Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

zastrzyk nie bolał tak bardzo jak myślałam

detale

Apteka:

raporty unknown

zastrzyk nie bolał tak bardzo jak myślałam

Z narkotykami mam już do czynienia od dłuższego czasu – zioło, feta, tabsy...jednak zawsze korciło mnie, żeby spróbować czegoś mocniejszego – najlepiej z opiatów – jak morfina czy heroina. Kiedy tylko okazało się że kumpel ma butelkę morfiny pozostałą po nieżyjącej już babce nie zastanawiałam się dłużej. Tego dnia wybrałyśmy się wraz z koleżankami do niego koło godziny 12, ponieważ jego ojca nie było wtedy już w domu. Po drodze zaopatrzyłyśmy się w pięciomililitrowe strzykawki. Szczerze mówiąc trochę się bałam – zawsze miałam lęk przed narkotykami, których jeszcze nie próbowałam, tak więc pierwszą, mililitrową zawartość wstrzyknęła sobie koleżanka. Przez około dziesięć minut nic się nie działo, dopiero po tym czasie coś zaczęła odczuwać – określiła swój stan jako „bardzo podobny do tego po tabsach” Pomyślałam więc – czemu nie i - też spróbuję. Ponieważ jednak nienawidzę zastrzyków stwierdziłam, że skoro i tak ma się we mnie wbijać to niech od razu wstrzyknie mi dwa mililitry. Zastrzyk nie bolał tak bardzo jak myślałam. Po jakimś czasie w drugą rękę wstrzyknęłam sobie jeszcze jeden – w sumie – trzy. Czekałam na pierwsze objawy – nadeszły bardzo szybko. To co się ze mną działo, było bardzo przyjemne, ale trudne do opisania- określiłabym to „o jak zajebiście” Trochę kręciło mi się w głowie, ciężko było mi ustać na nogach. Za to świetnie się czułam, kiedy leżałam. Ręka jednej z koleżanek niemiłosiernie spuchła – u mnie nie było widać nawet śladu wbicia. Zaczęliśmy oglądać film – po jakimś czasie zorientowałam się że moje ciało przybrało jakąś dziwną pozycję, jakby wykrzywioną. Mimo wszystko do tej pory wszystko było w porządku. Nadszedł czas kiedy musieliśmy wyjść z domu kolegi. Nie spodziewałam się niczego złego,. Zaczęliśmy się ubierać. W tym momencie poczułam jak robi mi się strasznie niedobrze; jednak myślałam, że kiedy wyjdziemy na świeże powietrze zrobi mi się lepiej. Przeszłam parę kroków i poczułam, że zaraz zemdleję. Musiałam natychmiast wrócić do domu kolegi. Całe szczęście, że udało mi się tam dojść. Po przyjściu natychmiast położyłam się na łóżko – złe objawy jak szybko przyszły – tak szybko minęły. Zaczęła się zupełnie inna fazka. Leżałam, nie chciało mi się wstać ale ogólnie czułam się świetnie. Rozmowa z kumplem układała mi się dziwnie – chciało mi się gadać ale wszystkie słowa przeze mnie wypowiadane były wolniej, wolniejsze też było wszystko, co robiłam. Łyknęliśmy jeszcze trzy Tramale. Po dwóch godzinach przyszły kumpele i poszłyśmy na miasto. Czułam się świetnie, lekko mi się szło i świetnie gadało – trochę tak jak po fecie. Jednak kiedy wyszliśmy za drugim razem wbiłam się w zupełnie inny klimat – głowę miałam zwieszoną, słowa nie chciały układać się w poprawne zdania, czułam się jakby wyizolowana. Zauważyłam, że fazkę po Morfinie można kontrolować, przynajmniej w późniejszym stadium. Kiedy wieczorem przyszłam do domu byłam strasznie rozdrażniona, darłam się na staruszków o byle głupotę. Jednak byłam też tak senna, że nie zdążyłam się z nimi za długo pokłócić, bo prawie natychmiast położyłam się spać. Próbowałam jeszcze siedzieć przed komputerem, ale poważnie bałam się, że zasnę na klawiaturze. Potem był tylko długi, odprężający sen i żadnej zjeby na następny dzień. Koleżanka mówiła, że strasznie ciężko jej było wstać. Dziwne jest, że koledze i jeszcze jednej kumpeli nie było zupełnie nic - zupełnie żadnych reakcji. W sumie moja fazka była najlepsza, choć z małymi nieprzyjemnymi niespodziankami. Podsumowując – fantastyczne ale po zażyciu najlepiej jest posiedzieć w domu, spać , pooglądać telewizję lub pogadać. Na pewno spróbuję jeszcze nieraz – kto wie, może nawet jutro. Aha, jeszcze jedno – strasznie bolą mięśnie w miejscach wstrzyknięć.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media