Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

mój pierwszy kwas...

detale

Chemia:

raporty unknown

mój pierwszy kwas...

Caly dzien chodzilem troche nakrecony faktem ze to DZISIAJ po raz pierwszy

sie zkwasze..


Wieczorem pojechalem do qmpla spalilismy troche gandzi izaczelismy ciuckac

kawalek papierku z wizeruniem diabla tasmanskiego - wtedy ogarniala mnie

niepewnosc jak cos tak malego ma mnie tak konkretnie zponiewierac ale co

tam...joosh z kwasem w gembie poszlismy do sklepu po kilka pivek & cos do

zarcia - bo gastrofaza po gandzi dokuczala nam dosc konkretnie..wtedy bylo

nas 3. Ja i qmpel na kwasie + jeszcze jeden koles ktory tylko palil grass.

kolo 8 wieczorem zaczelo nas konkretnie czesac - poczatkowo ciarki na

plecach- czylem jakby mnie cos wykrecalo - bylo dziwnie & przyjemnie.

Postanowilismy cos zjesc i napic sie wkoncu tego piwa...

Osobiscie mialem problem z ukrojeniem kromki chleba bo noz ktory lezal na

stole jakos "nie chcial" zebym wziol go w reke :)

na szczescie kumpel nie mial takich problemow. Otwozenie piva tez bylo mala

przygoda jakoz ze nie moglismy znalesc otwieracza - i wtedy zobaczylem napis


"Twist off" - wystarczy przekrecic - LOL - dluzsza chwile rozmawialismy o

tym jak zajebiscie ktos wymyslil taki odkrecane butelki piwa. W miedzeczasie

zostalem sam w pokoju ipostanowilem odsluchac nagranie na sekretarce

telefonu komurkowego - dzwonek profilaktycznie wylaczylem zeby przypadkiem

nie odebrac telefonu od matki itd..


Zadzwonilem na poczte i tu pojawila sie niespodzianka ....- odebrala moja

mama -tak przynajmniej mi sie wydawalo -zaczolem sie tlumaczyc ze nic nie

bralem idt. - malo sie nie poplakalem :) - jakos udalo mi sie wylaczyc

telefon i uciec do kumpli zeby o tym zcizie nie myslec..

Rozmawialismy jeszcze przez chwile o budowie samolotow -szlo nam calkiem

niezle - ale nadszedl czas zeby wyjsc po jeszcze jednego kolesa co mial z

nami kwasic. przez 10 min czegos tam szukalismy - gdyby nie chwilowy

przeblysk swiadomosci jednego z nas krzatali bbysmy sie tak chyba bez konca

:)


Wyjscie na dwor - LOL - byla jakas 21-22 - calkiem ciemno ale jakos niczego

sie niebalismy

poczekalismy chwilke na tramwaj i wsedlismy - te 2 przystanki byly

najbardziej niesamowite w moim calym zyciu - migajace swiatla, dzwiek

jadacego tramwaju + spojzenie kilku jadacych z nami pasazerow = w polowie

drugiego przystanku chcialo mi sie krzyczec :P ale jakos sie

powstrzymalem... z tym kolesie msie minelismy wiec trzeba bylo wracac z

powrotem.

teraz joosh bez tkich sensacji w tramwaju ale i tak czule msi ejak w

rakiecie albo Formule1 :)

w koncu spodkalismy tego kolesia -on wciol kwasa i przypalilismy ziela. nie

pamietam c odzialo sie przez nastepne 30-40minut -ale poterm postanowilismy

w 4 (3 na kwasie , 1 zjarany) wyruszyc na jakis spacer...

przejscie przez osiedlowy park bylo dosc ciekawym doswiadczeniem -dzungla

to mala pestka w porownaniu z TYM.

na szczesci park nie byl duzy itrafilismy na plac zabaw -wbilismy sie w

4-ech na chustawke -i w miare jak chustalismy sie coraz wolniej ja

przysypialem... nie wiem dokladnie ile to trwalo bo na kwasie zdawalo mi sie

ze cos trwalo z godzine a w zeczywistosci 10min.

jak sie obudzielem zdecydowalismy sie wejsc na gore ktora jest na tym

osiedlu - i oto na szczycie spodkalo nas wielkie zaskoczenie b okazdy z

nas - zupelnie niezaleznie zobaczyl na jej szczycie pentagram (ja widzialem

2 ale postanowilem sie z tym nie ujawniac - w sumie tonie wiem czemu :)

troche to wszystkich przestraszylo wiec udalismy sie na baze...

byla (dobrze to pamietam ) 23.50 a ja postanowilem wracac do domu -rowerem

jakies 4km przez 2 dzielnice :)

Sama jazda na rowerze nie byla problemem -byl na tomias inny duzo wiekszy,

a polegal na tym ze :

kiedy jechalem jakas ulica - a wlasciwie chodnikiem bo stwierdzilem ze

jechanie ulica w stanie zchodzacego kwasu moze byc calkiem niebezpieczne

wszystko bylo OK. Jednak kiedy dojezdzalem d ojakiego kolwiek skrzyzowania

to natychmiastowo mialem pustke w glowie - niewiedzialem z kad przyjechalem

gdzie jestem, dokad jade -bylo to wqrzajace bo na kilku kolejnych

skrzyzowaniach musialem przypominac sobie cala dotychczasowa droge i kilka

razy wracac sie z powrotem...

potem zostal mi dosc dlugi ale za to prosty kawalek drogi - zapieprzalem na

nim zdrowo - jazda rowerem sprawiala mi niesamowita przyjemnosc, czylem

wiatr na twarzy itd. cala droge pokonalem w czasie 35 min - co jest

absolutnym rekordem bo zwylkle jade kolo godziny.

W domu kuzynka zapytala mnie gdzie tak dlugo bylem - z najwyzszym trudem

zdolalem opanowac sie przed wylaniem z siebie potoku slow :)..

potem czekalo mnie jeszcze kilka zadan:

-spakowac sie bo nastepnego dnia mialem jechac na oboz -troche mi to nieszlo

zastanawialem sie nad ludzmi ktorzy wyprodukowali te ciuchy idt. - o wielu

zeczach zapomnialem :)

- zasnac- postanowilem przed snem posluchac muzy - album Prodigy

"Expirience" -takiej muzy trzeba sluchac - zajebiscie sie jej slucha



Nastepnego dnia bylem wypoczety i mialem nowe zdanie na temat swiata -

podobno troche wolno kontaktowalem o czym do mnie ludzie mowili :) - ale co

tam bylo warto -na pewno jeszcze kiedys sie zkwasze :)







Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media