Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

i tylko te oczy...

detale

raporty unknown

i tylko te oczy...

O cudownych właściwościach

gałki muszkatowej dowiedziałem się oczywiście z hyperrealku. A ponieważ to tak

tania i powszechnie dostępna przyprawa, nie widziałem powodów, dla których

miałbym jej nie skosztować. Mając na uwadze zalecenia w wyborze gałki zwiedziłem

cztery sklepy spożywcze, zanim udało mi się kupić taką w całości(firmy „Kamis”).

Po upływie pół godziny miałem już starte na tarce trzy nasionka tej roślinki. Po

wsypaniu tych brązowych wiórków do szklanki wody substancja wyglądała gorzej niż

woda w Wiśle w okolicach Warszawy. Z wypiciem nie miałem jednak większych

trudności, z wyjątkiem tych momentów, kiedy trafiały się większe grudki

przyprawy.


No dobra wypiłem to bajoro i

oczekuję efektów. A tu nic, minęły prawie dwie godziny, a jedyne efekty to

straszne zmęczenie jak na tą porę dnia (było południe). Wtedy myślałem jeszcze,

że po prostu za małą dawkę sobie zaaplikowałem. Jednak, kiedy koło drugiej

jadłem obiad świat uległ całkowitej metamorfozie, okazało się, że to świństwo

wyjątkowo długo ładuje mi się do organizmu. No, ale skoro doczekałem się już

efektów to trzeba je przetestować.


Generalnie jest tak jakbym

się porządnie ujarał, tylko jakoś tak głębiej, nie potrafię tego inaczej

określić. Wpadam na pomysł, żeby włączyć telewizor, będę mógł w bezpieczny

sposób ocenić moje aktualne zdolności oceny rzeczywistości. Oglądając teledysk

miałem wrażenie, że trwa pół godziny, ale wcale mi to nie przeszkadzało,

rozkoszowałem się każdym dźwiękiem i nie było piosenki, która by mi się nie

podobała. Ale dość tej muzyki. Zmieniam kanał, szybko przeskakuje przez pasmo z

telenowelami i trafiam na polski serial komediowy, pt. Rodzina zastępcza.

Dopiero teraz jestem wstanie docenić jego walory artystyczne. Z najgłupszego

gagu dosłownie tarzam się po podłodze ze śmiechu. Największą przyjemność

odczuwam jednak wtedy, kiedy zamykam oczy i przestaję myśleć o czymkolwiek. Nie

mam, co prawda żadnych specjalnie oryginalnych wizji – zwykłe wzory

geometryczne, jednak nawet one sprawiają mi teraz radość.




Na wpatrywaniu się w

telewizor i obserwowaniu siebie zeszły mi jakieś dwie godziny. Postanawiam iść

do łazienki skontrolować mój stan zewnętrzny. Podnoszę się z fotela i zaczynam

się chwiać, to jednak nie jest jeszcze poważny problem, większy stwarzają mi

zaburzenia odległości. Robię parę rundek dokoła pokoju, żeby się przyzwyczaić do

pozycji pionowej. Po krótkim treningu udaje się do wspomnianej łazienki. Tu

przeżywam dopiero prawdziwe zaskoczenie, nigdy w życiu, po żadnym środku, nie

miałem tak wyraźnych fizycznych objawów zażycia „czegoś”, jak po tej niewinnej

gałce. Oczy są całe czerwone, to nie są już te oczy, które miałem rano, lub te

delikatnie porysowane czerwonymi żyłkami po zapaleniu trawki, te są soczyście

czerwone, nie tylko białka, ale i tęczówki. Twarz jest blada, oczy podkrążone,

tak jakby ktoś mi porządnie zajebał. Generalnie wyglądam jak po trzech dobach

ciągłego picia wódy, bez snu.


Próbuje jakoś zniwelować

spustoszenia, które wywołała gałka. Płucze twarz pod zimną wodą,

wpuszczam sobie po kilkanaście kropli do oczu, nic nie pomaga. Wiem, że jeśli w

takim stanie zobaczą mnie starzy to na pewno zorientują się, że coś wziąłem

(cała sytuacja jednak bardziej mnie bawi niż stresuje, w gruncie rzeczy nie

zażyłem przecież żadnego narkotyku). Rezygnuje z kosmetyki i idę do siebie

rozkoszować się moim stanem. Największą frajdę sprawiało mi leżenie z

przymkniętymi oczami i słuchanie muzyki, koniecznie w półmroku.




No dobra pora na

podsumowanie. Starzy, rzeczywiście zorientowali się, że coś ze mną nie tak,

musieliby być upośledzeni, żeby tego nie zauważyć. W związku z tym pieprznęli mi

jakąś gadkę, nie wiem jednak, o czym (nawet z otwartymi oczyma potrafiłem bez

problemu wyłączyć się z rzeczywistości i pogrążyć w otchłaniach mojej chorej

wyobraźni). Zupełnie normalnie poczułem się dopiero następnego dnia około

trzeciej, jednak zewnętrzne objawy podtrucia gałką ustąpiły już po normalnie

przespanej nocy. Co prawda nie żałuje, że spróbowałem tego środka, podstawowy

cel tego eksperymentu (tylko tak można chyba nazwać wzięcie czegoś takiego)

został spełniony – zaspokoiłem ciekawość, jednak raczej już nigdy tego nie

spróbuję, no może w akcie desperacji, jazda jest zbyt wyczerpująca, nie daje

żadnych wyjątkowych przeżyć, a stan biorącego zbyt rzuca się w oczy osobom

postronnym. Dobre na jeden raz.


Pozdrawiam wszystkich ćpunów, szczególnie tych z mojej klasy.


Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media