Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

lajtowy lajcik

detale

Apteka:

raporty unknown

lajtowy lajcik


-->Wiek: 22/K/169cm/50kg



-->Poziom doświadczenia:

mj - sporo jako nastolatka, a więc parę latek temu, ostatnio -

sporadycznie

pixy - kilka ale to nie było mistrzostwo świata, a z dwojga

złego preferuję czystą amfę

feta - zaczęłam 3-4 m-ce temu, minimum 1-2 x w tyg., odstawiłam

miesiąc temu

aha, sporo alkoholu od wieku "nastoletniego" do okresu z fetą

od miesiąca - zero ćpania, zero alkoholu - mam wakacje od syfu :D



-->Set & setting:

Leniwe sobotnie popołudnie... Nikogo na chacie, lekki ból głowy

po przedpołudniowym siedzeniu przy kompie... No i ta ciekawość:

w końcu to będzie mój debiut z Tussipectem (po cichu liczę że

pojawią się jakieś najs efekty i że choć w znikomym stopniu będą

podobne do tych po fecie...) Mam nadzieję tylko, że NIE wkreci

mi się jakiś efekt placebo! ;P W końcu od ponad miesiąca jestem

czysta jak łza - ani dragsów, ani alko. I puchnę z dumy, że

udało mi się!!! :D



Opakowanie 2ssi (20 tabsów) kupiłam jakiś miesiąc temu, kiedy

odstawiłam fetę i sądziłam, że może sie przydać... :P

O 15 robię kawę i kminię jeszcze 1 polopirynę bo łebek mnie boli

a nic innego nie znalazłam.

15.15 - połykam 3 Tussi i polopirynę. Popijam kawą.

15.30 - kolejne 3 tabsy; nie chce mi się robić kawy więc popijam

wodą.

15.45 - jeszcze 3 i woda.



I oczywiście nic się nie dzieje... :(



W międzyczasie wraca starsza do domq - kupiła lody waniliowe z

ajerkoniakiem, więc daję się skusić na jednego... Ciągle nic nie

czuję... Tylko 2 kulki loda w żołądku. Bo to chyba nie 9

tabletek??



16.30. Wychodzę z domu, gadam z moim psem (hehe, ja tak zawsze),

biorę szczotkę i jakieś 15 minut czeszę Maxa... Zero się

dzieje...


Starsza ma robić coś do jedzenia - jakiś kurak z warzywami czy

coś... Spoko, pomogę jej...

Skok umyć łapki, po drodze jeszcze 2 Tussi. Idę do kuchni -

nadal nic a nic...

Kiedy kroję paprykę coś się dzieje - ręce mi się zaczynają

troszkę trząść i nie jestem pewna czy do potrawki z kurczaka

nie trafi mój odcięty paluszek... :( uoj... Ale jakoś się udało!

Dodam tylko, że natkę pietruszki już porwałam palcami, nie

kroiłam w obawie o pazurki bo posługiwanie się nożem szło mi

chyba jakoś tak nie tak jak powinno... :P



Aha, jeszcze szybko pozmywam może. Spoko. Ale przy wycieraniu

omal nie upuszczam kilku talerzy... OMAL bo łapię je w locie,

tuż przed podłogą.



Niby nic kosmicznego się nie dzieje: włosy co parę sekund "stają

mi dęba" na głowie, czuje wszystkie cebulki! To samo na ciele -

co parę minut pojawia się "gęsia skórka". No i takie fajne,

leciutko przyspieszone bicie serducha :D Efekty te są naprawdę

cienkie w porównaniu z tymi, jakie mam po innych stymulantach

ale ponieważ od miesiąca mój organizm niczego takiego nie miał -

czuje się z tym bardzo fajnie.



Jest po 17. OK, siadam przy kompie, zapuszczam techno i kiwam

się. Jeszcze 2 tabletki. Zastanawiam się czy to nie kawa mnie

tak pobudziła ale piję dziennie po 3-4 kawki (nawet wieczorem bo

lubię ten smak i szczerze mówiąc śpię po tym jak zabita) i jakoś

nigdy mnie nie ruszała. No nie wiem.



Co jeszcze? Ciekawe uczucie w nogach i stopach, w sumie ich nie

czuję, ale czuję takie sympatyczne mrowienie w czubkach palców,

które przesuwa sie ku górze. Odrobinkę, ale naprawde leciutko

drżą mi palce rąk. W dłoniach też lekkie mrówienie.

Źrenice w normie, ale ja mam normalne naewt po fecie (dopiero na

zjeździe są duuuże). Mam nawet przez chwilkę wrażenie, że się

pomniejszyły. Ale to chyba tylko wrażenie.



Siadam bez ruchu i wczuwam sie w ciało: the same - mrowienie w

kończynach, minimalne drżenie palców, szaleństwo cebulek włosów,

lekka "gęsia skórka". Aha, chyba zwiększona potliwość palców też.



Lukam na opakowanie tablet - jest jeszcze 9. Połykam jedną. I

uświadamiam sobie, że mam w sobie już 12 pomarańczowych pigułek.

Fuj!!! Ale jest wporzo!



Zero efektów na psyche - tylko fizycznie czuję się lekko i

drżąco.

Mam teraz ochotę na kreskę białego ale 1- nie mam na chacie, 2-

postanowiłam, że odpuszczam białko na minimum 3 miesiące i

wiem&wierzę, że wytrzymam. Chyba chce mi się spać ale dziś

baaardzo wcześnie wstałam, więc pewnie dlatego.



Wstaję od kompa. Ciekawe czy w takim stanie fanie byłoby na

techno-imprezie? Eeee, chyba niespecjalnie... Feta czy pixy

dają niezłego kopa, ale niewykluczone, że może kiedyś zapodam

Tussi. Bałam się, że będę się strasznie "mułowato" po tym ruszać

ale chyba nie jest źle. Chyba, że moje lustro kłamie... :P



Fuck, jest najs. Lajcik. Lajtowy lajcik. Mam ochote na

mocniejszą jazdę, ale wiem, że nic z tego. Fety nie tknę, pixów

też. Zatem na dziś to chyba będzie na tyle. Jak coś poczuję to

dopiszę. OK, idę na tego kurczaka z warzywami :D



Aha, jeszcze później zrobiłam manicure i pedicure też. Nawet

pomalowałam paznokcie mimo drżących rąk, huh.



Reasumując: Nie było źle. Dwa słowa: LAJTOWY LAJCIK. Ale myślę,

że gdybym wciągnęła kreskę, a za kilka dni wzięła Tussi - to

efekt byłby zerowy... Tak mi się zdaje.

Wzięłam 12 tabletek. Może mniej dałoby taki sam efekt...

Prawdopodobnie jeszcze się skuszę na 2ssi, z tym, że nie za

często i nie po czymś mocniejszym.



A teraz czekam na komentarze - WSZYSTKIE mile widziane! Z góry

dzięx! :P

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media