Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

faza i kat życia

detale

raporty unknown

faza i kat życia

To było drugie spożycie grzybów w moim życiu. Pierwszy raz to było

kilka sztuk, od których miałem niesamowita chichrę. Pokrótce może

napiszę o tej pierwszej fazie. We wrześniu 1998 r. po raz pierwszy z

Uadrolem wybraliśmy się na grzyby. Zebraliśmy kilkanaście sztuk na

próbę. Zapodałem je sobie i oczekiwaliśmy na efekty. Nie miałem

oczywiście żadnych halunów po tej niewielkiej ilości, ale tzw.

chichrę. I to dopadła mnie u Uadrola. Śmiałem się non-stop. Uadrol

się nie pytał czy mam haluny. Nie mogłem mu nic powiedzieć, bo cały

czas się ryłem. Sytuacja była jeszcze o tyle dziwna, że jego rodzice

przebywali w pokoju. Próbowałem się powstrzymywać, ale wszystko mnie

rozśmieszało. Np. jak jego mama przyniosła nam parówki do jedzenia.

(...)


Za drugim razem wzięliśmy z Uadrolem po 100 grzybów. Ci, co grzybili

w dużych ilościach wiedzą, co to jest 100 grzybów na łeb. I to

jeszcze praktycznie na pierwszy raz. Zero tolerancji na tego typu

drug i potężna ilość - to dwa czynniki, które budzą emocje. Świeżo

zerwane grzybki zjedliśmy u mnie w domu. No i poszliśmy podziwiać

świat. Było słoneczne, wrześniowe popołudnie. Zaczęło nas brać chyba

po godzinie. Pierwszą sytuacją, która uświadomiła mi, że jestem

zgrzybiony było wejście do pewnego parku. A tam zieloniutka trawa.

Kolor zielony o niezwykłej intensywności. I od tej pory zwracamy na

wszystko uwagę. Na kolory. Na niebo. Chmury już nam układały się

jakoś dziwnie. "Ja pierdole, ale czad" pamiętam tak mówiliśmy.

Aha działo się to 3 lata temu i nie jestem w stanie napisac

szczegółowo tego, co się działo.


Wybiorę najlepsze momenty z naszej fazy. I tak wbiegamy na stadion

miejski i drzemy się, "ale zajebisty stadion, jaka trawa, pa na

chmury, haluny mamy uuuuaaaaa". Rzuciłem się na murawę, patrzyłem w

chmury na dziwne kształty. Biegaliśmy po boisku. I nagle spojrzałem

na trybuny. A tam ktoś siedział. Jakieś dziewczyny. Za chwilę już o

nich zapomnieliśmy. Musiały być w szoku. Wybiegliśmy na sprincie ze

stadionu przeskakując siatkę bez problemu. Wtedy bylibyśmy w stanie

wszystko zrobić.


Następny moment spotkaliśmy kolesia. Powiedzieliśmy mu, że jesteśmy

po setce. Był w szoczku. Szczęka dolna wydłużała mu się. Nie cały

czas miał wydłużoną. Poszliśmy do kolegi na osiedle. Przywitaliśmy

się i Uadrol zaczął z nim rozmawiać. Wtedy miałem epicentrum. Nie

mogłem powiedzieć słowa. Milion myśli na minutę. Zacząłem się

chichrać na maksa. Jedyne, co mogłem powiedzieć to, że nie mogę albo,

ale czad. Pamiętam byliśmy tez u Kmiota i mówiliśmy mu, że to lepsze

niż orgazm. Tzn. grzyby. Aha teraz sobie przypomniałem mieliśmy

przemyślenia niesamowite. Ogromna fascynacja ta fazą doprowadziła do

wniosku takiego, że tak jak jest teraz musi być zawsze. Ponieważ

teraz wiemy, co jest grane, co to jest świat, Bóg, jacy my jesteśmy i

jacy powinniśmy być. Postanowiliśmy, że od teraz będziemy lepsi dal

ludzi, że będziemy wszyscy się lubić. I co najważniejsze obydwaj

mieliśmy te same emocje dotyczące tych spraw te same przemyślenia.

Pamiętam, że wtedy, gdy rozmawialiśmy o tym, że będziemy inni wśród

ludzi to szliśmy środkiem ulicy i trzymaliśmy się ściśnięci.

Mówiliśmy wtedy, że możemy powiedzieć sobie wszystko, że możemy się

wyzywać, ale to nic. Mówiłem też do Uadrola, że mam mu tyle do

powiedzenia, ale nie jestem w stanie, bo jak chciałem mu cos

powiedzieć to już tego nie pamiętałem a wszystko przez szybkość pracy

mózgu.

Następna niesamowita sytuacja to pójście na cmentarz. Usiedliśmy koło

grobu i rozmawialiśmy. Doszliśmy do wniosku, że napisanie teraz

książki nie było by trudne.


Że wszystko jest takie proste. To było niesamowite wszystko wydawało

nam się proste tzn. całe życie. Uadrol jadł trawę, która rosła obok

grobu, ja biegałem po grobach przeskakując z jednego na drugi.


To było ewidentne otwarcie przez nas bramy, którą otworzyli wszyscy

wielcy np. Witkacy czy też Jezus.

Na nieszczęście była tez druga strona medalu całej fazy. Jak

wróciliśmy do domu. Najpierw jak wchodziłem do domu to nie mogłem

trafić w drzwi, musiałem zbliżyć się na dosłownie milimetry by

przeczytać, kto mieszka. Ściany na korytarzu takie szerokie.

Dotykałem ścian, ale wszystko było już nacechowane małą dawka lęku.

Kiedy położyłem się do łóżka zaczął się kat. Totalne odwrócenie

sytuacji? Mówiłem sobie, że już nigdy nie wezmę grzybów, ( ale

wziąłem jeszcze raz potem), że chciałbym, aby to się skończyło.

Chodziłem kilka razy do łazienki i patrzyłem w lustro. Bałem się

swojej wydłużającej się twarzy. Jadłem jakieś przygotowane dla mnie

jedzenie, ale to było bardzo trudne. W telewizorze napisy w

telegazecie widziałem w 3d. Zapomniałem o muzyce. Tu zrąbałem, bo nie

wiem jak się słucha muzyki przy takim wyostrzeniu zmysłów. Ta cała

moja nocna psychoza doprowadziła mnie do tego, że modliłem się do

Boga abym był normalny. Bałem się tego, że mogę zwariować. Ilość

zjedzonych grzybów wtedy do mnie przemawiało głosem niesłychanego

rozsądku i strachu. Na szczęście zasnąłem w końcu.

Obudziłem się znowu człowiekiem w normalnej rzeczywistości.

Przemyśleń, co do tego by stać się właściwym człowiekiem nie

zrealizowałem, świat nie wydawał się już taki prosty itd. Ale to

wydarzenie zmieniło mnie zdecydowanie. Przede wszystkim inaczej

patrzę na świat.


Myślę, że to zmieniło moja psychikę. Zaraz po tym wydarzeniu jednak

te negatywne emocje, czyli ta psychoza wzięła górę i raczej bałem się

wracać do tego myślami. Mimo tego często przypominaliśmy sobie jak to

było, kiedy czuliśmy się na równi z Bogiem. Teraz z perspektywy czasu

oba stany emocjonalne pamiętam, ale nie pamiętam je w ten sposób by

wrócić do nich emocjonalnie tzn. by wczuć się w nie i dlatego tak o

tym swobodnie piszę. Uadrol jeszcze rozwinął się w tej materii,

ponieważ wziął kasa kota. Ja nie, może bym kiedyś spróbował. Nie

wykluczone. Aha i jeszcze pamiętam jednego żałowałem, że nie

zapodaliśmy grzybków w porze rannej by cała faza przypadła na biały

dzień. Może wtedy nie było by tego kata a poza tym więcej moglibyśmy

doświadczyć. W końcu poza trawą i chmurami to nic nie widzieliśmy, bo

szybko zrobiło się ciemno.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media