Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

inicjacja

detale

raporty unknown

inicjacja


Łysiczka Lancetowata


enteoczekolada nadziewana mielonymi grzybkami w ilości ok 60-80 szt.


(dostawca przywiózł materiał pokruszony dlatego tródno dokładnie określić ilość ;)


miałem zaszczyt próbować grzybków wcześniej, zmieniły mnie, pokazały coś...

teraz zrozumiałem co to było, zrozumiałem bo czas był odpowiedni.


-------


set&settings:


6 dzień 3 miesiąca, 6 marca 2004, sobotni wieczór, pełnia, rok przestępny, dziwna data...


sam w swoim pokoju, otoczony przedmiotami, symbolami tego co dla mnie ważne,

wcześniej przygotowana muzyka, zupełnie oderwana od klimatu grzybowej przygody,

jak się okazało była idealnie trafionym katalizatorem zdarzeń.


Nie wiedziałem czego oczekiwać, tak naprawdę nie planowałem TEGO,

po prostu chciałem się nagrzybić...


-------


Stan kasy - zero, w sobotni wieczór wszyscy imprezują, a ja ?


Bez pieniędzy - bez przyjaciół :(


Nie mam co palić, nie mam co pić, nie mam do kąd iśc, nie mam co robić,

trochę muzyki, trochę grzybów, dam radę, a co!


Czekolada wchodzi gładko, kawa jako popychacz, czekam.


Coś się dzieje, 5min dla organizmu, trzeba się rozluźnić, idę do kibelka, siadam i...


Od tego momentu najbardziej trywialne czynności nabrały wartości objawień:


1.)Szacunek dla ciała :)


Wypróżniam się, spokojnie, bez pośpiechu, mój organizm wie co i jak, nie popędzam go.


Nie ma papieru, została gazeta, starannie oddzieram trzy równe części i zaczynam je pieczołowicie gnieść.


To wbrew pozorom nie jest takie proste, zmiękczyć gazetę nie rozrywając jej.


Gniotę, prostuję, gniotę, pełne skupienie ;)


Dłonie zrobiły się szare, pokryte farbą drukarską, papier jest gotowy, ja też.


Wycieram dupsko (naturalizm rulez :) czuję że to co zrobiłem było dobre, jest mi lżej.


Spuszczam wodę i zaczynam myć ręce, dokładnie, żeby usunąć całą farbę z gazet.


Refleksja - farba drukarska zawiera cyjanek (podobno) więc upaprane dłonie są świetnie zabezpieczone przed ewentualnym atakiem bakterii, czyli warto gnieść gazety !


Refleksja 2 - długo myję ręce, raz dla higieny, dwa - w tym czasie zbiornik znowu sie napełnia i kończę spłukiwanie, bo okazuje się że nie wszystkie gazety przeszły za pierwszym razem ;)


Wnioski - należy celebrować pobyt w łazience, nie trzeba popędzać ciała, ono wie jak sobie radzić.


Jeśli nie mamy gazet do gniecenia, można skombinować jakąś lekturę do czytania i spożytkować czas na zdobywanie wiedzy 8-)


-------


Czuję się świetnie, zaparzam herbatę, jest OKEJ, wzory na linoleum w kuchni tańczą w dziwnym rytmie...


na codzień ich nie widać, delikatne wytłoczenia, nierówności powierzchni, teraz widzę je pierwszy raz.


To kunsztowna posadzka, grecka, rzymska, egipska ? Czy producent uczynił te nierówności celowo ?


Następnego dnia sprawdziłem sprawę dokładnie, cała wykładzina jest pełna delikatnych wgłębień,ich kontury są niezauważalne, ale są !
Grzyb pokazał je wyraźnie, bardzo wyraźnie...


Wracam do pokoju, czas na muzykę, czas się odprężyć, plejlista w ruch, kładę się na łóżko.


Otoczenie jest "mroczne", nie chcę patrzeć na to co mnie otacza, to mnie przytłacza, co robić ?


Skupiam się na sobie, na swoim ciele, oto ręka.


Moja prawa ręka, lewa ręka, obie służą wiernie, wykonują wszystkie polecenia, tyle że lewa jest leniwa.


Prawa umie wszystko, lewa tylko czasem jej pomaga, ja wiem że mogłaby więcej, ale ona wciąż gdzieś ucieka, leń.


Kocham je, są moje, są sprawne, nie jestem silny ale radzę sobie ze wszystkim co chcę zrobić.


Dziękuję im.


Witam się z nimi i dziękuję że są, prężą się


- tak jest kapitanie, dla ciebie WSZYSTKO


takie cienkie niepozorne, ale wierne, moje, dłonie, palce, jak dobrze jest mieć ręce...


Ściągam koszulkę, patrzę jak ciało porusza się w rytm oddechu, wdech, wydech.


Proste.


Umiem, od dziecka, robię to w nocy, w dzień, cały czas. Ja to robię ?


To moje ciało, ono odpowiada na moje potrzeby, nabiera dla mnie powietrza.


Nigdy nie myślałem o sobie jako o nim, dziwne uczucie, ja to JA, czy ja to coś w środku ?


Co by było gdybym nie miał tego ciała, gdybym miał inne, albo gdybym nie miał żadnego ?


Rozbieram się i witam sam ze sobą, wielkie dzięki że jesteś, po tylu latach zrozumiałem...


Dziękuję mojemu ciału że jest takie oddane, że stara się spełnić wszystkiem moje zachcianki.


Chuderlaku, nie jesteś piękny, nie jesteś silny ale jesteś i fajnie że jesteś, zdrowy !


Przywitałem się, ono pokazało mi coś...


Jak by to było gdybym poświęcił mu trochę więcej uwagi, trochę czasu, jakbym bardziej dbał o nie.


Pokazuje jakie mogłoby być


- zacznij mnie szanować, odwdzięczę się stukrotnie, popatrz !


Nie ! Jestem naćpany, to niemożliwe, nie ja, to co widzę to halucynacje, to nie może być prawda.


Tak się nie da, ja nie umiem, nie wiem jak to zrobić !


Koniec pokazu, widziałem cel, drogi do celu muszę szukać sam.


Muzyka.


Nie wiem jakim cudem 2-godzinna lista wybranych wcześniej utworów tak idealnie się wpasowała.


A może wiem, ale nie dopuszczam do siebie tej dziwnej myśli ?


Zaczyna działać dźwięk, słowa piosenek trafiają jak pociski, trywialne, zwykłe, nudne... prawdziwe.


Po co ja tu jestem, po co mi to ciało, po kiego grzyba !?


Zaczynam rozumieć swoje przeznaczenie, boję się jak cholera, wszystko sie układa, WIEM.


Mój pokój to moje życie, tu jest cała historia, wszystkie niezbędne wskazówki, wszystkie symbole.


Poukładane wyraźnie, wiem że tylko ja umiem je odczytać, wiem do kąd mam iść, powinienem...


Ale jak zacząć, JAK ?


Ja już zacząłem, idę swoją ścieżką, po prostu dopiero teraz zobaczyłem ją całą.


Patrzę wstecz i widzę że początek nie był najlepszy, oj nie, ale nieważne jak ktoś zaczyna, ważne jak kończy.


-------


Oto część którą chciałem opowiedzieć, reszta jest tylko dla mnie.


Jednego jestem pewien, grzyby są POTĘŻNE, odkrywają furtkę do czegoś tak wielkiego że nie sposób to opisać.


Pełnia - ważne, brałem grzyby o różnych porach dnia i miesiąca, ale tak naprawdę tylko ten jeden raz "zadziałały"


Muzyka - "music is the key" potężny klucz, potrafi otworzyć każde serce, potrzebuje jedynie trochę czasu.


Ja - szacunek dla własnego ciała, żeby było prawdziwie nie wolno niczego ukrywać, trzeba być szczerym wobec siebie. Lustro bardzo przydatne.


Umysł - im mniej oczekuję tym więcej dostaję, kiedy nie spodziewam się niczego, dostaję wszystko, przewrotność natury ;)


Serce - tu nie ma co pisać, to trzeba czuć, trzeba się poddać, popłynąć, uwierzyć...


Grzyb - furtka, a raczej Brama, na pewno nie jedyna, ale chyba jedna z najważniejszych


Chciałbym kiedyś zbadać inne furtki i bramy w sprzyjających okolicznościach i o odpowiedniej porze 8-D


Szkoda że nie miałem przewodnika, kogoś kto by mnie przygotował, to że mi się udało to czysty przypadek,

nieprawdopodobny zbiego okoliczności, taki fart to jak wygrana w totka.


Przeżycie które umieszczam w pierwszej trójce najwazniejszych chwil mojego istnienia, na skali ważności gdzieś pomiędzy narodzinami a śmiercią.


Komu mam podziękować ?

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media