Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

halloween'owa impreza z mirystycyną ...

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
50 g gałki muszkatołowej - 1 os.
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
19 lat

halloween'owa impreza z mirystycyną ...

Doświadczenie: Gałka Muszkatołowa, thc, winko

Wiek: 19 lat (48 kg)

Ilość: 50 g (2 gałki) świeżo ztartych

Oczekiwania: Pierwszy raz- przeżycie mistyczne

Ludzie: koleżanka A i koleżanka P.

Treść:

Dzień 1, 30.10.11

Dzień ten wydawał się być najgorszym ze wszystkich. Razem z koleżankami miałyśmy ochotę na "halucynki" jednak po niedawnym przestawieniu zegarków o godzinę, nie mogłyśmy się wyszykować na czas. Zanim doszłyśmy na łąkę było już ciemno i to przeszkodziło nam w osiągnięciu celu jakim było "zebranie 160 halucynków". Zdecydowałyśmy się na gałkę. Jako, że to był nasz pierwszy raz musiałyśmy o tym trochę poczytać po czym weszłyśmy na tą stronę i przeczytałyśmy kilka raportów, działanie, skutki tej gałki muszkatołowej. Zdecydowałyśmy, że spróbujemy. Przy tym ja z koleżanki A. bratem zdecydowaliśmy się na dobre winko i po wypiciu opaliłyśmy sobie 2 lufeczki. 

Godzina 21:00 spożycie:

Ztarłyśmy 4 gałki muszkatołowe, koleżanka P miała saszętkę już zmielonych z firmy Kamis. Wyszło 50g gałki na jedną osobę. 3 kubki w każdym 1/2 l wody i 50 g gałki. Smak: od samego aromatu tej gałki chciało nam się wymiotować, nie dobre! Każda z nas musiała zrobić 3-4 łyki mieszanki, popijane było herbatą.

Oczekiwanie na działanie: przeczytałyśmy, że na efekty trzeba czekać przez 3 godziny. Nastawiłyśmy się więc na godzine 24.

Godzina 23:00

Gałka muszkatołowa zaczeła działać. Z początku, nie mogłam odnaleść się w rzeczywistości. Wszystko wydawało sie snem, każdy skrawek pokoju wydawał mi się ciekawy, wszystko dookoła mnie było piękne., czułam się zrelaksowana, nic w tej chwili nie mogło mnie zdenerwować. Ta faza początkowa była jedną z tych lepszych jeśli chodzi o samopoczucie i ogólny wygląd. Trwała godzinę.

Godzina 00:03

O tej godzinie przestałam obserwować pokój i włączyłam się do rozmowy z dziewczynami. Zaczeła się nieustanna śmiechawka, brzuch bolał od śmiechu, głupie słowa wydawały się śmieszne a szczególnie "gałka muszkatołowa". W pewnych momentach zaczęły się małe halucynacje, widziałam różne postacie, których w rzeczywistości nie znam, a także osobę, dokładnie to dziecko, które stało co jakiś czas przy drzwiach i obserwowało nas (takie same zwidy miała koleżanka A). Chciałyśmy iść spać z dziewczynami więc stwierdziłyśmy, że jak i tak rano wstaniemy i będziemy mieć dalej fazę to nie zaszkodzi kilka godzin snu. Czas strasznie nam się dłużył.

Dzień 2 (31.10.11), godzina 10:00-23:00

Wstać z łóżka było ciężko, faza okazała się być za ciężka. Były chwile śmiechu tego dnia były też chwile twz. "nie mocy" praktycznie pół dnia spałyśmy. Miałam jechać do domu tego dnia, lecz gdy przeglądałam się w lustrze i widziałam efekty działania mirystycyny na mojej twarzy, zadzwoniłam do taty powiedziałam mu, że jeszcze zostaje na jedną noc. Miałam: bardzo zmęczone i czerwone oczy, moja skóra była bardzo blada, źrenice w normalnym stanie lecz oczy za mgłą. Usta suche, w buzi sucho, brak poczucia smaku, nawet łyk herbaty nie sprawiał ulgi w buzi, gdyż mimo po sporzyciu napoju, dalej panuje tam susza :D, wrażenia omdlenia, duży ból głowy, zdarzały się powidy i głosy z nikąd, krótka pamięć, nie moc wysławiania się, rozkminy. Wyjście na świeże powietrze nie sprawiało ulgi. Cieszyłam się chyba najbardziej z tego, że po wypiciu tej gałki nie poszłam zwymiotować, chociaż koleżanka A miała odruchy wymiotne.

Dzień 3 (01.10.11), godzina 8:00

Znów było ciężko wstać z łóżka, dzień Wszystkich Świętych więc szybko się wyszykowałam i pojechałam z koleżanką P do domu. Mirystycyna w mojej głowie działa nawet do tej pory. Dokładnie to zawroty głowy, ból oczu (jednak wróciły do normy :)), odmienna rzeczywistość (do pokoju jak weszłam miałam wrażenie, że ja tu nie mieszkam, wszystko wyglądało dziwnie, uczucie miałam takie, że już jest wszystko ok jednak tak nie było. Od środka byłam jeszcze ogarnięta mirystycyną a od zewnątrz wyglądałam normalnie).

Podsumowanie: Faza ciężka do ogarnięcia, być może za duża dawka aczkolwiek nie żałuje. Mirystycyna pokazała mi inny piękniejszy świat, nowy pogląd na rzeczywistość. Dobra bania za 4 zł na równe 3 dni na dodatek wszystko Legalnie. Psychodeliczne doznanie, uspokojenie wewnętrzne i duża dawka humoru - idealnie.

To na pewno nie pierwszy nie ostatni raz :) Doświadczenie to sprawiło, że chcę próbować nowych rzeczy. 

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media