Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

benzydamina-męczące godziny...

detale

Substancja wiodąca:
Apteka:
Dawkowanie:
3 saszetki Tantum Rosa, 1500mg bezydaminy
Rodzaj przeżycia:

raporty onomatopeja91

benzydamina-męczące godziny...

Zaczeło się o godzinie 18, poszedłem do apteki i kupiłem 3 saszetki Tantum Rosa.

Nie bawiłem się w oddzielanie benzydaminy tylko wsypałem proszek do butelki wody i całość wypilem na 3 razy.

Zbierało mi sie na wymioty ale się powstrzymałem, żeby nie zmarnować wysiłku jakim bylo wypicie tego (smak naprawde ochydny).

Około godziny 19 zaczołem mieć problemy ze wzrokiem, rozmazanie podczas obracania głowy, opóźniona reakcja oczu na światło.

Właśnie wtedy zacząłem oglądać film "Carlito's Way", jednak musiałem ok 20:30 przestać oglądać bo gubiłem się  w watku, nie mogłem sie skupić.

Wtedy po raz pierwszy wymiotowałem, przez jakieś 10 minut. Póxniej gdy usiadłem na łóżku zobaczyłem małego kociaka w kącie (nie mam kota) jednak gdy do niego się zblizyłem zniknął, usiadłem z nowu na łóżku, nie miałem na nic ochoty, było mi słabo, miałem problemy, ze wzrokiem, czułem się jak na kacu, ciągle chciało mi się pić...

Po zaledwie pięciu minutach znów zobaczyłem kota tym razem był to stary gruby kot o.O, znów jak podszedłem to zniknął. Postanowiłem włączyć muzykę, nie trafiała do mnie niestety tak jak do innych (wiem z opisów). Wtedy znów musiałem zwymiotować, czułem jak wykręca mi wnętrzności próbując pozbyć się substancji, wymiotowałem chociaż nie miałem czym, gdy już czułem się kompletnie pusty w środku, wymiotowalem tylko żółcią.

Po przemyciu się, chciałem sie położyć. Wsunąłem się pod kołdrę, i próbowałem zasnąć jednak benzydamina znów była góra - przede mną pojawiły się różne potwory, wielkie robale, zombie wspinające się po moim łóżku kiedy je "uderzałem"- znikały. Jak wszytko co sobie wyobrażałem przy próbie zbliżenia się znikało. Gdy patrzyłem się w jeden punkt na ścianie wszystko zaczęło mi się rozmazywac - była godzina około 23. Po tym znów poszedłem do toalety się wyrzygać lecz tym razem po drodze widziałem na scianach wielkie złote lustra, błyszczące, kręciły się cos w stylu wizualzacji w Windows Media Player ... Znowu tylko żółć i jeszcze większy ból.

znowu chciałem się położyć spać, wszedłem pod kołdrę zgasiłem swiatło - pojawiły sie strzały, błyski do okoła mnie. Jendak po chwili się uspokoiły, wtedy wziąłem telefon zeby odpisac na sms ( gdy zaświecił mi w twarz, czułem się jakbym był ślepy), zacząłem nim machać - kreciłem telefonem kółka, jasny ekran w ciemność zostawiał na krótką chwile "złoty pierscień" jakby moje oczy nie nadążały z przechwytywaniem obrazu z zewnątrz.

Gdy tak leżałem nachodziły mnie sny, bardzo realistyczne, bardzo przykre, nie mogło mi się śnić nic dobrego, same rzeczy po których budziłem się zdenerwowany, coraz bardziej roztrzęsiony. Wydawało mi się że stoje z boku i przyglądam się własnej historii ale nie moge nic zrobić. Gdy zamykałem oczy  a później je otwierałem dookoła mnie było zupelnie inne miejsce, nie mój pokój, często tramwaje, pociągi, uczelnia.

Po tym seansie koszmarów była już godzina 3 a ja dalej nie mogłem spać i znów zbierało mi się na wymioty. Były niestety coraz bardziej bolesnę, halucynacje coraz to bardziej przykre i nie przyjemne, sny coraz straszniejsze, miałem uczucie jakby cała siła ze mnie uleciała, jakbym już miał się nie obudzić - leżałem przez 3 godziny na łóżku, nie mogąc spać i patrzącc się głupio w ścianę, najgorsze jest to że pamiętam to wszytsko.

Około godziny 8 już jest normalnie, tylko coś z tym kotem nie tak, widziałem dziś dokładnie takiego samego małego, na kanapie jednak on znikł gdy się zbliżyłem, duży kot którego znalazłem na podwórku był najrnormalniejszym kotem, jednak wyglądał dokładnie jak tamten poprzednio.

Przez cały dzień czułem się jak na totalnym kacu, przemęczony, wymięty z energii, czułem się jak maszyna, ruszalem się, robiłem różne rzeczy nie odczuwając emocji, czułem się poprostu do dupy przez duże D.

Uważam że trochę przesadziłem z dawką, był to mój drugi raz ( za pierwszym razem dawka 500 mg, 3 dni wcześniej), mam nadzieje że drugi i ostatni, nie to że mam coś na przeciwko ale polecam jednak stopniowac dawki :)

Ocena: 

Odpowiedzi

1.Czy ktoś wie jak odziela się benzydaminę? 2. a więc kupić w aptece można tylko pojedyńczą saszetkę, a nie kilka w jednej paczce? 3 czy waga ma wpływ na ilość wypicia saszetek, tzn. im ktos gurbszy tym musi więcej tego wziąć? jak tak to ile? pozdrawiam ;)

Na wszystkie i wiele innych pytań masz odpowiedź na forum, wystarczy poszukać :)
http://talk.hyperreal.info/faq-t33996.html

Kupić możesz tyle saszetek ile chcesz, z tego co wiem, w paczce są sprzedawane po 6 nieraz :) A co do oddzielania benzy, poczytaj o ekstrakcji, również na forum.

Miłego tripowania ^^ :D 

Bierzemy mała szklanke, najlepiej kieliszek od wódki lub wina, jak kto woli.
Woda - potrzebne nam jest 25 ml wody na 1 saszetke, badz dla odwaznych 50 ml wody na 2
saszteki Tantum Rosa. PAMIETAJMY, NIE WIECEJ WODY, GDYZ NIE BEDZIEMY W STANIE
ODDZIALIC BENZYDAMINY OD RESZTY - ROZPUSCI SIE!!
Wsypujemy zawartośc torebek do szklanki z wodą i powoli mieszamy.
Po krótkim czasie zauważymy małe pływające kawałki, jakby startą gumkę do ścierania ołowka -
BENZYDAMINE, nasz pożadany produkt :)
Odstawiamy nasz roztwor nasycony na jakies 10 min, nie dłużej.
Pozniej, bierzemy inne naczynie, np. kubek i nakladamy na niego chusteczke higieniczna badz sraj
tasme, a najlepiej to bibułe filtracyjną. Pamietaj, zeby byla tylko jedna warstwa!
Przejewamy naszą miksture do przygotowanego wczesniej kubka. ROB TO POWOLI - zeby chusta
sie nie przerwala, w koncu po co robic to samo od nowa.
Po po przelaniu i przesączeniu, bedzie widoczny biały osad, jakby proszek - jest to wlaśnie
benzydamina, nie spieszmy sie z zdejmowaniem chusteczki, poczekamy z 5 minut po to, aby
wyschła.
Następnie, zdejmujemy chusteczke z kubka i odkladamy np. na talerz. (Ja odlożyłem na to co bylo
pod ręką).
Po tym jak wyschnie, bierzemy chustę w ręce i zeskrobujemy osad, najlepiej na płaską
powierzchnię.
Zaopatrujemy sie w kapsułki po lekach (takich, co to się rozpuszczają w żołądku) i pakujemy caly
"towar" do kapsułek.
Kolejny etap - zapijamy wodą i... SMACZNEGO!

Tak, waga ma wpływ na ilość tej benzynaminy, standardowo bierze się 2 sateszki, ale jeśli jesteś grubsza? bszy to wicej we, 3,4 satateszki 

Głowa

Co do ekstrakcji, to kubek z filtrem(hustaczką) nie musi być jedno-warstwowy. Bez przesady, aż tak dużo tej benzy ci nie wleci międzi chusteczki

I najważniejsze, żeby ten filtr był mokry. Po prostu nakładaj na kubek mokrą chusteczkę.

 

pzdr

Jebać chusteczki, raz podczas ekstrakcji przerwała mi się i cała beznydamina poszła się kochać. Najlepsze filtry zawsze wychodzą z torebek po herbacie :)

ale przeciez te po herbacie malutkie są, to jak ja mam to potem niby przelewać. no chyba, ze do kieliszka po wódce, on ma chyba akurat 25ml, to na pierwszy raz, zapoznawczo jedna saszetka starczy

Liptona po rozcięciu i rozłożeniu są odpowiednie :P Mocujesz gumką torebkę na ustniku lejka zrobionego z górnej części butelki, przelewasz do jakiegokolwiek naczynia i gotowe. W naczyniu masz stężony roztwór soli a na filtrze benzydaminę. :)

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media