Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

1,2,3, howgh wielki duchu grzyba !...!

detale

raporty unknown

1,2,3, howgh wielki duchu grzyba !...!

Doświadczenie: MJ, Salvia, Acodin








Tak więc w moje chciwe łapska dostało się około 60-70 grzybów (Psilocybe semilanceata, Łysiczka lancelowata) wysuszonych i zmielonych. Zgarbiony pancerz łuskowy i mój zakazany ryj smoka wyjrzał przez okno pewnego ranka i co zobaczył? Słońce... zaśniedziały rozum idealnie połączył fakty... tak to jest to czas... spojrzałem na dilerke i grzyby... hmmm na pierwszy raz postanowiłem je dobrze wykorzystać, wszamać wszystkie... kumple się chcieli doczepic ale ja chciałem w pełni poczuć moc grzyba, zjeść z dala od ludzi, co poźniej okazało się bardzo ważne...




Tak więc zrobiłem sobie afrykańskiej herbatki do termoska, powiedziałem mamie że idę na grzyby (co nie odbiegało od prawdy a że nic nie zebrałem to szczegół :P) i wbiłem się na mojego srebrnego rumaka. Udałem się w kierunku najbliższej rzeki o nazwie Dunajec, przedzierałem się przez chaszcze aż w końcu znalazłem piekny cypelek ślad po ognisku. Zalałem aromatyczną herbatką część grzybów część wziąłem na spróbowanie, czekałem aż ostygnie, resztę zjadłem normalnie. Już zaczęło mi się nudzić postanowiłem rozpalić ogień, chwilę później zapłonęło malutkie ognisko i nagle..... weszło ahhh cudowne uczucie, ekstaza, uśmiech.




Siedząc w kuckach przy tym ognisku, zahipnotyzowany ogniem, nagle zauważam że gałęzie zaczynają płakać że je palę, zgasiłem ognisko. Włączyłem muzykę po prostu pstryknięcie i leci ten kawałek, który puściłem zanim wychodziłem :D African Herbsman Boba ;d zmiksowana. Siadłem sobie i od razu się położyłem obserwując halucynacje na tle błękitnego nieba i kolorowe liście pobliskiego drzewa, malowane grubą kreską niby chaotyczne układy, które po dokładnym przyjrzeniu - układały się w twarze jak z komiksu, albo nie, raczej jak te twarze co mają amerykańscy hokeiści, było pięknie, pogłębiona wrażliwość. Zjednoczenie z natura, martwiłem się patrząc wokół na tyle śmieci i jaki syf ludzie robią, jak niczego nie szanują, myślałem dużo o kurestwie tego świata, hmm pewnie kilka myśli mi uciekło gdyż nie zapisałem. Już od dłuższego czasu chodziłem, wziąłem sobie taki kij, wydawało mi się, że ten kij to miecz jakiś taki lasu z odgałęzieniami by walczyć z nieprzyjaciółmi. Było wspaniale jakoś nie miałem ochoty stamtąd wracać, jednak wracałem, zgubiłem droge kilka razy w tych chaszczach, byłem szczęśliwy prawie cały czas mi się micha cieszyła :d Szedł jakiś koleś, patrzę na niego i nagle nie mogę wytrzymać i zaczynam się z niego śmiać. Dotarłem do domu, zachodzące słońce oświetlało pyłki, które wyglądały jak magiczny baśniowy kurz. Stwierdziłem, że lubię tu przychodzić (mimo, że to obskurna rudera :D).




Siadłem przed plastikową maszyną, dotarły do mnie chujowe informacje jakiejś rozmowy mojej starszej ze starym, w każdym razie przygnębiły mnie, odezwało się poczucie zagubienia w doczesnym świecie, pisało do mnie dużo osób ale nie miałem ochoty z nimi rozmawiać, postanowiłem oglądnąć film duchy marsa, kiepski pomysł, to był kiczowaty horror SF. U aktorów widziałem to, że oni widzieli bezsens grania w tym filmie i patrzyli na ten film z krzywą miną grając go, no i bestialskie mordy na tym filmie a ta panna łykala jakieś kwasy czy coś, nie wiem, ale miała wizje,że morze, fale widzi i ten jej naszyjnik się tak zmieniał, ona się wyleczyła z tego co w nią wsiąknęło, tego ducha marsa :) bo poźniej wsadzili jej kilka tych pigulek (i kto mówi, że to nie potrafi pomóc no kto :-) nie no przecież chemia beee :P ) i w końcu wyplula to coś i obudziła się za bazą. Na koniec krzywo było mi i smutno. Z cypelka i rzeczki zapamiętałem mnóstwo kolorowych kamieni i nawet przywiozłem jeden zielony :D ubrudzony popiołem Kamień.




Podsumuwując polecam grzyby, jednak ważne jest by nie mieć z nikim kontaktu przez cały dzień lub z kimś kogoś się kocha lubi i bardzo miałoby ochotę się z nim wtedy być, przytulić, zadbać o pozytywne otoczenie. Idealnie nadają się do przemyśleń w czasie okresu pogłębionej wrażliwości za trzecim razem dużo rzeczy sobie przemyślałem o swoim życiu (leżałem z zasłonietą reką na łóżku i myślałem).




Oczywiście za drugim razem złamałem wszystkie zasady bezpieczeństwa :D




Otóż to pierwsze grzybienie natchnęło mnie do zmiany szkoły :-) a jak to bywa w nowej szkole nowi znajomi itp :-) Tak więc kolesie mieli mieć grzyby a ja w zamian miałem przynieść ziółko, miała być jakaś impreza :D ale się rozpadło w końcu, więc wsiedliśmy w autobus lini numer 0A i pojechaliśmy w kierunku centrum zarzucając grzyby w kiblu McDonalda (nie wiem ile dobierałem cztery spore kupki).




Poszliśmy się przejść, mieliśmy jeszcze alkohol, w końcu przypomniałem sobie o pewnej miejscówce, było strasznie zimno (bo to zima była tak przy okazji), a więc przypomniałem sobie o takim sadzie gdzie kiedyś jarałem ;d z takim kumplem i dwoma kobietami i że była kanapa po drodze wśród letnich łąk w polu stała :D Udaliśmy się w tamtym kierunku, okazuje się że kanapa nie nadaje się do użytku bo jest ześniegowaciała.




Oczywiście wziąłem z nieodpowiednimi ludźmi, gdyż oni lubili się bać ;d (przynajmniej jeden z nich, pierdolić amatorów (jak mi to później powiedział kumpel z neta)) oczywiście koleś wkręcił jakąś banie że psy są, kobieta która pierwszy raz jadła grzyby złapała jakiegoś bad tripa, kruki widziała itp. ogólnie miło się rozmawiało i gadało, w ogóle kilka wątków jednocześnie w czasie rozmowy się prowadziło, no gdyby nie ten bad trip, zacząłem jej mówić że wielu podróżników tu było i że wszystko bedzie dobrze (później mówiła, że jej to pomogło) no ale chyba to miejsce tak na nią działało :D wiec stwierdziłem że musimy jej pomóc i musimy stąd iść w każdym razie wychodzimy stamtąd (aaa zapomniałem kumpel wcześniej cały czas próbował ognisko rozpalić, nawet z kurtki wypruł jakąś wate sobie :Dhehehe) włączyły się ostre halucynacje gdy wyszliśmy na światło, prawie cały obraz miałem poszatkowany różnymi wzorami, wszyscy spanikowali, część osób się rozbiegła (kobiety gdzieś uciekły :D)to ja stwierdziłem, że idę do domu bo już weszło takie zmęczenie i bałem się że zaśniemy na trawniku, w końcu doszło do tego, że zgubiłem droge i pytałem się ludzi którędy dojść do mojej dzielnicy :d przeszedłem z okolic rynku jakieś 15 km :-) na piechotę w rozwalających się butach :d nie wsiadłem do autobusu bo ludzie się strasznie na mnie gapili i nie byłem w stanie :D




Wcześniej rozmawiałem z jakimiś ludźmi i pamiętam jak koleś jeszcze do mnie krzyczał "do świateł i w prawo do końca :D" ale tam było dużo świateł hehehe wracałem jak w transie absolutnie pogodzony ze sobą, pogrążony w myślach, że mógłbym teraz spać na dworcu albo leżeć sobie na jakiejś wyspie i byłoby mi dobrze ze sobą, kilka innych ważnych mysli też mi umknęło, wróciłem do domu i od razu do łóżka, przestając się koncentrować słyszałem szczekanie psów, zaśnięcie przyszło mi już łatwiej niż za pierwszym razem (Następny dzień sraka kible oczywista sprawa)




POLECAM JEŚĆ NA PUSTY ŻOŁĄDEK




Trzeci raz, tada tada dammmm




Umówiłem się z kumplem do kina, że będziemy jeść grzyby :d akurat miał zaproszenie na festiwal życia, przygotowałem odpowiednią ilość i mi zostało trochę na kartce, pomyślałem sobie a zarzuce sobie te ileś tam, nie liczyłem, myślałem że to 20 ahhh ale myślę że było dużo więcej :P :d (mocne górskie grzyby :P) (ahh bym bym zapomniał do tych grzybów dorzuciłem sobie 20 nasion z LSA :P) akurat dojdę do kina to sobie jeszcze dorzucę (nie chciało mi się czekać) w końcu doszło do tego, że jak już weszło to nie miałem ochoty nigdzie iść, siedziałem przed kompem i weszło zajebiste uczucie jednak jakoś mi trochę smutno nad moim życiem (w pokoju przeżyłem trzęsienie ziemi od wibracji komputera, drzwi zrobiły się zielone i zaczęły skakać (co zaowocowało ich przemalowaniem (czerwony, żółty, zielony pieknie się prezentuje) i ogólnie dbaniem o kolorystykę, teraz mam dużo pomysłów które będę realizował w miare posiadanych funduszy :-) :D)




Oprócz tego mnóstwo innych halucynacji, jakieś kropki, rzeczy zakręcające się niczym wir różowo-zielony kolor :d, poprzecinane listki marihuany, byłem pewien, że takie wielkie liście zwisają z okna ale wtedy stwierdziłem, że się położę gdyż męczyła mnie już ta faza mimo dobrego humoru, było mi trochę smutno takie dziwne pomieszanie i rozkmina nad swoim życiem. Położyłem się na łóżku piętrowym, przysłoniłem oczy ręką tak mniej więcej łokciem :P Sporo rzeczy sobie przemyślałem co tak naprawdę chcę w życiu robić, na czym mi zależy.




To wszystko to igraszki niebezpieczne, trzeba się obchodzić z szacunkiem, mogą dużo pomóc i powiedzieć ale mogą też zniszczyć, zwłaszcza, że biały człowiek nie wie co to umiar, tego też się dowiedziałem dzięki grzybom, odłożyłem palenie MJ (może to też to że wszystkie zbiory zjarałem :P) ostatnio gdyż pewnie ona działała na mnie tak mocno paranoidalnie :D. Mój stosunek do używek zmienił się, jest dziwny, nie są już one dla mnie drogą ale czymś co pozwala zrozumieć, dodatkiem i złapałem umiar... Czasami warto zrobić przerwę ;d




Pozdrawiam Was




Smoku Zjarany :-)






Bez obsesji...






Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media