Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

bad tripy pokwasowe

detale

Chemia:

raporty unknown

bad tripy pokwasowe

Z bad tripami jest tak samo na kwasie jak i w zyciu. Zycie tez moze

byc jednym wielkim badtripem, wogole to KAZDY ma swojego jakeigos

tripa, kazdy cpa.. cpa zycie. Wsdzystko zalezy od nastawienia (czyli

to co mamy w glowie) i otoczenia (czyli to jak ODBIERAMY bodzce

zewnetrzne, innych ludzi). Oczywiscie na bardtripy wplywaja inni

ludzie, ktorzy maja swojego tripa polegajacego na czynienjiu zla

innym. To zli ludzie. Badtrip po kwasie? Wyobraz sobie badtripa w

zyciu i pomnoz go razy 10 majac na uwadze ze masz w tej chwili

rozszerzona swiadomosc i myslisz kilka razy szybciej i masz abrdzo

obnizona odpornosc na mysli (tzn na kwasie zrzucasz z siebie swoje

dawne Ja i jestes Tym. Jestes Chwila ktora ejst, programujesz sie

jakby od poczatku). Tak ze mozesz sobie wmowic ze w kuchni siedzi Zly

czlwoiek i bedziesz sie go bala nawet nei wiedzac ze on tam jest. Kwas

w sumie robi tak ze podkreca wszystkie twoje zmysly na maxa, wtedy

widzisz "wiecej", slyszyszm, czujesz. Badtripy kwasowe sa takie same

jak zyciowe z tym ze sa inne sytuacje, w zyciu nie mozesz sobie

powiedziec ze w kuchni stoi zly(chociaz w dziecinstwie moglbym)...

tak... Ale opowiem ci historie z mojego pierwszego kwasa. Tripowalismy

z kolega, chodzilismy roznie, chcoaiz wiekszosc czasu spedzilismy na

moscie podziwiajac piekno wody, piekno [przyrody, piekno dzwieku.

Podjechal do nas czlowiek, mieszkaniec pobliskiego domu i zacza robic

nam zdjecia "gdyby cos sie stalo to bede was mial" ale jakos

zapomnielismy i stalismy tam dalej. Na kwasie calkowicie tracisz

poczucie czasu (wogole to moim zdaniem nie ma czasu) a moze sie tylko

zakrzywia. Po prostu nie wiesz kiedy minie 10 minut a kiedy 7 godzin.

No i mielismy sobie isc gdzies indziej a tu 2 samochody zajezdzaja nam

droge, wysiadaja kolesie w garniturkach i mowia mniej wiecej tak

"jesli jescze raz was tu zobaczymy - kulka w leb. Krecicie sie tutaj

juz od kilku dni..." Kilka dni? Kulka w leb? Gdy sie odwrocilismy z

zamiarem odejscia nasuwaly nam sie straszne mysli "to mafia, robia

jakeis interesy", "po co dawalem im swoj adres", "kilka dni!??". I

strach. Ja sie tak wystraszylem ze calkowicie stracilem rozeznanie

gdzie jestem i gdyby nei kumpel pewnie usiadlbym kolo tych kolesi w

calkowitej bezradnosci nie wiedzac w ktora strone isc by wyjsc, by

ucuec... Pytale sie pozniej jakiegos chlopaka jaki dzisiaj dzien on

odpowiedzial "ty idz do wariatkowa".. i znowu dol - czy ja juz

calkowicie zwariowalem? Czy kwas mi sie zawiesil? Pozniej mija nas

radiowoz "oo to pewnie po nas, juz po nas.." ze strachu pot na calym

ciele... Kumpel poszedl do sklepu po napoj "ppewnie zobaczyli ze cos

bral i juz go nie wypuszcza". Wracamy do domu, tam kumpel mowi ze

szukaja nas juz od rana "co ja powiem ze gdzie bylenm?" Spytaj sie

kumpla.. pamietam jak go BLAGALEM zeby nie szedl TAM (czyli tam gdzie

kwasilismy), brakowalo mi slow zeby opisac KOSZMAR jaki tam

przezywalismy. W domu jeszcze wlaczylem tv - byla szansa na sukces i

ta baba taka duza gruba bbiala z takimi duuuuzymi wlosami na glowie.

Strasnzie wygladala... Pod wieczor fazy takie ze "juz mi nie zejdzie"

" jak ja tak bede zyl?" "po co mi to, matka chce dla mnei dobrze a ja

biore dragi", "nigdy wiecej", "koedy to minie, kiedy to minie"... a TO

nie mija... Nad ranem oczywiscie minelo.. Nie bylo to przyjemne.

Innym razem kwasilem w nocy, zarzucilem kwasa tak od niechcenia i

poszedlem spac pewny ze kwas byl stary i nie dzialal. Zbudzilem sie w

nocy, to byl KOSZMAR. Spdalem w jakims ciemnym korytarzu gdzie sciany

byly "oblepione" krwistoczerwonymi kolcami, pazurami, spadalem nie

wiadomo gdzie. STRACH. CZULEM ze jestem w piekle. Modlilem sie do Boga

modlitwa katolicka - pomagalo, oj pomagalo. Wiem juz jakie jest

pieklo, jesli jest takie (a moze byc straszniejsze -to pieklo bylo

wywolane jakims malym bardzo malym stezeniem pewnej substancji...) to

ja nei chce, oj nie chce tam trafic... Z kolei innym razem mialem

jazdy paranoiczne, cpun, widac ze cpal, obserwuja mnie zaraz zadzwonia

na policje, przyjada, starzy, rodzina, opinia, ponizenie. wcial kwasa,

strach, ucieczka przed neiwiadomo czym, ucieczka niewiadomo gdzie,

unikanie wzrokow obcych, a jednak zerkanie na nich czy "oni napewno

mnie obserwua" - obserwowali. Zwijalem sie w pozycje embrionalna

gdzies gleboko w krzakach i zamykalem sie w swoim strachu. To byla

taka struna, moje ID to taka struna ktora w tamtej chwili zostala

brutalnei poszarpana, zaczela drgac i sie rozstrajac... Dlatego tak

wazne jest tripowanie z druga osoba, ktora ci powie ze inni ludzie cie

GOWNO obchodza (tak bylo ostantio jak tripowalem z kumplem - ten

totalna paranoja, jednak podtrzymywalem go na duchu tym samym

wyciagajac siebie z dola.. bylo pieknie). Bardzo wazne jest set &

setting. To tyle odnosnie moich bad tripow. W zyciu badtripy sa

zazwyczaj dluzsze ale mniej koszmarne. To tak zwane doly... Zycze ci

jak najmniej, ale nie wogole. Trzeba poczuc co to dol zeby bardziej

doceniac "gore"...



Dziekuje

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media