Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

faktycznie to nie placebo

faktycznie to nie placebo

Po przeczytaniu raportu https://neurogroove.info/comment/9607#comment-9607 postanowiłem sam przeprowadzić eksperyment. Jako, że marihunaen on dłuższego czasu nie jaram (rok ponad) to myślę, że wynik jest jak najbardziej prawdziwy.

Zamówiłem 30g trawki 8% CBD za 30 euro - żeńska, z dużą ilością nasion więc myślę, że tak naprawdę to może 15g-20g palenia, reszta nasiona i gałązki. Przyszło po dwóch dniach. Zapach całkiem miły, suche, w pizdu nasion przez co te fajne, duże topki musiałem rozbić co by resztę z nich wydobyć. 

 

Pierwszego jointa skręciłem już podczas przesiewu i nie małe było moje zdziwienie, bo kurka, hehe, to kopie. Nie ma chilloutu jak po zwykłym paleniu tylko coś w rodzaju spokoju. Nie byłem w żadnym wypadku "-out". Rozluźnienie, stan przypominający ten zaraz po przebudzeniu kiedy złogi snów jeszcze zalegają gdzieś w psychice. Po jakimś czasie skręciłem jeszcze jednego i voila! teraz większy luz. Uczucie z rodzaju tego jakie ma się po opadnięciu "tripu" po zwykłej trawce. A'la zmęczenie, wyluzowanie. Myśli też dużo spokojniejsze.

Nie skończyłem wybierania nasion, bo dosyć żmudna to robota, a chcieliśmy jeszcze gdzies wyjść.

Poszliśmy do znajomych, chociaż szczerze mówiąc nie chciało mi się jakoś specjalnie (XD) no ale cóż. Kupiliśmy piwka i wio. Na miejscu okazało się, że jest tylko dwóch kumpli z czego jeden zwijał się do domu - miał wrzucać 500mcg kwasa i 20mg 2cb. Chyba czwarty trip w życiu. Człowiek-czołg. Ten drugi (E.) wrzucił jak tylko mu dałem jedną tabletę 2cb - 20mg. 

F. złapało spanie - mówiła, że zaraz chyba zwija się do domu, oczy jej się zamykały ale po czasie stwierdziła, że jemy śmieciowe żarcie więc zamówiliśmy, odebraliśmy i wróciliśmy. W między czasie E. się porzygał i wyjebało go jak nigdy w życiu aż się zastanawiał czy mu tak zostanie hehe. Skręciłem jeszcze jednego jointa i zapaliliśmy we trójkę, bo doszedł jeszcze S. Spoko spoko, chillout trochę większy, bardzo ładnie komponuje się z piwem. F. odzyskała mocy po śmieciowym żarciu. 

Około 23:45 z pracy przyjechał M. Zapalił z nami i też stwierdził, że coś tam czuć (jara 2-3 razy na tydzień). Po godzinie, kiedy E. już się trochę ogarnął złapał kilka buszków, które wzmocniły mu fazę (!?!) ale jednocześnie poprawiły humor. S. zaczęła trzepać tableta więc zwinął się do pokoju, M. także więc i my ruszyliśmy do siebie.

Na miejscu F. wzieła prysznic, a ja w tym czasie skręciłem kolejnego. Ona nie chciała więc ja spaliłem ponad połowę sam - i znowu zadziałało. Cud nad nie-Wisłą normalnie. Nawet nie siedziałem do późna na kompie tylko grzecznie poszedłem spać. 

Po pobudce poszedłemdo kumpli po źle zaadresowaną paczkęz i ziołami i dopaliłem resztę jointa. Ewidentne delikatne "ujebanie". Ta specyficzna ciężkość i spowolnione myśli. Nie wiem czy to znacie ale za dzieciaka kiedy już zjadło się niedzielny obiad i odpaliło "dwójkę" albo "jedynkę" to zawsze leciał jakiś familijny film, przy którym łatwo było zapaść w drzemkę. Coś takiego. Bardzo fajny, nienachalny stan, polecam. Miałem jechać do miasta po pistolet na bańki ale kurde - nie chce mi się hehehe. Postanowiłem, że napiszę ten "TR" i obejrzę jakiś film.

Sprzęt zdecydowanie działa i gorąco polecam. Jestem miło zaskoczony i nie najarany jak dzifffka - trzy buchy zioła z coffeshopu robią mnie mocniej niż dwa jointy tego. Następnym razem zamówię już bez nasion, bo choć przez pierwsze dwie godziny miałem niezły ubaw z delikantym otwieraniem topków i wyciąganiem z nich nasion to potem stało się to lekko męczące.

Zamówiłem kurierem vaporyzer - i kurde nie przyszedł XD a zapłaciłem dodatkowo żeby dzisiaj przed 12:00 był u mnie. Jak przyjdzie to ztestuję vapo i zrobię edit.
@EDIT1

Bardzo dobre do spania. Zjedliśmy obiad, pomalowaliśmy F. paznokcie i włączyliśmy World War Z. Po jednym skręcie na dwie osoby ja prawie usnąłem, a F. wręcz padła. Świetne hehehe

@EDIT2

Przyszedł vaporyzer ale test nie miarodajny, bo przed ziołem zvapowałem sporą ilość pasiflory (łomatkoboskoczenstochosko jak mnie to zmietło!), a że działanie nie zeszło i jest to lekkie iMAO to efekt marihuanistyczny zapewne został wzmocniony. No ujebałem się straszliwie po prostu. Nie upalony klasycznie ale ujebany jak na lorazepamie. BARDZO silny efekt uspokajający i relaksujący. Pomimo, że wstałem jakieś trzy godziny temu to mógłbym znowu iść spać. Aleeeeee jestem wyczilałtowany yeeeeeee. Palenie nie ma porównania do vapo. To samo herbatka. Spróbuję jeszcze na czysto i zrobię kolejny update ale TOOOOOO jest wspaniałe. Tepmeratury vapo to w obu przypadkach (pasi i wiet) 140 do 200 stopni Celsjusza. Vaporyzer mogę ustawić 40-230 stopni więc w najbliższym czasie powrzucam testy z różnych ziół z których dotychczas piłem tylko herbatki.

Dziękuję, miłego dnia życzę.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media