilo, liczylismy

sie tylko my i nasz maly slimakowy swiat.Niewiem dlaczego ,ale za

kazdym razem ,gdy patrzylem na glowe mojego kumpla, byla ona 2 razy

wieksza niz normalnie. Po pewnym czasie przestalem rozruzniac zrodla

dzwieku, ktore do mnie dochodzily. Gdy nagle zobaczylem pociag jadacy

po torach , wydawalo mi sie ,ze widze ogromna swiecaca sie

dzdzownice, ktora zamiast po torach- jedzie po piasku i to nadodatek

w moim kierunku!!


Moj kumpel mial tez lekkie problemy ze znalezieniem sie w

rzeczywistosci - na ktore drzewo nie spojrzal - tam widzial ludzi, a

trzeci kumpel wydawal nam sie cholernie wysoki. Gdy szlismy przez

miasto, nie potrafilismy zachowac ciszy, kazdy cos mowil lub kogos

uciszal.Nagle postanowilismy sie przejsc na szkolne boisko,bo bylo to

od kilku lat miejsce naszego wspolnego picia i jarania.


Gdy dotarlismy na miejsce, doznalismy tak zajebistego uczucia,

ktorego opisac slowami sie nie da! Kazdy z nas widzial rozowe niebo,

ktore pewnie bylo cale czarne. Postanowilismy isc dalej i doszlismy

do sadku przy szkole, gdzie bardzo czesto jaralismy ziolo. Tam tez

bylo super:wszedzie bylo ciemno, czulismy sie jak w lesie, a

najlepsze bylo to ,ze gdy zobaczylismy faceta zamiatajacego podworze,

zaczelismy uciekac.Dostalismy jakiejs paranoi, ze ktos nas goni.Caly

czas darlismy mordy, chociaz kazdemu sie wydawalo, ze mowi cicho, a

gdy jeden uciszal drugiego, kazdy mowil, ze nie krzyczy, tylko mowi

cicho- totalny chaos.


Niewiem tez dlaczego, ale bylo nam cieplo, chociaz mielsmy rozpiete

kurtki ,a bylo chyba -3 stopnie Celsjusza!


Gdy wreszcie postanowilismy pojsc gdzies zdala od ludzi, zeby sie

wyszumiec, dotarlismy na mostek, gdzie bylo naprawde zajebiscie: gdy

patrzylismy w gore na drzewa, wydawalo mi sie, ze zaraz sie zlamia i

nas zabija. Temu wszystkiemu towarzyszyl dziwny, aczkolwiek zajebisty

szum, co jeszcze bardziej uswiadamialo nam, ze zaciera sie nam

granica,pomiedzy rzeczywistoscia a snem.Wszystko dookola bylo jak w

bajce:rozowe niebo, lampy swiecace na codzien na bialo, teraz

przybraly kolory teczy. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak sie

smalismy, gdy zobaczylismy jakiegos dziadka jadacego na rowerze!!

Nikt z nas sie nie spodziewal, ze swiat moze byc taki piekny- tak

blisko naszych domow!!!!


Nasza wycieczka trwala do okolo 2 rano.

Spodziewalismy sie typowego zejscia , jak po ziole, a nam poprostu

zachcialo sie spac!


Gdy sie rozeszlismy, nadal lekko czulem grzyby, wiec nie zdziwcie

sie, jezeli powiem, zde zamiast wejsc prosto do domu, probowalem

wejsc do mieszkania sasiadow.


Przyrzeklismy sobie, ze nigdy nie przesaniemy palic razem ziola, a od

tej pory bedziemy co jakis czas brac razem grzyby.

Przyokazji rada dla wszystkich, ktorzy beda DOPIERO brali grzyby,

wezcie je w kilka osob, a do tego zajarajcie ziola...powodzenia!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media