Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

lsd historia pewnego razu

detale

Substancja wiodąca:
Chemia:
Dawkowanie:
Ja 150-170ug 130-150 ug Moja dziewczyna
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Będzie to próba powrotu do wydarzeń, z których część już została przezemnie zapomniana. z tego powodu, to co pamiętam zapisze jako fakty
*fakt nr 1 Był to przełom lata/jesieni podwzględem pogody mniej więcej wrzesień/październik?

fakt nr 2 Kartoniki były z pewnego źródła z tym czym trzeba(dalajlamy)

fakt nr 3 Mój nastrój był wtedy dobry, podobnie jak mojej dziewczyny z tą różnicą, że ona czuła lekki respekt/obawy przed tripem.

faktr nr 4 Wmiare jeszcze na "świeżo" nowe otoczenie tj: mieszkanie oraz miasto- przeprowadzka do mieszkania na studia
Wiek:
20 lat
Doświadczenie:
psychodeliki ja znacznie większe niż ONA lsd-25, MDMA, 2c-b,2c-e 4-ho-met,Mj
Ona: Mj, 4-ho-met, MDMA

raporty bamboa

lsd historia pewnego razu

Po nabyciu kartonów, stoczyłem dyskusje z dziewczyną, kiedy odbędzie się degustacja :) . Postanowiliśmy, że akcja odbędzie sie na pół spontanie czyli w któryś z weekendów kiedy oboje stwierdzimy, że "dziś jest ten dzień".Zanim nastał, z gospodarczą wizytą odwiedzili nas rodziciele Anki. Najedliśmy się trochę strachu, kiedy wkładali jajka do lodówki z foliowym zawiniątkiem, prawie wogóle nie showanym. Ostatecznie sytuacja została zażegnana, a jakiś czas potem nadszedł wreszcie czas na konsumpcję. Ostatnie zerknięcie na zegarek i startujemy! papierki zarzucone jakoś 11:30. Zaraz po wzięciu ubieramy się zamykamy drzwi i na spacerek. Pogoda akurat dopisywała słońce świeciło ale nie pełnym żarem, a spokojnymi choć wciąż jeszcze przyjemnie ciepłymi promieniami. Tutaj szybko nadmienie, że mieszkamy na przedmieściu miasta zkąd blisko do lasu. Wyruszamy krokiem powolnym jak ten więźniów na spacerniaku w sztumie.  Obrany kierunek prawo marsz :D. Po około 30paru min(mniej więcej wiadomo) zaczynamy nieco gubić się w gąszczu dość ładnych, chodź coraz bardziej absurdalnych domków jednorodzinnych.  Myśli zaczynają płynąc dość dziwnym krokiem a czas pętli się coraz bardziej czasem pędząc jak konie w galopie, innymi razy pełzając jak tłusta dżdżownica. Dochodzimy do początku ścieżki. Właśnie tak wyobrażałem sobie zawsze psychodeliczną ścieżkę. Po prawej i lewej drzewa oraz lekko falisty krajobraz z dyskretnymi już zaczątkami złotej polskiej jesieni. Idziemy Idziemy idziemy. Próby dialogu nie były zbyt udane toteż trip przeniósł się trochę wewnątrz, ale dalej z przewagą elementów świata zewnętrznego jako motywu przewodniego. Po pewnym czasie takiego marszu doszliśmy do jakieś mocno karykaturalnej wioski. Niewiem na ile to efekt papiera a na ile prawda, ale wioska wydawała się pachnieć epoką PGR i jedynego słusznego ustroju. Wszystko było by zbyt sielanko więc BĘC! Ujrzałem idących w naszą stronę 2 gościu na kwaśne oko 25-30. Jak to często bywa na psychodeli przejście z stanu eufori do negatywnych wibracji trwa sekundy. W tym wypadku był to psychodeliczny lęk przed obcymi. Wyobraziłem sobie ich złe zamiary w stosunku do nas, że chcą zgwałcić moją dziewczynę. Typowemu psychodelicznemu zapętleniu myśli zaczeły przygrywać efekty zewnętrzne. Twarze panów idących w naszą stronę zaczeły przypominać twarze wiejskich zbereźnych prostaczków. Jak najdyskretniej(znając psychodeliki robiłem to pewnie w panice :D) zrobiłem delikatny taktyczny odwrót, pociągając za rękaw moją kobietę. Po paru chwilach marszu czy biegu W zapętlonej czasoprzestrzeni panowie odbili w "inną mańke" i Myśli powróciły na normalny ton. Na marginesie bombardowało mnie wtedy setki myśli. jedyna sensowna jaką pamiętam to ta, że może zabardzo wartościuje ludzi a to tak naprawdę zwykli mężczyźni których oceniłem w 3sek rysując sobie w głowie ich zamiary. Nieważne powrót do rzeczywistości a w zasadzie to powrót do domu z prozaicznej przyczyny- moje buty zaczeły mnie konkret obcierać na piętach.  Wracamy tą samą trasą, żeby nie kluczyć. Mógłbym znów opisywać jak fantastycznie wyglądały pola i łąki, ale daruje sobie bo i poco. Klatka schodowa w typowym bloku w typowej polskiej mieścinie zamienia się w falująco-oddychający spaceship, a ja czuje się jak bohater Las Vegas Parano czując, że poziom absurdu zaraz rozsadzi mi czaszkę. Otwieramy mieszkanie błąd! Mozaika z klatki schodowej w domu potęguje się jeszcze bardziej. A może jednak nie bład jest przekomicznie:D. Co tu robić? Położyłem się na łóżko, ale na wybawienie przyszły nasze kociaki. Zaczeliśmy je głaskać a przyjemne miękkie futerko totalnie nas "wtopiło" odsuwając myśli na bok. Koty jak to koty jak szybko się pojawiły tak szybko czmychneły i uporczywa myśl powróciła, z braku laku włączyliśmy komputer(głupota i marnotrastwo?)  Oglądając umilaczoczasopochłaniacze, jak demoty itp czułem, że każdy obrazek potęguje efekt absurdu do ntej. Stało się efekt krytyczny 2 czuby śmieją sie kwaśnym śmiechem do monitora 10 ,  płacząc z obrazka uśmiechu z rolek papieru na muszli klozetowej:D. Ten śmiech aż nas zmęczył pora na obiad, który uśmiechał się do mnie tak samo jak tkwiący w głowie CEV wspomnianego obrazka. Podjedli i do wyra. Miłosny buzz uderzył mi do głowy, ale nici z rubasznych planów bo do tanga trzeba dwojga a ja zostałem sam na parkiecie:). Odmowa tańca spowodowała przedziwny oev. Moja kobieta w jednej chwili zrobiła się jakaś brzydka a za chwilę znów była już okej. Powiedziałem jej o tym czując jak być może zadałem jej ból tymi słowami. GŁĘBOKIE SPOJRZENIE W OCZY. i dialog: Wiesz każdy ma takie myśli które chciałby zachować dla siebie. Niepamiętam odpowiedzi Ani, ale udałem się do toalety łamiąc niepisaną regułe niepatrzenia w lustro "na bombie". Kompleksy uwidoczniły sie przyjmując karykaturalne formy, żeby wrócić do normy żeby być... Pętla. Wracam. Muzyka tego mi trzeba. Tylko co wybrać? bah i niech leci. Jest fajnie wracamy do beztroskiego hedonizmu a może trochę już do rzeczywistości? Nie tym razem jak to na chwilę. Czujesz się bardziej trzeźwy(z braku lepszego określenia) ale Las wegas parano wraca. szczyt czy nie pojawia się dziura na conajmiej 2h. Wychodzimy. Gdzie? Po film do wypożyczalni. Światła lamp wyglądają nieco jak ultrafiolet fajowo:D. Dochodzimy i wypożyczamy veni vidi vici. No prawie jeszcze tylko wypożyczyć krótki dialog z panią ekspedientką, obok której regały z płytami tak śmiesznie falują haha. Dobra jest powrót i na tym zakończymy. 

Wiem, że skupiłem się na efektach zewnętrznych uważam, że taka specyfika kwasa działa ekstra nie intra wersyjnie. Niedługo czas na grzybki :). Imię dziewczyny zmienione na potrzeby raportu nie konsultowałem z nią tego jest to typowa "akcja spontan" więc zmieniam

Ps zalepiamy 2 godzinną dziure poszedłem wtedy po czekoladę do sklepu. Usłyszałem wtedy przerażająco prostą i zabójczą odpowiedź. "JAKĄ" to pytanie rozsadziłoby mnie od środka prędkością myśli biegnących po glowie, ale głupi ma szczęście. Tą naprzeciwko pani poproszę :).

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media