Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

muszkatołowy wędrowiec, luki w pamięci i co tu się odpierdala.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
27 gramów gałki + zero-trójka
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Spodziewane fajerwerki, gotowość na miażdżącą bombę psychodeliczną i nocny trip, siostra w domu, pizga, bo grudzień. Ogólnie od rana pozytywnie i obiecująco.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
THC ( bardzo dużo razy)
etanol (okazyjnie jak zawsze)
kodeina (trzy razy)
MDMA i kokaina (po razie)
dimenhydrynat
pseudoefedryna (do nauki)
fenobarbital
TLPD
melatonina (na co dzień)
alprazolam
nikotyna (kiedyś)

muszkatołowy wędrowiec, luki w pamięci i co tu się odpierdala.

Raport pisany tak na bieżąco jak tylko się dało xD

17;30

Właśnie wracam od dila, który wisiał mi przerobek . Z kushowym topkiem w kieszeni wsiadam w autobus; czeka mnie ciekawa noc. 

Dwie godziny wcześniej wychodząc z domu świat mienił się w moich skacowanych oczach. Słońce, cisza i jakieś wiszące nade mną obietnice. Starając się wykorzystać pomarihuanową pustkę w głowie i malutką ilość wrażeń, które na co dzień bezmyślnie nacierają na mnie jak pojebane w półmechanicznej nawałnicy, próbójąc zmiażdżyć mą wolnomyślność siłami tępymi jak nasze przeznaczenie, koncentruje się i szukam swojej pogody ducha na ten dzień i tripa. I znajduję ją.

18;20

Jestem w domu. Zjadam szybko dwie torebki przygotowanej wcześniej mielonej gałki prymata. Zapijam wodą gdyż plany niczego lepszego nie przewidziały.  Waham się czy zjeść trzecią torebkę: z jednej strony jadłem ją parę dni temu i mam tolerkę a z drugiej nie chcę wysrać jutro wątroby. Pierdole wstrzymuje się na jakiś czas. Wypijam herbatę z 6ciu torebek.

19;50

Na razie szukam pierwszych oznak  i nic. W żołądku nawet lekko, więc zjadam trzecią torebkę i zapijam wywarem z dwóch ekspresówek W międzyczasie odsłuchuję jakieś nuty w telefonie i szperam w tv.

Trochę teori bo faza dopiero za 3-4 godziny

Gałka najbardziej podobna jest do marihuany. Trochę przypomina mdm pod kątem myślenia i ciekawym połączeniu sedacji i stymulacji. Choć fizycznie nie pobudza (kawa też nie). Albo bycie ujebanym i zjaranym. W większych dawkach nawet delirianty choć samemu nie doświadczyłwm takich dawek. Takie niby połączenie wszystkiego a zarazem tyle odchyleń. Dziwne te "podziały narkotykuff" :/

22;45

Czuję, że kilka chwil temu zączęło się spowolnione dorzutką uwalnianie  mirystycyny. Ostatnoi po czterech paczkach i miesiącu przerwy nie poczułem nic ponad dryfującego, fraktalnego wbijania się w łóżko. Może przesadziłem z kawą. Teraz  jednocześnie czuję jak zastygam i wtulam się w "fotel". Robi się ciepło, w główie leje się pierwszy strumień myślopotoku jak po dwóch lufkach i paru kolejkach tyle, że nie czuję się pijany ani tak mi się nie patrzy. Tylko lekki brązowawy filtr na oczach będącym zwartą firanką, spod której błyszczą i mienią się kolory. Nie licząc lekkiego zamulenia to całkiem pozytywnie i tworzy się niezły klimat. Przydałoby się coś więcej. Ale na razie staram się delektować chwilą i powoli odpływać.

23;??

Pora na wiadro 

Pośród półmroku stała doniczka z butlą. Krystalicznie połyskująca trawkę z domieszką tytoniu zassał polimerowy komin. Zgarnąłem chmurę na raz. Wydech. Od razu lepiej. W międzyczasie napiłem się i powtórzyłem zabieg, ale na czysto. Ostatnia nabika zostaje na zwałę. Sprzątam po sobie.

??;??

Muzyka brzmi dziwnie, ale pięknie, wersy jak wołające głosy na pustyni. Nadal myśle nieustannie i po każdej chwili zapominam o czym. Starałem się coś zapisać, ale na telefonie, bo nie chciało mi się wstać z łóżka po zeszyt i długopis xD Wiem tyle, że nie oceniam myśli ani wizji tylko przyglądam się każdej z milczeniem i uwagą. Leżąc w świecami oświetlonym pomieszczeniu momentami nie wiem kiedy mam otwarte a kiedy zamknięte oczy. Zapominam, że spaliłem to co było na zwałę, zapominam, że paliłem i wdupcałem gałkę budząc się z tego hipnotycznego transu przypomniałem sobie patrząc na wiadro. Muzyka zapesza ten stan, czytać mi się nie chcę nic, filmy to ja mam w chuju o tej godzinie. Znajduje na yt "tako rzecze Zaratustra". Niech będzie. Kolorowo-wzorkowy rozpierdol pod powiekami dzięki gałce zmienił się w intensywne przeciągłe wizję i flashbacki. Flashfronty? flesze? Wsłuchując się w historię widziałem na sobie przeszywające spojrzenia ludzi i ich intencje. Przerzywałem myśli i chwilę jakby każdą z osobna będąc niesamowicie skupionym. Jakbym przeniósł się w czasie nie czując swojego ciała, ale bez wychodzenia z ciała. Tak minęła godzina.

około 3 w nocy

Jazda ogółem mocna jak pamiętnej nocy nad Wisłą. Dla niewtajemniczonych po prostu skurwiony jak szmata :D  Ale wtedy nie robiłem nic poza kontemplowaniem mojego stanu i krajoznawczą, pieszą wycieczką  na jakiś wypizdów i z porotem.

Całość trwała do 7 rano gdy poszedłem spać.

13;40

Nie mam zwły uffff. Zajebiście:)

Mam lekkie afterglow, ale to nic ciekawego. Trzeźwieje całkowicie koło wieczora.

Myśl stoi na trzecim wymiarze, na drugim stoi źródło, Ostateczność wiążąca monady na czwartym.

Im mniej zostanie w ludziach jakiejś osobliwości; przekazanej w postaci myśli tożsamości tym bardziej prawdopodobne, że będzie podłożem dla ducha ascetycznego.

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media