Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

robaki i przezroczysty dym

detale

Apteka:

raporty unknown

robaki i przezroczysty dym

nazwa substancji: benzydamina (tantum rosa)

poziom doświadczenia: pierwszy raz benzydamina, wczesniej mj, dxm, alkohol

metoda zażycia: doustnie

set&setting: najpierw w mieszkaniu, pozniej wycieczka po pubach

czy dane doświadczenie mnie zmieniło? : jak kazde inne



Na poczatek zaopatrzylem sie w dwie saszetki Tantum Rosa, co odpowiada 1,0 g benzydaminy.Wieczorem, w mieszkaniu w obecnosci dwoch osob postanowilem wyprobowac srodek.Przygotowalem roztwor do wypicia. W 500 ml wody rozpuscilem zawartosc saszetek.Smak "napoju" byl okropny. Nie dalo sie tego pic. Malutkimi lyczkami probowalem, jednak zoladek przypominal o sobie. Gdy wypilem ok. 1/4 zawartosci, dolalem wody i dodalem cukru. Smak troszke sie poprawil, ale nadal ciezko bylo to pic.

Pojawily sie pierwsze efekty dzialania benzydaminy - stracilem czucie w jamie ustnej.

W koncu uporalem sie z prawie calym napojem. Zostawilem niewielka ilosc, gdyz grozilo to wymiotami.

Po ok. pol godziny pojawily sie pierwsze efekty. Bylo to uczucie porownywalne z solidnym upiciem sie. Problemy z utrzymaniem rownowagi i mowieniem najbardziej rzucaly sie w oczy. Jednak bylem swiadomy tego gdzie jestem i co sie dzieje, zadnych problemow z kojarzeniem, itp. Po jakims czasie pojawily sie kolejne efekty, a mianowicie ciemne smugi, gdy poruszalem galkami ocznymi z jednej strony na druga, przy czym smugi "wedrowaly" w przeciwna strone do ruchu galek ocznych.

Kolejnym efektem ktorego doswiadczylem, byl przezroczysty "dym" unoszacy sie z przedmiotow. Przy czym aby go zobaczyc, trzeba bylo sie skupic na jakims punkcie, a "dym" pojawial sie na przedmiotach otaczajacych w polu widzenia ten punkt.

W pewnym momencie zorientowalem sie, ze aby zobaczyc cos konkretniejszego" trzeba skupic na czyms uwage. I tak udalo mi sie zobaczyc "robaki" wypelzajace z dywanu. Najciekawsza halucynacja przed opuszczeniem mieszkania byla ta, gdy mijajacej mnie kolezance "urosly" wlosy, tzn. miala dwa kosmyki wlosow siegajace polowy polikow. Ja natomiast patrzac na nia zobaczylem, ze ma kosmyki do ziemi. Wygladala fantastycznie :-)



Postanowilismy wyjsc do centrum, ja na benzydaminie i kolezanki pod wplywem alkoholu. :-)



Po wyjsciu na zewnatrz zaczely sie juz powazne dziac rzeczy. W tym momencie podejrzewam benzydamina dzialala najsilniej. Na niebie widzialem falujaca zorze, caly czas obecne byly smugi, teraz jednak kolorowe.

Spogladajac na poruszajace sie ludzi i przedmioty, zauwazylem, ze pojawial sie za nimi przezroczysty powidok.

Idac ciemnymi ulicamy zaczalem sie bac, gdyz spogladajac w szyby stojacych na chodniku samochodach pojawialy sie sylwetki i twarze tak, jakby ktos tam byl. Po dokladniejszemu przyjrzeniu sie znikaly.

Nieprzyjemne uczucie.

Kolejna charakterystyczna rzecza byly przedmioty pojawiajace sie na mojej drodze, jak np. stojak na rowery, ktory ja widzialem i omijalem. Pojawialy sie kamienie i inne tego typu "przeszkadzajki", w pewnym momencie zaczalelo mnie to denerwowac, bo prawie caly czas musialem isc slalomem. Postanowilem to zignorowac. Skonczylo sie to tak, ze o malo co upadlem zachaczajac o wystajaca barierke.



Bardzo uprzykrzalo cala podroz brak czucia w jamie ustnej, ale to jedyny mankament ktory nasuwa mi sie na mysl.



Kolejnym etapem podrozy byly puby w centrum miasta.

W jednym z nich zauwazylem, ze spogladajac na twarz jakiejs osoby, w pierwszej chwili widzialem kogos mi znajomego. Dopiero po dokladnym przyjrzeniu sie pojawiala sie rzeczywista twarz. - efekt ten utrzymywal sie jeszcze przez ok. 2 dni...

W koncu wyladowalismy w klubie, w ktorym grala muzyka house. Nie przepadam za tym rodzajem muzyki, ale nie przeszkadzalo mi to w tym momencie.

Nie odczulem jakiegos szczegolnego wplywu muzyki na to co sie ze mna dzialo. Efekty wizualne byly zdecydowanie bardziej odczuwalne. Widok ludzkich sylwetek w stroboskopie byl bardzo ciekawy.

Caly czas, gdy ruszalem oczami, pojawialy sie wielobarwne smugi. Gdy skupilem sie na jakims punkcie, dostawal momentalnie trzeciego wymiaru - szczegolnie gdy wpatrywalem sie w pomalowane sciany, itp.

Najciekawszym widokiem w tym etapie podrozy byl widok mojej kolezanki, gdy wrocila z parkietu. Wokol niej powstala potrojna luna. Tak jakbym widzial energie, ktora promieniowala.

Bardzo widoczne byly problemy z pamiecia krotkotrwala.

W pewnym momecie zaczalem rozmawiac z jakims chlopakiem. Zaczynal o czym do mnie mowic, jednak ja juz po chwili nie wiedzialem o co spytal, o czym wogole jest rozmowa. Zupelnie nic nie pamietalem. ( ale on chyba nic nie zauwazyl, bo byl bardzo pijany ;-) ).

Ciekawe jest, to, ze efekty wizualne w pewnym momencie zaczynaly slabnac, tak jakby benzydamina przestawala dzialac. Jednak bylo to zludne, po chwili efekty wracaly i to z duza moca.

Po powrocie do domu polozylem sie spac. Jednak nie moglem zasnac. Probowalem, lecz za nic nie moglem. Lezac po ciemku, w pewnym momencie zaczalem slyszec glosy w mojej glowie, tak jakbym podsluchiwal rozmowe

telefoniczna. Pozniej pojawily sie halucynacje przy zamknietych oczach.

Moze to dziwne, ale pojawilo mi sie okno gadu-gadu, z duza liczba kontaktow, z numerami, imionami i nazwiskami.

Zaczalem rozmawiac :-).

Wszystko bylo bardzo realistyczne.



Nad glowa mialem lampe, o plaskim kloszu, pomalowana "gradientem" od bialego w czarny, od srodka lampy na zewnatrz kolor ciemnial, tak, ze na skraju byl czarny.

Gdy w pewnym momencie skupilem na niej wzrok, zobaczylem, ze z zewnatrz ku srodkowi zaczynaja przemieszczac sie jakies punkty, po chwili okazalo sie, ze sa to male robaki. W tym samym momencie uslyszalem ogromny halas, a lampa zaczela sie trzasc, tak jakby miala za chwile spasc z sufitem. Byl to moment, w ktorym najbardziej sie

przestraszylem, szczegolnie, ze po chwili "robaki" pokryly cala lampe i zaczely spadac !

Jednak uspokoilem sie i wyszedlem z tego. Okazalo sie, ze halas dobiegal od lodowki, ktora sie wlaczyla.

Bylo to straszne uczucie, ale ciekawe. :-)

Dalsza czesc nocy spedzilem lezac, nie mogac zasnac.

Rano, gdy zrobilo sie jasno, efekty zaczely przechodzic. Probowalem zasnac, bo czulem, ze jestem zmeczony.

Niestety nie udalo mi sie to. Dzien minal bez zadnych efektow. Dokuczalo uczucie w jamie ustnej. Wydawala sie bardzo "obca".

Wieczorem efekty pojawily sie ponownie. Delikatne, jednak bardziej paranoiczne. W pewnym momencie zaczalem sie bac.

Ogarnal mnie dziwny strach i niemoc. Nie moglem zasnac. Postanowilem sobie pomoc i zazylem diazepam. Zasnalem.

Rano nie bylo sladow efektow. Pozostalo to dziwne uczucie w ustach - jeszcze przez kilka dni.

Zoladek tez zaczal normalnie pracowac dopiero po kilku dniach - pocieszam sie faktem, ze wyleczylo to moje

ewentualne wrzody :-) ( takie jest lecznicze dzialanie benzydaminy ).



Podsumowujac.

Bylo to ciekawe przezycie.

Jednak, od tego czasu mam chyba delikatna depresje. Nie mam za bardzo motywacji do nauki.

Mam leniwa nature, jednak jest widoczne, ze "nie chce" sie bardziej niz normalnie.

Jestem zdania, ze benzydamina bardzo powaznie obciaza organizm. W tej chwili jestem na "detoksie".

Nie przyjmuje zadnych substancji, w tym alkoholu. A na dodatek lykam hepatil, w celu regeneracji watroby.

Jestem pewien tez, ze nie powtorze juz tego eksperymentu. Za duze ryzyko.

Szkoda zdrowia.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media