Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

ojej...

detale

raporty unknown

ojej...

20.06.2003

Paliwo:

psilocybe semilanceata

3 dilpaki suszonych grzybów (ok 130-140 szt.) pokruszone, zalane gorącym

wywarem z mięty, odcedzone, wypite na czczo.

Satelity :

Kolega X, kolega Y i koleżanka A.

Przestrzeń:

Ogródek z gęstą soczystą trawą, wielki leżak w cieniu śliwy, doskonała

pogoda, przed chwilą kropił deszczyk.


~15:00 wypiłem kubek wywaru, popiłem colą,

ruszyliśmy na spacer do sklepu po piwa.

Przy sklepie (czyli po ~10 min) poczułem...

Pierwszy raz zdecydowałem się na taką ilość grzybów,

nie byłem byłem pewien czy to było mądre posunięcie.

Szybko wróciliśmy do ogródka, ja z lekkimi sensacjami żołądkowymi

wylądowałem na leżaczku.

Bosymi stopami wyczuwałem wspaniałą, miękką i wilgotną trawę, drzewko

poruszane wiatrem rozsypywało wokół resztki kropli przyklejonych do liści,

świeciło słońce otoczone białymi chmurkami, było idealnie.

Kilka metrów dalej krzątali się przyjaciele, czułem że wszystko wokół jest

wspaniałe, aż zdałem sobie sprawę z tego że oni się o coś pytają.

O co chodzi ?? W końcu zrozumiałem, pytanie brzmiało "fryziu, co tam ??"

Chciałem coś powiedzieć, ale okazało się że nie bardzo wiem jak to zrobić.

Coś pękło, jakaś tama, po prostu wpadłem w nurt czegoś,

nad czym nie potrafiłem zapanować, jedyne co pozostało to dać się ponieść.

Później dowiedziałem się że spędziłem na leżaku prawie 4 godziny, dla mnie

ten czas był nieogarniony.

Na proste pytania "jak jest" albo "jak tam" reagowałem głośnym zaraźliwym

śmiechem i odpowiadałem "o kurwa !", albo "ja pierdole !"

(ale mi język zubożał ;) Większość czasu leżałem spokojnie z bananem na

pysku,

kiedy jednak ktoś z przyjaciół cos do mnie mówił, cieszyłem się jak głupi do

sera.

Byłem spragniony, próbowałem powiedzieć coś bardziej złożonego,

jedyne co zrozumieli to "cola" więc przynieśli mi butelkę, o dziwo udało mi

się samodzielnie napić.

Kiedy zrobiło się chłodno, zbudowałem słowo "zimno" i chyba posałałem je w

świat, bo po chwili byłem przykryty kocykiem.

Nie potrafiłem określić upływu czasu, nie umiałem skupić myśli, czułem się

jakby rozszczepiony przez pryzmat, zamiast spójnej wiązki mojego Ja,

istniały fale odbieranych bodźców, zalewy pojedyńczych słów, mysli i uczuć.

To wszystko przewalało się przez moją biedną głowę, bałem się że nie będę

sie umiał poskładać znowu w całośc.

Na szczęście przyjaciele byli blisko, co jakiś czas słyszałem jak do mnie

mówią i to był mój punkt zaczepienia.

To co mnie otaczało, drzewo, trawa, okoliczne krzaczki i kwiatki, chmury,

to wszystko widziałem w sposób na który oko nie powinno pozwalać.

Nie ta wyrazistośc, nie ten zakres kolorów,

nie można widzieć jak rosliny żyją i rosną.

Nie potrafiłem tego do siebie dopuścić, ale nie mogłem też uciec, to po

prostu się działo.

Cała przyroda była mi przychylna, jednak były chwile kiedy widząc jej potęgę

czułem strach i wtedy odwracałem wzrok szukając trzech postaci krzątających

się niedaleko, moje kotwice w rzeczywistości.

W końcu największa fala opadła, zaczęło padać, wstałem i powędrowałem do

domku, wylądowałem w wygodnym łóżeczku z podusią pod głową.

Znowu umiałem układać zdania, rozumiałem co się dzieje wokół.

Patrzyłem jak słoje drewna uginają się pod dotknięciem moich palców, gasiłem

i zapalałem wzorki na kocu na którym leżałem, obserwowałem jak włosy na

mojej ręce potrafią się wysuwać i chować, jak wszystko wokół oddycha.

W tym czasie miałem jeszcze jedną mała negatywną wkrętkę, ale nie warto o

niej wspominać.

W okolicach 21:00 czułem się w pełni zintegrowany, efekty wizualne prawie

całkiem przeszły, byłem gotowy wrócić do domu. Wycieczka była bardzo

interesująca, po raz kolejny przyjaciele bardzo mi pomogli, jednak czuję że

dotarłem do jakiejś granicy której nie udało mi się przekroczyć, że jest coś

dalej. Prawdopodobnie większa ilośc grzybków pozwoliłaby tam dotrzeć, ale

nie jestem pewien czy chcę wiedzieć co tam jest.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media