Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

szpital power

szpital power

Do szpitala trafiłem na niegroźny zabieg, wymagał on jednak znieczulenia ogólnego.


Na początku dostałem coś co inni pacjęci z sali (bardziej doświadczeni ;]] ) nazywali

"głupim jasiem". Na początku było ok, później drobne zaburzenia równowagi, następnie

zawieziono mnie na salę operacyjną. Przez "glupiego jasia" było mi wszystko jedno co mi będą robić,

zupełny brak starchu przed operacją, maksymalna obojętność na całe otoczenie.

O podłanczają mnie do jakiejś kosmicznej aparatury, przywiązuja mnie - hmmm zero reakcji.

I tu czytając pozostałe trip'y muszę potwierdzić ,że większość anestezjologów to kobiety

i to na dodatek (jak w moim przypadku) bardzo ładne :))


Narkoza, operacja i wtedy po "przebudzeniu" zaczeło się najlepsze....


Na początku wydawało mi się ,że widzę anioła :)


Otwieram oczy, a tu intesyna poświata, światło i rozmazany obraz, a w środku jakaś kobieta

(wymieniona już wyżej pani anestezjolog) (pomyślcie budzicie się po operacji i widzicie coś

takiego - można się przestarszyć, że już jesteście w następnym świecie :] ). Następnie

przewieźiono mnie na salę pooperacyjną i tu zaczeły mnie łapać jakieś dreszcze, zaczeło mnie

rzucać po całym łóżku, aż pielęgniarki musiały mnie trzymać, było mi strasznie zimno.

(podobno to normalne) To ustąpiło mniej więcej po 10 min. Wtedy przyszła pielęgniarka i

zrobiła mi domięśniowo zastrzyk przeciwbólowy (nie wiem co to była za substancja ,ale była

niesamowita) Na początku przez jakieś 10 min było mi starsznie niedobrze, chciało się

wymiotować i wogóle, poźniej przez jakieś 10-15 min robiło mi się maksymalnie zimno i gorąco

na zmiane. Po tym poczułem się lekki , wydawało mi się że unoszę się około 50 cm

nad łóżkiem. Cały ból i złę samopoczucie ustąpiło czułem się cudownie, niesamowicie,

przez jakiś czas odczuwałem pełnię szczęścia (naprawde niesamowite uczucie -

poczucie pełnego bezpieczeństwa, żadnych potrzeb, żadnych zewnetrznych bodźców,

przyjemność, szczęście, miłóść - naprawdę to uczucie którego nie da się opisać )

Było to niestety krótkie, następnie zaczołem mieć wizje/sny na jawie,

każdorazowo zamykająć oczy (nawet na chwile) od razu coś widziałem. Jakby sen,

obrazy (nie pamiętam niestety ich, ale były rożne pozytywne i negatywne) Przy

każdorazowym "mrugnięciu" miałem nową "wizję" inną zupełnie nie związaną z poprzednią.

(w sumie było ich może około 30 - 40 - dlatego jak już wspomniałem wyżej ich nie pamiętam)

Po pewnym czasie ,dostałem drugi zastrzyk tego samego, działo podobnie ,ale znacznie słabiej

i krócej i nie było już tym razem "snów na jawie". Nie wiem ile to wszysko trwało.

Podobno drugi zastrzyk dostałem po 4 godz. dla mnie było to zdecydowanie krócej.

Następne środki przeciwbólowe były już "normalne".





Zioło przy tym wypada marnie, ale nie ma co porównywać inne kategorie wagowe;]


Jesli chodzi o jakies skutki uboczne to do następnego dnia chciało mi się rzygać jeśli

podnosiłem głowę nawet o 10 cm do góry. Pozatym jak mi już udało się wstać trochę mną rzucało.





Jak to ktoś kiedyś powiedział w szpitalach są rzeczy o których filozofom się nie śniło :)


(Szkoda tylko że nie wiem co to był za środek ;]]] )

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media