Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

tramal ty kurwo cóżeś mi uczynił? czem eś zaschwycił a czym żeś zawinił?

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
375mg
Set&Setting:
Wolny słoneczny dzień. Chęć ponownego eksperymentu. Licha ciekawość zrodzona z wszechobecnej nudy, beznadziei i małostkowości otaczającego życia wysoce nieproporcjonalnej co do mocy obliczeniowej postrzegającego ją rozumu.
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
A szkoda pisać. Wystarczające aby mieć dość większości używek.

tramal ty kurwo cóżeś mi uczynił? czem eś zaschwycił a czym żeś zawinił?

13;00

Działy się jakieś codzienne i najpospolitsze rzeczy jakie robi się z rana. Myślałem o powtórzeniu fazy ze wczoraj za pomocą tej samej dawki, z tą różnicą żeby wziąć wcześniej i będąc bardziej wypoczętym (chociaż to słowo odzwierciedla tylko mój stan fizyczny i tak jest mocno naciągane).

 

15;00

W poszukiwaniu czegokolwiek nowego włączam telewizor i trafiam na "wspaniałe stulecie". Nawet wciągające, jednak, jak to zauważam u siebie od bardzo dawna, cokolwiek co jest dla mnie jakkolwiek zajmujące czy to umysłowo czy też czysto emocjonalnie jest w mniejszym lub większym stopniu nudne i chcę aby w końcu przeminęło.

15;34

W międzyczasie wypijam te apteczne pomyje co niszczą ludziom życie przez ich powolne gnicie i degenerację.

16;00

Jakiś tam kolejny serial.

17;00 

Zaczynam czuć uspokojenie, które jest antymonią rozdrażnienia i rozchwiania emocjonalnego i znieczulenie ciała. Kładę się w łóżku i zapuszczam jakąś nutę.

17;20

Coś mnie mdli. Miejscowe zwędzenie i inne nieprzyjemne objawy. Wczoraj się mocniej porobiłem, ale i tak nie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy potrafią całą fazę przeleżeć, zwłaszcza w nocy (chyba bym kurwa zasnął zaraz po wejściu). Przecież w ten sposób jeszcze bardziej odechce się wam żyć. Na poprawę wypijam trochę wódki. Chyba muszę iść po avio a przy okazji opuścić to domowe więzienie.

17;34

Zaszedłem pod aptekę. Nieczynna. Toż to chuj nie będę przecież teraz tarabanił się tramwajem po jakieś żałosne tabletki. Zresztą swędzenie mi przeszło. Zapomniałbym dodać, że czułem spowolnienie. Może i weszło. Idę po jakieś browary.

Kupuję somersby z promocji. Może jego "wykwintny" smak chociaż na chwile polepszy jakość fazy.

17;54

Siadam w parku na wypierdolonym, kamiennym śmietniku. Puszczam coś z telefonu i delektuję się browcem.

Chujnia. Wolałbym teraz być trzeźwy i siedzieć w domu. Przynajmniej bym mógł bardziej schłodzić te soczki.

18;00

Wkurwiać mnie zaczyna ten bezruch. Idę się przejść. Po jakimś czasie okazuje się, że w tym stanie szybki, wolny, kurwa średni spacer podobnie jak leżenie w łóżku albo siedzenie są równie chujowe. Może zamiast ćpać wolałbym lewitować? Pytanie oczywiste. 

18;20 

Kładę sie na murku na jakimś odludziu. Wypijam drugi browar i znowu coś odsłuchuję i zważywszy, że robiłem to przez całą drogę znużyło mnie znacznie. Zatem wyłączam aplikację.

18;?? 

Leżałem tak jakiś czas w bezruchu. Nuuudaaaa. Do tego czas nieprzyjemnie wydłuża się. Czuję, że muszę zakurzyć, bo inaczej mnie jasny chuj strzeli. Dziwna sprawa, ale czuję jakby bardzo bolała mnie głowa tylko bez bólu (daruję sobie komentarz).

19;00

Stoję w kolejce patrząć na półki jak na skład najniepotrzebniejszych przedmiotów. Kupuję elemy czerwone i wychodzę.

Siadam gdzieś gdzie dawniej z kolegą smażyłem blanty, bo było po drodzę. Odpalam kiepa i czuję ulgę. Po chwili znowu poprzedni nieprzyjemne stany wracają. Ja za to wracam na chatę. Po drodzę jeszcze po żubra. Nawet nie wiem kiedy zeszło.

 

Z moich poczynań płynie posępna konkluzja, że brałem substancję, której się wyrzekłem. Jak się okazuję któryś raz tylko dlatego, że kiedyś we wspomnieniu, które wymazałem z pamięci, porobiła mnie koda. Choć jakbym wtedy nie wział to wziąłbym i tak później nawet z czystej ciekawości, bo sposób w jaki piszą o niej zarówno pasjonaci jak i najzacieklejsi przeciwnicy grzania nakręca mnie jeszcze bardziej niż brak jestestwa opiatów. Ogólnie wyparłem się większości używek, których doświadczyłem i których nie spróbowałem. Tylko w alku i w molly widzę jeszcze niewykorzystany potencjał. Ale spierdolonym pozostaje życie na czysto. Najpierw decyzja. Później kilka radosnych chwil wyzwolenia. Później ten stan zaczyna staje się nużący. Gdy pojawiają się okazje do użycia możesz się wypierać, ale po jakimś czasie znajdziesz i tak "dobry" powód i bach. Kolejny okres detoksu zmarnowany. Nawet kaka suka jak tramal. Wyparłeś się jej dawno, chciałeś zapomnieć, ale łamiesz się jakby ciążył nad tobą jakiś wyrok. I jeb. Przyjemnie przez raptem jakieś 20 minut a później lipa.

 

 

 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media