Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

poplątanie z pomieszaniem

detale

Chemia:

raporty unknown

poplątanie z pomieszaniem

tripowałem sam i chwycił mnie mały BADtRIP z przemyśleniami czego efektem jest późniejszy wiersz



W kluczowym momencie nie wyczuwałem prawie swego ciała (coś jakby paraliż). Leżąc na łóżku i słuchając

tribalowych dźwięków, wyczuwałem tylko te miejsca ciała gdzie łóżko wywierało na nie opór. Pogrążony w wizjach

wydawało mi się że to ja jestem dźwiękami i unoszę się gdzieś w bliżej nieokreślonej przestrzeni. A gdy do wrażeń dźwiękowych dochodził obraz (trochę barwniejszy po

zamknięciu oczu) wytworzony tak że współistniał i współgrał z dźwiękami generowanymi z walka, nastały takie

momenty w tripie że widziałem dźwięk a słyszałem obraz (zbliżony do fraktali, wytwarzanie się ich było

podobne) który przetwarzał i przemieniał się ciągłym nieustającym strumieniem przed oczyma.

W dalszym etapie zauważa się dramaturgię muzyki (uniesienie, euforia, 1000 orgazm, można śmiać się a wręcz

płakać ze szczęścia) skłaniającą do refleksji nad życiem i nie tylko. Wszechświat otwiera się do nas szeroko i

każdy triper rozumie że to co dotychczas nazywał wszechświatem jest pojęciem tak wąskim, że nie ma porównania

które mógłby przytoczyć ponieważ żadne ze słów nie potrafią tego wyrazić. Jednak wyobraźnia ludzka jest

wyposażona w abstrakcję co pozwala nam na wgląd w wszechświat i ukazuje go takim jaki jest naprawdę.

To tylko słabo opisane spektrum wrażeń których można doznać i nikt kto nie spróbował tego jabłka (zakazany

owoc, sic!), nie zrozumie czym to jest, bo jak można czuć smak owocu którego jeszcze nigdy nie jedliśmy, nawet

nie możemy sobie go wyobraźić. A później wiadomo. Ludzie jabłka jedzą do dzisiaj..:) Przecież nikt nie je

czegoś co mu nie smakuje. Jedno jest pewne rozkoszy nie mogą wyobrazić żadne słowa, trzeba spróbować by

osądzić, ten kto osądza zanim nie spróbował jest głópcem.[buheheh ale zarzuciłem dygresją..:)..]

A my wtajemniczeni mistycy spijamy nektar czystego życia, podróżując między wszechświatami i dotykając

niestworzonego, tworząc, przekształcając w imię czego..? W imię niczego! Jesteśmy stworzeni przez przypadek

ponieważ chaos jest w swej naturalnej formie absolutem a porządek przypadkiem chaosu. Czuć wszechświat i stać

się nim spożywając esencję niego samego, po to by dowiedzieć się że nie ma celu by brnąć na oślep bez

prawdziwego życia, imienia do końca w mistycznym osamotnieniu ducha, by w końcu narodzić się na nowo?! Po co?!

Po to by brnąć bez celu, bez imienia, bez życia, by ujrzeć koniec dnia, by dojść za daleko, usnąć i obudzić o

poranku, takie życie jest prostsze?! Nienarodzić się nigdy! Życie jest darem czy przekleństwem?! Niech inny

zadecyduje! Ja zasnę i nigdy nie zbudzę.

[powyższy tekst napisany został tego samego dnia po zjeździe]



Mały wiersz napisany następnego dnia po tripie:




Nie czuje, nie widzi, nic nie słyszy

Nic go nie obchodzi co się dzieje do dokoła,

Oczy ma zamknięte lub otwarte,
Lecz zamknięte nie oznaczają że śpi,
a w otwartych nie zobaczysz już łzy.

Pozostanie taki spokojny na zawsze?
Czy może wstanie i pójdzie na łąki skąpane kwiatem?

O nie, nie wstanie!
Koniec już wąchania kwiatów,
Koniec żalów i miłosnych uniesień.

Bez czasu i życia...
Podąża tylko za własnym cieniem...
Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media