Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

you are special. you are beautiful. you are wonderful.

you are special. you are beautiful. you are wonderful.

Ooooo dude let's do it! Let's snort some 

3...                   *bębny*

MeO...                                             *więcej bębnów*

PCE!

Yeeeeeeee!

Wielokrotnie już przyjmowane w tym tygodniu koktajle narkotykowe sprawiły, że obaj zachcieliśmy wincyj. 

3-MeO-PCE testowałem wcześniej dwa razy z miernym skutkiem. Zamówione kiedyś 250mg powoli znikało i nie wiem nawet jak. Może sam przez sen dojadałem. Niespecjalnie cykałem się psychozy po tej zacnej substancji BA! oczekiwałem wręcz niejako manii za którą chyba każdy szaleje. R w przeciwieństwie do mnie bał się całkiem całkiem dlatego zaczęliśmy od znikomej kreski i czekaliśmy. Wiem, że już coś ćpaliśmy tamtego dnia ale nie mam pojęcia co. Sniff nie jest bezbolesny, ot cośtam to nosa wpada. Wypadałoby tutaj nadmienić, że moja waga się troszkę zepsuła i dlatego robiliśmy wszystko na oko. Także ten...

- Fartality! - wznoszę okrzyk pełen radości.

- Uhm... have you seen "Predestination Paradox"?

- Sounds like I didn't.

- Let's watch it?

- Sure...

Takie jakieś mindfuckowe filmy są jeszcze ciekawsze na dyso. Ten niestety był niesamowicie przewidywalny jak zresztą większość o tematyce podróży w czasie. Jeżeli miałbym opisać fabułę to: Sam/sama siebie.

Tak - tylko tyle. Nie będę przecież spoilerował za bardzo.

R był zaskoczony poziomem prekognicji na jakim operuję więc po seansie zrobiliśmy po kolejnej kresce tym razem tak na oko dwa razy większej. Chyba nawet zapiekło.

- Well dude it's my turn now.

- Aiiiight whatcha gonna do?

- Let's watch "Swiss Army Man"!

- Wut?

Puściłem mu trailer z Harrym Garncarzem popierdalającym na yyy trupierze wodnym? Wiem! Ofiar wodny. Brrrp

Co by trochę wyraźniej nakreślić sytuację: dzień wcześniej chyba waliliśmy metocynę z N2O i R jak zwykle w moim towarzystwie złapał bada. Był pewien, że chcemy go z narzeczoną zgwałcić i zabić, niekoniecznie w tej kolejności. Bo to takie niespotykne żeby ludzie byli dla ciebie dobrzy i nic nie chcieli w zamian. Sami dużo nie mamy (zwłaszcza teraz po imprezach wszystkich) ale chętnie się dzielimy. Wzięliśmy go też do muzeum dragów w Amsterdamie, potem na rave gdzieś w lesie. I daliśmy dużo narkotyków. 

I po tej kresce się tak jakby fajniej zrobiło. Ciepło, miło, śmiesznie. Działanie całkowicie różne od wszystkiego co do te pory brałem. Delikatne znieczulenie za "jedynkami" jak przy dobrej kokainie. Do tego humor jak po 50mcg kwasa. I ciepło jak po 100mg MDMA. Takie combo. 

Czuowiek Scyzoryk - jak nie widziałeś, to obejrzyj. Już wiem, że ci się spodoba. To je arsyzieuo. Jak tylko mam okazję pokazuję go komu się da. 

Łap: https://www.youtube.com/watch?v=yrK1f4TsQfM

Więc... aha koniec dygresji no tak. 

W momencie kiedy lina pęka dzieje się rzecz niesłychana - czuję zapach bryzy! Wilgotnego piachu, ptaków oh! Wiatr, który porusza włosami bohaterów czuję też na wyciągniętych w stronę telewizora stopach.

Jak to jest możliwe mi powiedz, co cwaniaczku? Jak?

Bo to nie synestezja i obaj dobrze o tym wiemy. 

- Duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuude! I can smell this fucking movie like I dunno omfg... - jestem pod wrażeniem, a wierz mi lub nie rzadko się to zdarza. 

- Yeah right? I was thinking that I'm going crazy haaaa! - R ma dokładnie ten sam efekt.

- Like... the beach and... uhm...

- Yes! The same! Wtf?

Brrrrrp.

Każda scena wbija mnie głębiej w swoją rzeczywistość. Śmieję się i płaczę jednocześnie - piękno owej produkcji jest niezaprzeczalne. Zaczynamy od śmierci i narodzin następnie przechodzimy okres dojrzewania, zakochujemy się by na koniec zginąć jednocześnie znowu się rodząc. To jest piękne!

 

Teraz już obaj w tym siedzimy. Leżymy w jaskini, a rozbijające się u jej wejścia krople deszczu chłodzą moje wyciągnięte w tamtą stronę nogi. Czuję wilgoć gleby i jej zapach, i zapach burzy i zapach wszystkiego. Piękne prawda?

- OK buddy?

- OK buddy...

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...!

Crazy
I'm fucking crazy
Maybe just maybe
I'll make it alone

https://www.youtube.com/watch?v=AhdDfSdXSD0

 

You can't just say everything that comes in your head. That's bad talking!

Te paprotki co się tam przewijają - czuję ich głaskanie na skórze. Czuję korę drzew pod palcami i wszystko ci się tam dzieje. Mówię ci stary, to jakiś drag z przyszłości.

- Bro how the fuck did you find this movie. It's beautiful. I will be preaching it to everyone I know!

Śmiech przeplata się z płaczem. To już nie jest film, a analogia do mojego życia. Zresztą - zawsze nią była jedynie ja byłem ślepy. 

Ledwie jest świadomy łez smutku i radości spływających po mojej twarzy. Całowita immersja.

Kiedy dzieło dobiega końca patrzymy na siebie. Obaj czujemy to samo, połączenie jest o wiele bardziej intymne niźli jakiś kwas czy grzyby. To coś ponad to, a jednocześnie jest o wiele przyziemniej. Skonfudowani wychodzimy na balkon. Chyba jointa zapalić.

I teraz jest to uczucie, które pozwól, że spróbuję ci naszkicować. 

Masz 13 lat, są wakacje godzina 23:30. Niedługo musisz iść do domu, cały wieczór graliście w wykopańca czy gestapo, nieważne. Temperatura jest idealna - nie pocisz się ale i nie trzęsiesz z zima. Czujesz euforię ale i strach - godzinę temu wypiliście z przyjacielem piwo "na spółę" i jeszcze szumi ci w głowie. Jednak jest dobrze. Bardzo dobrze. Czujesz się oszołomiony ale jednak pobudzony.

No i tak to było. 

**************************************

- K... thank you so much for everything you both are doing for me every time. When I will get rich making replications (https://www.youtube.com/user/Shmedrixxx/videos) I will repay you all of this.

- Shut your mouth dude. I wasn't doing it for you, come on. Don't you know me? I was doing it for my own pleasure because I like you being in my world. I'm an egoist and a narcisst and would never do anything altruistic. Or maybe I'm just like all hoomanz but aware of my true form? And by the way - sorry for the last trip. 

- With you it's everytime the same. I'm going through the hell and the heaven where you are the devil and she is the angel. - tak mi tłumaczy R.

- I've always been sure that this is how it works - parabolic flight through life.

***

- Thank you.

- No, thank you.

- Of course.

Wolność. Tak określiłbym działanie tej substancji po peaku.

Wolność. To jest to czego nam tak często brakuje.

Wolność. Chodź tak wielu z nas o niej krzyczy to prawie nikt jej nie zna.

Wolność. Niby na wyciągnięcie ręki, a jednak abstrakcja.

 Fartality - teraz już załapał...

 

Nie spodziewałem się czegoś takiego. To serio jakiś narkotyk z przyszłości. 

Bardzo dobry, tylko ostrożnie.

 

Ocena: 

Odpowiedzi

Wygląda na to, że oralnie też pokazuje swój urok. Następnym razem leci oral, dzięki!

Wygląda na to, że donosowo* też pokazuje swój urok. Następnym razem leci donosowo*, dzięki!

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media