Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

natura i tylko natura

detale

raporty unknown

natura i tylko natura

60 lancetek polskich rodzimych :) (psilocybe semilanceata)

spozyte w kanapce z pasta rybna dla zabicia smaku i zapachu, na pusty zoladek.





bylo to w pazdzierniku 2002 i jush troche sie pozapominalo...





mialem isc na spotkanie integracyjne z moja grupa z 1 roku studioow do klubu studenckiego.


teraz wiem ze jedzenie psychodelikoow w otoczeniu ludzi nie jest najlepszym pomyslem...za to zdecydowanie (jeszcze nie wyproobowane w pelni) wskazana jest przyroda i natura...





umowilismy sie na 20:30 przed wydzialem na placyku...ja oczywiscie nie moglem sie doczekac i zjadlem okolo 17:30. Przypalilem sobie zaraz po tym po pomaga podobno... btw to bardzo mocno mi porobila ta fifka czy dwie :).
Pierwsze efekty zauwazylem... poczulem po max 10 minutach. Nie mialem pojecia czego mam oczekiwac tak naprawde i ciagle czulem taka niepewnosc tego co bedzie... a bylo grubo :). Wyszedlem z domu wlasnie po ok. 10 minutach i jush mi zaczely sie zmieniac kolory... Szedlem na autobus przez osiedle i patrzalem wokool siebie zachwycajac sie jakie wszystko jest zajebiste... Po 15 minutach bylem na peronie (musialem dojechac tam gdzie sie umowilismy z gdyni do gdanska) i wtedy zdecydowanie moglem jush powiedziec ze mnie potrzepalo.
Porzadne halo kolorystyczne dzwiekowe i przede wszystkim emocje... Przyjechala kolejka, wsiadlem bylo duzo ludzi to nie pchalem sie na siedzenia tylko stanalem naprzeciwko wejscia, oparlem sie o zamkniete z drugiej strony drzwi i gapilem sie za okno... Mialem 6 stacji po drodze... okolo 20 minut. Na samym poczatku podroozy patrzac za okno wpadlem w pewien ciag myslowo zmyslowo uczuciowy. Np: slyszalem jakies halasy jak to w kolejce i im glosniejsze tym szybciej moje mysli i emocje przelatywaly przeze mnie. wydawalo mi sie ze zaraz bede musial wysiadac, jush sie niecierpliwilem, widzialem jush ze zblizam sie do stacji i nagle skumalem ze to jest dopiero 1 peron jaki mialem minac z 6... wtedy bum ...wow... o co chodzi, co sie dzieje? odwrócilem sie od okna i spojrzalem na ludzi. Twarze byly znieksztalcone ale najokrutniejsze byly ich oczy. wielkie i czarne bardzo nienaturalnie wygladajace i powodujace dreszczyk na plecach. Wydawalo mi sie ze zaczynam dziwnie wygladac i zachowywac i staralem sie nie zwracac niczyjej uwagi i patrzylem za okno...


W koncu dojechalem, wysiadlem na peron... i co dalej sobie pomyslalem... hmmm... Wyszedlem z peronu zaczalem isc w strone uniwersytetu. Caly czas mialem potezne halo koloroow i znieksztalcen oraz odbioru wrazen i czucia wlasnego ciala. wszedlem pod przejazd kolejowy zaraz obok chodnika jest ulica i jada samochody. Przejscie mialo dlugosc (pod kolejka) okolo 20 m. wszedlem i nagle obraz mi sie wydluzyl jakbym byl w tunelu o dlugosci 200 m i czulem sie jakbym szedl w nim od dluzszego czasu... (caly czas pelno dzwiekoow halasow, przejezdzajacych samochodow ktore tez robily wrazenie) tunel zniknal, doszedlem do skrzyzowania. Bylo czerwone swiatlo akurat wiec rozejrzalem sie dookola...Zalala mnie kaskada swiatel samochodow jadacych z jednej i z drugiej strony...wszystkie swiatla, latarnie i ogolnie wszystko mienilo sie tysiacem barw i kolorowymi aurami i dziwnych efektow... spojrzalem na czas 18:30! co ja mam robic przez ten czas? czemu ja tak wczesnie przyjechalem? Stwierdzilem ze musze sie udac za potrzeba wiec chcialem wrocic do peronu i pojsc w druga strone gdzie przy kolejce byla sciezka przy jakis krzakach ktore zaslanialy tamtejsze domki... wracajac poczulem jakby wszystko, ziemia ja doslownie wszystko wokol zylo i oddychalo. doszedlem do tej sciezki troche niezbyt pewnym krokiem i wtedy ogarnelo mnie (jak jush bylem w ciemnosci wsrod natury bez zadnych ludzi) uczucie zajebistej jednosci z przyroda. Czulem ze jestem czescia jej i zyje razem z nia. (dlatego wnioskuje ze przyroda to najlepsze miejsce na tego typu rzeczy) doszedlem pod univerek i siadlem na murku przed univ, byla 19:10 i nie wiedzialem wiec podziwialem halo i czekalem. Bylo dosyc chlodno wiec zalozylem kaptur na glowe. wtedy jazda sie zintensyfikowala i bylem w takim polsnie... Raz widzialem jakiegos skina ktory biegl za jakas dziewczyna z czyms w reku, wydalo mi sie to dziwne ale zarazem realne i nieprzejalem sie tym zbytnio bo czulem ze on nie chce jej nic zrobic tylko za nia biegnie po prostu (po jakims czasie wracali z reszta :) )ogolnie ja siedzialem na moorku i czekalem, a wokol okrutne halo. Caly czas towarzyszylo mi szumienie i pewnego rodzaju napiecie psychiczne w bani. Nagle sie tak jakby ocknalem w tym wszystkim, przejrzalem na oczy i podnioslem glowe. Poczulem totalna pustke i chaos w glowie, zaczalem kumac ze nie mam pojecia co sie dzieje i o co wogole chodzi. spojrzalem na niebo, bylo rozowe, jaskrawo rozowe! Spojrzalem dookola : wszystko sie mienilo mega kolorami i ogolnie wszystko widzialem na mega rozowo, fioletowo itp. Po pewnym czasie i wysilkach doszlo do mnie i bylo to pewnego rodzaju eureka: jestem na grzybach! I potem zaraz mysl, dlaczego ja jestem na grzybach? nie potrafilem umiejscowic zadnej mysli, wszystko a zarazem nic petlilo sie i przelatywalo mi przez umysl. Zaczalem kumac po niekrotkim dla mnie czasie okolo 30 minut ze czekam na kumpli i mamy isc do klubu, wszystko wydalo mi sie okrutnie abstrakcyjne, ale stwierdzilem ze jush tu jestem to co... poczekam :)


w koncu zaczeli sie schodzic ludzie. Mialem wogule dziwne poczucie (tak jakby zapominalem ze jestem na grzybach) i wydawalo mi sie ze to nie ja tak widze ten swiat co widze do okola tylko ze on taki jest i ze wszyscy widza tak jak ja! Zaczalem gadac z dwoma najebanymi kumplami czy im tez jest tak dziwnie, oni odpowiedzieli dla beki (wtedy tak o tym nie myslalem) ze jasne, ze dla nich zawsze jest dziwnie czy cos w tym stylu, co jeszcze bardziej mnie przekonalo w moim dziwnym poczuciu. Szlismy do tego klubu, a ja ciagle nic niby nie kumalem i wszystko strasznie az do bolu widzialem kolorowo. Naszczescie oni przyszli wszyscy troche wczesniej i nie musialem siedziec samemu na murku dluzej.
Czekalismy przed klubem na otwarcie bo od 21 dopiero otwierali i gadalismy. Ja caly cas patrzalem naokolo siebie i probowalem skumac co tu jest grane? To bylo okolo tydzien po rozpoczeciu zajec i jeszcze sie dobrze nie znalismy wiec jakies typiary zaczely gadke zeby kazdy cos o sobie powiedzial :). Caly czas mialem wrazenie ze wszyscy tak samo jak ja nie wiedza czemu tu sa ani po co tu sa i ze wszystkim jest tak dziwnie. Wtedy niby skumale , a po prostu mi sie wkrecil gruby film: ze jest koniec swiata i cala mlodzierz na swiecie idzie na jakas bibe bo ich cos wzywa zeby to zrobili i ze nik nie kuma co to jest!!! wtedy czulem sie okrutnie. Bylem jednoczesnie pelen beki z tego co sie dzieje naokolo, z gadek ludzi, ze wszystkiego , a jednoczesnie czulem caly czas takie pewne napiecie psychiczne. Wtedy jush totalnie wpadlem w ten moj film o tym ze inni tez tak czuja. Otworzyli klub, weszlismy do srodka, zasiedlismy przy lawie i zaczelismy gadac, znaczy oni gadali a ja sluchalem i rejestrowalem wszystko naokolo. Potem jush niepamietam dokladnie kolejnosci wydarzen, ale kilka rzeczy mi zostalo :). Przedewszystkim zlapalem strasznie fajny i wrecz fascynujacy film ze moge umyslem sterowac wszystkim co sie wokol mnie dzieje! i nabieralem pewnej wprawy, najpierew na malych rzeczach, a potem jush coraz latwiej i coraz bardziej. Wszedzie dookola fajne laski, ludu jakis tanczyl, glownie laski.
Wpatrzylem sie w tanczacych i mialem wogule wizje jakich orgii i rozych fajnych i dziwnych rzeczych. ogolnie caly czas tak jakby wszystkim sterowalem umyslem. np: czekalismy na jednego jezcze kumpla ktory mial wpasc (ten od ktorego mialem shroomy - ale on nie jadl niestety) wiec mysle sobie ze wpada ten kumpel... mija doslownie kilka chwil, 6 sekund, odwracam glowe i wlasnie przyszedl ten gosciu... od razu coraz bardziej to poczucie o sterowaniu myslami sie podbudowalo. I wtedy znowu wpadlem w pewnego rodzaju trans: patrzylem sobie dookola na wszystkich ludzi i sterowalem sobie panienkami tanczacymi na parkiecie i ogolnie wszystkim moglem zajebiscie sterowac i do zajebistej wprawy tak jakby w tym doszedlem. Pomyslalem sobie ze chetnie bym sobie zajaral i w tym momencie ten ziomal spytal czy nie wyjdziemy sobie zajarac :)). Wyszlismy, spalilismy, spytal mnie jak tam wrazenia a ja ze swojej potrzepanej bani wysuplalem "gruubo" i "ja pierdole" ogolnie nie bylem wtedy zbyt rozmowny :). Grzyby jadlem o 17:30 a jush wtedy bylo okolo 22:20, wiec piec godzin jush minelo... i wtedy zaczelo sie dziac zle... Zaczalem czuc dyskomfort psychiczny i zaczely mi sie wkrecac gupie schizy... po prostu bad trip. Wczesniej jush jadlem kilka razy kwasika w ilosciach 1/2 raz calaka, ale nie mialem do czynienia z jakimis grubszymi schizami... Te tutaj lecialy lawinowo... caly charakter i atmosfera tripu zmienila sie diametralnie. Zaczalem miec dziwne poczucie zaburzenia przestrzeni i czasu. Wracalismy np. z fifeczka do srodka z kumplem wchodzimy na glowna sale i ja patrze a tego kumpla nie ma! what da fuck gdzie on sie podzial??? dowloklem sie do ludzi z grupy, zasiadlem przy nich i probowalem polapac mysli. Otworzylem oczy i sproobowalem sobie "posterowac" troszeczke ale jush mi nie wychodzilo co jeszcze tylko dolozylo negatywnych odczuc i mysli. Wtedy wkrecil mi sie film ze ludzie zaczynaja sie na mnie krzywo patrzec i lapalem dola. Poszedlem do kibla i zauwazylem ze moje ruchy, dzialania i reakcje sa jakies dziwne (no tak jestem na grzybach ale nie o to mi chodzi :) )zaczalem miec dziwny film, ze cos sie dziwnego ze mna dzieje i to co sie dzieje dookola dochodzi do mojej bani pozniej niz ma miejsce w rzeczywistosci, a o reakcjach jush nie wspomne :). Zaczela mi sie wkrecac schiza, ze wyczuwam wlasna smierc, ze tak jakby ona jush jest ze jush umre ale ze jeszcze mnie nie dorwalo i mialem poczucie ze moge jeszcze zmienic i uciec od niej... wtedy schiza mnie jush przerosla i zdecydowalem ze musze stad wyjsc.


Powiedzialem kumplowi ze spadam, on z reszta widzial po mnie ze jakos nie mam najmilszego filmu na bani :) wiec sie pozegnalismy i ruszylem w strone wyjscia z jako taka koordynacja ruchoow na jaka sie jeszcze moglem zmusic. Po drodze spotkalem jeszcze jednego kumpla, znajomego tego ziomala i cos tam do mnie chcial zagadac, a ja nie mialem najmniejszej ochoty na gadke tylko myslalem zeby uciec od smierci ze musze stad jak najszybciej wyjsc. W koncu znalazlem sie na zewnatrz, jakims cudem majac ciagle ze soba wszystkie rzeczy, plecak bluze i inne. Probowalem sie jakos nieporadnie ubrac co mi sie w koncu udalo (jedna bluza :) ) i ruszylem szybkim krokiem do kolejki. Od tego momentu zaczela mi sie straszna myslowa wrecz totalnie paranoidalna i sobie daruje probe jej opisu :). Na peronie jeszcze natknalem sie na grupe z dziesieciu kiboli ktorzy cos tam pisali na scianach, na szczescie (nie wiem jak bo bylem sam z nimi na peronie) wogole nie zwrocili na mnie uwagi, przynajmniej tak mi sie wydaje. Poczekalem na kolejke i o 0:30 bylem na chacie, siedem godzin od zjedzenia. Zanim wszedlem do domu siadlem sobie pod drzewkiem na jakims kregu od studni betonowym i uspokajalem banie. Jakos sie opanowalem, postanowilem duzo roznych rzeczy i poszedlem na chate. Rano wstalem, a 6 dni pozniej zjadlem drugi raz, tym razem 70, samemu na chacie (przez przypadek, bo myslalem ze ten typ co ze mna jadl zostanie ale on pojechal na poczatku tripu praktycznie) ale to jush inna historia zawierajaca panike i totalny chaos na bani i jush nigdy nie bede jadl grzyboow na chacie ani w zadnym miejscu miejskiej aglomeracji.


Natura i tylko natura, i samemu bo to ze jestes z kims wcale ci za duzo nie daje, chyba ze na chacie. To wtedy by pomoglo mi ale w naturze lepiej sie wlaczyc w jej rytm i sie delektowac przezyciami a nie przejmowac rzeczywistoscia wsrod ludzi... tak samo z reszta z lsd tesz tak mysle ze tak jest lepiej... poczekam do jesieni i sie przekonam.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media