Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

gałka 2 lata temu

detale

raporty unknown

gałka 2 lata temu

Jakieś 2 lata temu przeżyłem nieco głupi okres fascynacji wszelkimi narkotykami. Obecnie mi przeszło, ale może komuś do czegoś moje wypociny się przydadzą. Byłem kompletnym dziewicem w tym temacie - nawet nie piłem alkoholu. Pod wpływem ispiracji tej strony kupiłem trzy opakowania mielonej gałki muszkatołowej (chyba 20 gram, ale nie jestem pewien) firmy ZIOŁOPEX.




Pierwsze opakowanie zmarnowałem - wsypałem do kubka i zalałem wszystko kranówką do pełna, zamieszałem... i próbowałem pić normalnie, jak każdy napój, herbatę itd. I to był błąd - ma ona zbyt paskudny smak, cała woda przeszła nim, nie mogłem tego pić duszkiem, bo bym chyba się wyrzygał. Wylałem to, a wypiłem bardzo mało, prawie nic. Po kilku godzinach (nic nie jadłem, byłem w domu, czułem się zupełnie zwyczajnie - nie byłem przygnębiony ani szczególnie wesoły) wziąłem te pozostałe dwie torebki, wsypałem najpierw pierwszą do szklanki, zalałem może do 1/3 objętości kubka wodą mineralną, zamieszałem. Zatkałem nos i wypiłem bez większych problemów jednym chaustem, nalałem do brudnego od gałki kubka trochę wody, "przepłukałem" kubek żeby resztki ze ścianek spłynęły, i wypiłem. Dokładnie tak samo zrobiłem z drugim opakowaniem - w sumie 40 gram gałki. Popiłem wodą mineralną. Cokolwiek zacząłem odczuwać po 6 godzinach dopiero, więc normalnie. Poczułem się lepiej, jakbym miał jakąś euforię, wesoło i w ogóle "fajnie". Chyba miałem lekkie poczucie, jakbym się zataczał - ale tylko odrobinę. Był wieczór, więc poszedłem spać.. przykryłem się kocem, a ten sprawiał wrażenie jakby baardzo dużo ważył - jak jakiś głaz. Sprawiało mi to przyjemność. Szybko zasnąłem. Na drugi dzień byłem blady, ale dalej było mi przyjemnie, czułem się dobrze. Zataczanie się lekko się nasiliły - trochę jak po winie. Musiałem gdzieś rano wyjść - idę sobie chodnikiem, idę, patrzę przed siebie na jakiś budynek, a on WCALE się nie przybliża.. Dopiero po chwili wróciłao to do normy.




Zupełnie wytrzeźwiałem po kilkunastu godzinach od rozpoczęcia jazdy. Podsumowując, uważam że gałka działa przyjemniej niż alkohol, jednak nieco podobnie (wyraźna przyjemność, uczucie płynięcia, chyba wiadomo o co mi chodzi ?), z tym że po gałce miałem jakby przekłamane niektóre informacje przekazywane od zmysłów. Nie zauważyłem u siebie kaca po niej, może inaczej reaguję od innych ? Zero suchości w ustach. Ważę 65 kilogramów. W czasie jazdy miałem trudności z zapamiętywaniem. Być może dlatego nie miałem jakiś szczególnych objawów jak halucynacje itd. że szczyt działania gałki zwyczajnie przespałem, nawet bez snów.




Myślę, że jeśli chcesz, możesz spróbować, ale nic nowego nie odkryjesz po tym środku - ja przynajmniej żadnego objawienia nie dostąpiłem. Co jakiś czas jednak kusi mnie, żeby kupić i znowu zażyć - jest to bardzo przyjemne, nie sądzę jednak, żeby było równie zdrowe.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media