Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

tantum rosa - apteczny kicz dopochwowy czy psychodelik i halucynogen

detale

Apteka:

raporty unknown

tantum rosa - apteczny kicz dopochwowy czy psychodelik i halucynogen

Doświadczenie : Alkohol,marihuana,haszysz,lsd,extasy,(met)amfetamina,efedryna,DXM,benzodiazepiny


Set&setting: 8 rano, wolna chata do 16,chęć przeżycia czegoś nowego, a zarazem groza




        Ten dzionek zapowiadal się wyjatkowo.W przeddzien tego zajścia będąc na dropsie postanowilem ze wybadam coś nowego, a że benzia jest tania i dobra jak słyszałem zdecydowałem się właśnie na nią.


        O 8 wybralem sie do apteki po 2 saszetki cipacza - Tantum Rosa. Słyszałem,że na 1. raz wystarczy 1 saszetka, ale ja wychodzę z założenia, że jak już coś robić to robić to dobrze.


        Nie stosowałem żadnych ekstrakcji itd.,tylko sposób najprostszy,doraźny - wsypanie zawartości 2 saszetek do szklanki i zalanie jej ciepłą wodą(0,5 szklanki).Po zamieszaniu roztworu postanowiłem przystąpić do zażycia metodą pitną :).Słyszałem że jest strasznie paskudne, ale i te słowa nie są w stanie zobrazować czegoś tak ohydnego. 1 łyki jeszcze jakoś szły z popitką, ale potem już nie było tak dobrze, musiałem zagryzać jescze jabłkiem ale cały czas czułem ten ohydny smak Tantum.Po 20 minutach uporałem się z "trunkiem", ale czułem, że rewolucja w brzuchu jest nieunikniona.Było około 8.30. Efekty nastąpiły niezwykle szybko. Praktycznie od razu jak juz skonczylem picie. Na początku czułem się jakbym wypił duzo alku,kręcenie w bani,zaburzenia koordynacji etc. Po 20 minutach zaczęło się robić inaczej. Widziałem falujące obrazy wszytskiego. Wiedziałem, że to dopiero początek...Postanowilem wybadać czy we wszystkim będe mógł sie dopatrzeć halunów, dodam że umysł mi całkiem trzeźwo pracował, co innego wzrok :D. Poszedłem do sypialni,położyłem się na łóżku i patrzyłem na wyłączony telewizor (czarny ekran). Na początku widziałem jakby padał na niego śnieg, białe kropeczki,robilo się ich coraz więcej a po jakimś czasie znikały i tworzyły się ponownie. Najlepszym halunem z TV były dłonie, ktore jakby chciały od środka wyjść z telewizora, dobijały się. W tamtym momencie czułem się jak bym był w jakiejś bajce nierealnej, np. "Casper". Zrozumiałem wtedy, że haluny są wszędzie niezależnie od punktu, wystarczy tylko na cos się spojrzeć przez dłuższy czas.

        Około godziny 9.20 poczułem ze haftowanie się zbliża...czułem, że jest nieuniknione, jednak zwlekałem z nim jak najdłużej, aby zmarnować jak najmniej benzydaminy. Po 9:30 niestety poległem, musiałem haftnąć, nie było wyjścia...Niedługo po tym żołądek powrócił do normalności, a haluny się nadal rozkrecały. Udałem się do swojego pokoju i najpierw wpatrywałem się w Mohammeda Ali, a właściwie na jego poster sepiowy. Ma on czarne rękawice z białymi jakby kreskami(Mohammed Ali na tym posterze). Od razu niemalże pojawiło się halo. Patrząc na owe rękawice, białe kreski na nich robiły się trójwymiarowe i się wydłużały,nawet poza plakat!Of course na posterze miałem też inne halo,jak napinał mięśnie,jak mu spodenki falowały etc. Po chwili dałem sobie z nim spokój i odpaliłem muze - słyszałem ją bardziej donośle i jakby szybciej.Następnie wpatrując się na zegar na kompie na pasku zadań z odległości około 1 m nie mogłem odczytać godziny bo cyfry robiły mi psikusa - zmieniały się co chwila :). Następnie widziałem kabel od neta, który przechodzi po pokoju w pozycji ruchomej. Na początku robił się jakby falującym szlaczkiem, potem widziałem jak unosi się co chwila to w górę to w dół. Szlaczek przekształcał się w węża, który jakby chciał mi coś przekazać, jakąś informację. Od gadki z wężem oderwał mnie świergot dzwoniąceo telefon. Był to kumpel K., który zakomunikował, że wpadnie zaraz na szluga. Mieszka on 2 bloki dalej. Po kilku minutach postanowiłem wypatrywać z okna czy skubaniec nie idzie. Widziałem ludzie którzy nagle znikali, jednak w pewnej chwili zobaczyłem go który będąc 2 klatki dalej gwizdał, co jest u niego normalką.Zbliżając się do mojej klatki zauważyłem, że to nie on tylko jakiś stary dziad. A widziałem na pewno K.i słyszałem gwizdanie, czyli były już CEV`y i OEV`y. Od tego momentu faza zaczęła słabnąć, było to około 13, o 15 nie czułem już prawie nic. Więc faza trwała 7 h zaledwie, jednak tyle mi w zupełności wystarczyło.


        Reasumując, patrząc na benzydaminę okiem doświadczonego "eksperymentatora" uważam,że jest ona wbrew pozorom niesamowitą substancją, ponieważ takich lotów nie miałem nigdy. Nie była to jakaś euforia, ale przeniesienie się do fantastycznego świata :D. Nikomu nie polecam benzydaminę, bo skoro będąc takim psychodeliko-halucynogenem jest ona zawarta w irygatorze dopochwowym, nie na receptę za bezcen dochodzę do wniosku, że tak jest, ponieważ farmaceuci, którzy wprowadzali ją do obiegu nie ustalili do niej recepty, ponieważ nawet by im to przez myśl nie przeszło, że ktoś może się odurzać cipaczem :) Pozdrawiam.

        Ocena: 
        Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
        © hyperreal.info 1996-2019
        design: Metta Media