Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

lsd rules 2

detale

Chemia:

raporty unknown

lsd rules 2

Zachęcony pozytywnym przyjęciem poprzedniego trip reportu postanowiłem przysłać kolejny... Tym razem opiszę jak to było za pierwszym razem....





Działo się to kilka lat temu, chodziłem jeszcze do szkoły średniej, jakoś tak na początku.

Miałem znajomka w klasie, który miał dostęp do drugów i kiedyś, pięknego jesiennego dnia dał mi

pół kwadracika, cobym sobie spróbował... Dostałem go w zamian za to, że kiedyś postawiłem kilka

piwek temu kolesiowi i on się odwdzięczył. Nic z tych rzeczy, jak to mówią: Weź, spróbuj,

spodoba co się i przyjdziesz po jeszcze...


Jak się później przekonałem moja reakcja nie była odpowiedni w stosunku do tego co mnie

spotkało. Z początku byłem trochę zawiedziony że to słynne LSD to papierek... taki maleńki... I

to niby miałoby mnie sponiewierać i pokazać rzeczy ukryte? Otworzyć mi oczy? Nie chciało mi się

wierzyć... Po powrocie do domku zjadłem obiadek i zarzuciłem sobie mojego kwasika. Pożułem go

kilka minut i połknąłem. Po chwili wyszedłem na pole spotkać się z znajomymi... W trakcie

rozmowy nawet zapomniałem, że czeka mnie jeszcze trip. Aż tu nagle wjazd, pojawiło się uczucie

"ciasnego sweterka" i od razu zacząłem inaczej myśleć... moje myślenie nabrało

prędkości, jednocześnie jakoś mnie ten wjazd rozwalił... Kolesie oczywiście nic nie wiedzieli że

jestem na kwasie, więc zachowywali się normalnie... a ja zacząłem ich się bać, ale nie tak bać

że coś mi zrobią tylko że nie mogę zrozumieć co oni do mnie mówią... I w ogóle poruszali się tak

jakoś szybciej. Ja wolałem się rozglądać po osiedlu i co chwila coś przykuwało moją uwagę: a to

piesek, taki zwykły, mały czarny piesek, który tak sobie sam spacerował i obsikiwał kosze na

śmieci... A to jakiś ludź co to wyglądał na wielkiego tajniaka, bo miał taki śmieszny

kapelusz... w zasadzie nie wiem czemu akurat skojarzyłem go z tajniakiem, jakoś tak mi nie

pasował... Kolesie powoli zaczęli pojmować że coś dziwnego żarłem, ale jakoś normalnie ze mną

rozmawiali, dużo się śmialiśmy, a ja wciąż nie nadążałem za ich opowieściami bo ciągle coś

odwracało moją uwagę... W końcu postanowiłem się przejść i wybrałem się na łąki... po drodze

przechodziłem przez sad. Hmmm.... to było coś, te wielkie drzewa, które nade mną wyrastały i ich

szumiące listki... wtedy zrozumiałem co to znaczy być ukwaszonym... Pospacerowałem tak trochę

podziwiając przyrodę nocą i wróciłem do kolegów. A oni wymyślili zabawę, żeby stanąć na środku

drogi na pokrywie od studzienki i się nie ruszać... trochę się tego obawiałem, ale cóż wleźliśmy

tam i stoimy... Nagle obok nas przejechał samochód, który mnie okropnie zeschizował... był taki

wielki, jechał szybko i strasznie od niego biło rażące światło... po tym zdarzeniu szybko

wlazłem na chodnik i dalej gawędziliśmy...





Ogólnie było super, czułem się taki inny... pierwszy raz poczułem się zupełnie inaczej...

jeszcze nigdy po niczym tak się nie czułem, to było cudowne przeżycie... i tak właśnie kwasik

stał się moim drugiem przewodnim. Właściwie to moim przewodnikiem po innym świecie. Odkrył

przede mną to co było niewidoczne i z czego sprawy sobie nie zdawałem: że jest jeszcze inny

świat, w moim łebku, do którego wkraczam poprzez wrota LSD. Po tym pierwszym razie nauczyłem się

co mogą dać nam narkotyki, oczywiście odpowiednio przyjmowane...(mam na myśli klimat, ludzi,

otoczenie, nastawienie) ale później poznałem też smak porażki i bad tripa, które czasami się

zdarzają :( I tak to się zaczęło...





Ten tekst ma na celu przybliżenie, (tylko przybliżenie!) uczuć jakie wywołuje kwasik. Jednak

nie można tego odnieść do wszystkich, gdyż każdy ma swoje indywidualne jazdy i upodobania oraz

swój własny świat, którego być może jeszcze nie odkrył...





Do następnej opowieści z mojego świata...

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media