Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

trip i po tripie

detale

raporty unknown

trip i po tripie

Opisze fajna jazde po dziwnych grzybkach. Niedawno

bylem w Holandii w Venlo i oprocz tego co zwykle kupilem

u dila grzybki. Sprzedawal je na gramy - mowil ze to jakies

meksykanskie. Kupilem dwa gramy czyli wyszlo tego szesc sztuk.

Wygladaly troche jak psylocybe tylko kapelusz bardziej plaski, chociaz byly

suszone i trudno rozpoznac ksztalt. Pierwszy raz zjadlem trzy

na probe - i super jazda jak po kwasie - tyle ze krotka -

jakies trzy godzinki. Wczoraj wzuialem ostatnie trzy - i jazda byla

super - podobnie do kwasu ale lepszy obraz - duzo zmian kolorow.

Otoczenie jakby bylo oleista ciecza. A gdy sie zamnknie oczy - szalenstwo

obrazow wzorow - i mysl ze jakby zlapac jedna z tych wizji i namalowac

na pewno wystartowalaby nowy kierunek w malarstwie. Ale najlesze bylo

lustro. W pokoju jest takie wielkie lkustro zlozone chyba z 16 kawalkow

przyklejonych do sciany. Podszedlem do tego i sie zaczelo - w kazdam

kawalku inna twarz a potem lustro otoczylo mnie i bylo ze wszystkich

stron i ciagnelo mnie do srodka - stawalem sie postacia po drugiej

stronie - a jak calkowicie odlaczylem kontrole umyslu to pczulem ze

przechodze na druga strone, a wlasciwie przeciaga mnie, ale stchorzylem

i ucieklem od lustra. POzachwycalem sie kaloryferem, wnetrzem termosa,

lodowka. Muzyke slyszalo sie ,jak po kwasie - wszedzie, za kazdej

strony i schodzaca ze scian i pojedyncze

uderzenia w klawisze albo struny, opadanie klapek w saksofonie i

nabieranie oddechu przez wokaliste. Sluchalem Aphexa ale troche sie

balem wiec przeszedlem na Bentley Rhythm Ace i FSOL a potem Gong dla

poprawienia nastroju.

POtem faza zjechala - dlugo nie moglem zasnac - w koncu

okolo czwartej polozylem sie i chyba zasnalem. ale najlepsze ze dzisiaj

w pracy caly dzien mam co jakis czas flashbacki. Najpierw w kuchni

przez dziesiec minut gapilem sie we wnetrze ekspresu do kawy - takie

ogromne stalowe pudlo, a tam gdzie sie wlewa wode jest taka dziwna

siatka, nie moglem oderwac od niej wzroku.

potem w czasie lunchu salata wydala mi sie ogromnym grzybem

i musialme ja powstrzymac zeby nie zakwitla, potem to mija i jest

normalnie. Pamiec funkcjonuje rewelacyjnie i swietnie mi sie mowi

w obcych jezykach i w ogole umysl jest w dziwnym stanie - nie spiduje

jak po amfie - czyli szybko szybko. Tylko dziala jakbym dodal sobie

RAMu. Wiecej lapie na raz i szybciej przetwarza.

Nawet wyciagnalem ze swojego szefa wyztnanie o tym zakochal sie

w glosie brazylijskiej stewardesy w Rio de Janeiro. A jego biala

koszula elektryzowala mnie swiatlem. POtem odkrylem ze kopiarka tak

naprawde jest maszyna do produkcji masla i czekoaldy napedzana tym

co przeczyta z kartek. Juz powoli przechodzi ale jest przyjemnie.

Przed chwila jeszcze do mojego biura przyszla kumpela i mowi ze

ma urodziny i czestowala takimi kulkami - podobno trufle z Szampanii,

ale balem sie to zjesc bo wyglada jak kula armatnia w zimie, tylko

troche mniejsze ale jest wielkosci pileczki pingpongowej.

Ale nie zjadlem i nie wiem co z tym robic bo kosz jest tylko na

papier i przyjdzie sprzataczka i bedzie dupe truc ze znowu wyrzucam

dziwne rzeczy... Co za c`est la vie!

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media