Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

efedryna - spoko sprawa

detale

Apteka:

raporty unknown

efedryna - spoko sprawa

Zbliża się końcówka wakacji 2003. A dokładnie jest 22 sierpień. W ten oto

piękny i słoneczny dzionek postanowiłem wypróbować działanie

tussipectu, który jak wiadomo zawiera efedryne. Więc koło 10 rano

wziąłem rower i pojechałem do apeki po ów preparat na kaszel :)

kupiłem jeden listek i kosztował on całe 4.05 zł. Następnie wstąpiłem

do sklepu i kupiłem cole, bo podobno po kofeinie daje lepszy efekt. Po

takiem zaopatrzeniu się, przypomniało mi się, że muszę zawieźć rower

do punktu naprawy, bo coś mi się zjebało z tylnim kołem. Niestety

okazało się, że punkt naprawy jest chwilowo nie czynny :(. Po drodze

do domu zatrzymałem się na jakiejś bocznej dróżce z zamiarem

zarzucenia tablet :). Postanowiłem narazie wziąć siedem. Dodam

jeszcze, że mam 16 lat i ważę 59 kilo, więc 7 wydawało mi się

odpowiednio. Stanąłem i połykam. Tabletka, łyk coli i tak siedem razy.

było gdzieś w poł do jedenastej. Po tym skoczyłem jeszcze na

górki(miejscówka w pobliżu mojej chaty), żeby spalić szluga :). Po

wykonaniu tej czynności i dopiciu reszty coli pojechałem do domu.


Akurat niekogo nie było, bo matka wyszła do sklepu i coś tam jeszcze

załatwić. A więc usiadłem w fotelu i czekam aż zacznie działać :) W

miedzy czasie taka mała dygresyjka. [...] Skusiłem się właśnie na tussipect,

bo raczej trudno rozpoznać czy ktoś go zażywał i ma sie umiarkowaną

faze. Chciałbym zarzucić coś halucynogennego, ale haluny trwają w

miarę długo a ja nie miałem wolnej chaty na tekie experymenty. A więc

dobra, wracając do wcześniejszego, siedze w fotelu i czekam... Mija

11 - nic się nie dzieje. 11:30 - dalej nic. Troche sie zmartwiłem, że

nic nie będzie. Serce zaczęło mi trochę walić, ale to chyba bardziej z

podniecenia, niż z działania efedryny. W końcu znudziło mi się

oglądanie tv i postanowiłem pograć w coś na kompie. Gram sobie w vice

city i czekam na efekty, a tu dalej nic. Mija 12:30 dalej nic. Powoli

zaczynałem się trochę wkurwiać, bo według opisów na neuro groove

powinno już działać. 13 dalej nic. Znudziło mi się granie i poszedłem

do swojgo pokoju poczytać książkę. Okazało się, że matka już wróciła.

Ponieważ zgłodniałem, powiedziałem jej, żeby zrobiła mi coś do

jedzenia. Zjadłem bułkę z szynką i poszedłem czytać. 13:30 nic się nie

dzieje, może kilka razy zrobiło mi się ciepło, ale nic pozatym.


Wkurwiłem się na maxa. Zdesperowany ( :) ) biore tussipect wyciskam 5

tablet i ide do dużego pokoju. Zrobiłem sobie ciepłą herbatkę siadłem

przed tv i połykam tessiego zapijając czajem ;) Następnie wróciłem do

swojego pokoju i dalej czytam książkę. Po jakiś 15 minutach od wzięcia

drugiej dawki, zaczyna robić mi się gorąco co jakiś czas. Zauważyłem,

że serducha zaczyna mi nieźle łomotać. No w końcu - myślę ucieszony -

zaczyna działać. Odłożylem ksiażkę i zauważyłem, że jestem

roztrzęsiony, tzn. ręce mi się trzęsą. Trochę zaczeło mnie denerwować

to czytanie książki i postanowiłem znowu pojechać to tego punktu

naprawy rowerów, bo wcześniej wisiała kartka w oknie, że koleś wraca

za godzine. No dobra wychodzę przed chatę biorę rower. Chciałem sobie

splunąć na chodnik, ale zauważyłem, żę z moją śliną coś nie tak jest.

Mianowice jest jej bardzo mało i jest biała. No ale dobra jadę. Jedzie

mi się bardzo przyjemnie. Tak leciutko :) Serducho mi tylko troche

mocno wali. Dojechałem do punktu naprawy rowerów zostawiłem rower,

koleś powiedział, żę zobaczy co jest zjebane i żebym za dwie godzinki

przyszedl go odebrać. Ok to wracam na piechote do domu. Oczywiście po

drodze ide na górki zapalić. Jest już gdziś 14:30. Idzie mi się wprost

zajebiście. Stopy mam jakby takie "miękkie" a nogi jak z waty. W

dodatku cały czas jestem roztrzęsiony. Siadam na trawce na górkach,

odpalam fajke. Chce splunąć, ale prawie wogóle nie mam śliny, mam

zajebiście sucho w ustach. A gdy już trochę mam to jest biała. Ale

przypomniałem sobie, że mam gumę, a ona pobudza wydzielanie śliny,

więc jak spale to ją wezmę. Spaliłem, wziąłem. Jest troche lepiej.

Dobra wracam na chatę. Nogi same mnie niosą, jestem pobudzony. Po

powrocie i krótkiej rozmowie ze starszą i przed kompa w celu napisania

trip-reportu na neuro-groove. Wlaśnie siedzę i to pieszę. W tej

chwili jest 15:15 i doszły nowe objawy. Po szyi przechodzą mi ciary, i

po głowie tak samo, włosy stają mi dęba co chwilę. W gębie prawie

wogóle nie mam śliny, a to co mam jest kwaśne!! Nie wiem czy to

przez gumę (chociaż jest miętowa) czy przez tussi. Cały czas ruszam

sobie nogami, sam nie wiem dlaczego. Trochę głupio robię, bo

powinienem poczekać trochę dłużej i dopiero to pisać, ale nudzi mi się, a tak to przynajmniej stukam siebie po klawiaturce :). Acha tak

wogóle to moje doświadczenie z substancjami psychoaktywnymi jest

raczej niewielkie. Oczywiście alkohol - dość sporo razy byłem nawalony

:) MJ też się paliło, ale nie żeby regularnie, tylko sporadycznie.

Amfetaminy nie wciągałem i nie mam zamiaru. Aha, jako, że jestem

alergikiem zażywam (kilka dni temu akurat przestałem) leki

przeciwhistaminowe, takie jak coś jak alertec, tylko, że ja akurat

biorę zyrtec. Jaśli pomiesza sie to z alkoholem, to efekty są nawet

niezłe, tzn. wzmocniona faza. Jedyny minus zyrteców, to to, że po ich

odstawieniu z reguły mam pierwszą noc nie prespaną, a kilka następny

nie za dobrze. Dzieje się tak dlatego, że działaja również nasennie.


Dobra, wracając do dzisjejszego dnia to jest 15:25 i teraz ciary mam

jeszcze na plecach i pisze jak szalony :))). Tymczasem matka zmusza

mnie do zjedzenia zupki ;) więc chyba to zrobie, aczkolwiek nie za

bardzo mi się chcę. Dalszą część napiszę wieczorem.





19:43 W sumie to mi się odechciało to pisać, właściwie to nic mi się nie chce :) Po obiedzie miałem już dreszcze na całym ciele. Raz na nodze, raz na ręce, plecach itp. Aha jeszcze mięśnie mi drżały, pociłem się. Wogóle to zauważyłem, że dość często sikam i mi się dużo pić chce. Do teraz mam troche sucho w gębie. Czuje, że mam zjazd tzn. troche przymulony jestem, spać mi się chce i wogóle jakoś tak nie najfajniej. Nie to, żeby mnie coś bolało, tylko poprostu humoru dobrego nie mam :( Teraz moge powiedzieć, że po zażyciu efedryny czułem się zajebiście, byłem cały czas happy i wogóle wszystko mogłem robić. Zostało mi 8 tablet i nie wiem co z nimi zrobić, bo jak je wezme to fazki nie bede mial, bo teraz po siedmiu nie mialem, dopiero po 12 chwyciło :) Podsumuwując, to było całkiem pozytywnie. Chciałem spróbować jak będzie i to zrobiłem. Ale nie widze sensu w braniu efedryny tak bez celu. Rozumiem, idziesz na jakas imprezke na noc, nie chcesz spać, to wtedy można to zrobić. Chociaż, jeśli ktoś już fuka to wydaje mi się, żę lepsza jest wlasnie feta. Musze sprobowac czegos halucynogennego. [...] Aha i jak znacie wlasnie jakiegos halugena o krotkim dzialaniu to tez piszcie. Pozdro dla wszystkich experymentatorow :)))


Tomi

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media