Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

wejście w siebie

detale

Natura:

raporty unknown

wejście w siebie


substancja: ipomea violacea w liczbie 7 nasion.

doświadczenie: lsa, mj, dxm

set&setting: idealnie, jesteśmy na wakacjach nad jeziorem, łono natury, ciepło, pełen pozytyw.





Postanowiłyśmy jeść powój; ja i dwie moje koleżanki. Jako że był to 'pierwszy raz' dla nich obu, zjadły po 5. Jak zwykle strasznie drażnił mnie smak nasion, w moim odczuciu są obrzydliwe, więc wrzuciłam je do gorącej chińskiej zupki, przez co prawie nie czułam smaku.


Poszłyśmy na łąkę zapalić trochę ganji, żeby zniwelować bóle brzucha. A. położyła się na ziemi i narzekała, jak to bardzo boli ją brzuch i że umiera. Ja i K. starałyśmy się o tych dolegliwościach nie myśleć. Zapaliłyśmy i wszystkim trzem zrobiło się lepiej, ale nie zachowywałyśmy się jak po ziole. Czułam coś w rodzaju wielkiego podniecenia. Zachodziło słońce.



Czarna dziura.



Nagle jestem na tarasie naszego domku, jest już całkiem ciemno. Zapalam papierosa, są tu wszyscy, których kocham, stwierdzam, że jestem w raju. Widzę fraktale. Czuję, że potrzebuję przewodnika, kogoś, kto by mi pomógł przejść dzisiejszą drogę :) ale nie mogę znaleźć nikogo odpowiedniego, więc składam tą propozycję każdemu, kto się nawinie. Po chwili zaczynam kaszleć i stwierdzam, że to nie może być raj, bo w raju taka rzecz jak kaszel nie ma prawa istnieć. Mówię bardzo cicho, spokojnie i poprawnie gramatycznie.


Wchodzę do domku, widzę towarzyszki podróży, obie mają takie wielkie czarne oczy. Patrzę na A. i obie dostajemy ataku szatańskiego śmiechu. K. mówi, że jest strasznie mocno i że się nie spodziewała.


Siedzimy na tarasie. P. kręci gibona i pyta się, kto zapali. Zgłaszam się ja, towarzyszka K. i W.


Z lolkiem zmierzamy nad jezioro, aby spalić go na molo. Las jest piękny, mistyczny i pierwotny. Fraktale są wszędzie, już nie zwracam na nie uwagi.

Siadamy i palimy. Smak dymu jest niesamowity. Stwierdzam, że świat byłby piękny, gdyby była sama flora, a fauny brak, W. twierdzi, że to niemożliwe. Leżymy i patrzymy w niebo, a gwiazdy przemieszczają się, oddalają, przybliżają, tworzą wzory. K. powtarza tylko co jakiś czas 'o ja pierdolę' i ma takie niesamowite oczy. Później wstaje i chce wracać, ale jest przegłosowana, my nie chcemy, tu jest tak pięknie. W ramach protestu wymiotuje, ktoś zabiera ją do domku.


A ja czuję siebie. To był najcudowniejszy wkręt mojego życia. Czułam, że pękły wszelkie bariery i wreszcie jestem Sobą, jestem taka, jaka jestem naprawdę. Piękny stan. Jakbym mówiła z wnętrza mojego Ja. Jakbym weszła do środka samej siebie. Miałam wrażenie, że zarówno mój mózg, jak i ciało rozciągają się jak na dobrej gimnastyce rehabilitacyjnej. Byłam DOGŁĘBNIE zrelaksowana. Dużo mówiłam. Świadkowie twierdzą, że mówiłam spokojnie i byłam 'kochana'.

Poszłam oglądać, jak robią grilla. Przykryłam się śpiworem, ale było mi nadal zimno, więc przysuwałam się do grilla. Co chwilę przypalałam śpiwór. Poszłam po lusterko, by zobaczyć moje oczy i, szczerze mówiąc, mocno mnie zaskoczył ten widok. Były jak z okładki filmu 'Requiem dla snu', źrenice były naprawdę wielkie i drżały, a same oczy niesamowicie szeroko otwarte. Poszłam do swojego namiotu i nawet położyłam się na chwilę, ale miałam wrażenie, że tam jest pełno ludzi i nie ma dla mnie miejsca, więc wyszłam i położyłam się w domku. Przez całą noc nie zasnęłam, tylko leżałam z zamkniętymi oczami i widziałam konstelacje gwiazd, układy słoneczne, statki kosmiczne.


Rano czułam się zrelaksowana jak nigdy, czułam się wspaniale, cały czas się uśmiechałam.



To była moja najpiękniejsza faza i każdemu takiej życzę.



Czy mnie zmieniła? Teraz czasem po ganji udaje mi się osiągać ten stan 'wejścia w samą siebie' i prowadzę zajebiste, fantastycznie mądre wewnętrzne monologi :)





Pozdrawiam serdecznie-

żibra


Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media