Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

gałka w wakacje

detale

raporty unknown

gałka w wakacje










nazwa substancji: Gałka Muszkatołowa, mielona firmy PRYMAT


poziom doświadczenia użytkownika: MJ bardzo często, kilka razy amfa


dawka, metoda: 5 opakowań po 10 gram, zjadłem ok. 40-45 gram, jadłem łyżką mieloną gałkę, popijałem Coca-colą


"set & setting": Mój domek w wakacyjny lipiec. Dużo wolnego czasu; byłem nastawiony umiarkowanie – pozytywnie; 


czas trwania: ponad 24 godziny porządnej jazdy


czas wchodzenia po spożyciu: ok. 5 godzin


substancje dodatkowe: Coca-Cola, Kawa








    Trwają wakacje. Pora w której trudniej o specyfik zwany MJ, własnej uprawy niestety nie mam, postanowiłem też poeksperymentować trochę, i podzielić się moimi doświadczeniami z innymi. Wiele przeczytałem o Gałce (złego i niedobrego), postanowiłem to właśnie dziś sprawdzić. Są wakacje, jutro nie mam zbytnich zajęć, pora w sam raz na spróbowanie.


O tej niezbyt dobrej "potrawie" wyczytałem właśnie tu, na neuro-groove, poczytałem dla pewności po całym hyperrealu, a nawet zajrzałem na inne, m.in. na kulinarne strony internetowe. Byłem całkowicie zielony, nie wiedziałem nic o działaniu gałki, ale... 


Decyzja zapadła, trzeba spróbować.


    Informację zebrałem następujące - najlepsze są "całe" gałki, zmielone własnoręcznie (niestety takich nie zdobyłem), potrzebne jest coś do popicia, możliwe są odruchy wymiotne (więc na wszelki wypadek postawiłem sobie w pokoju wiadro).





    Jako że w domu niestety tej przyprawy nie było, już po południu wsiadłem w autobus by odnaleźć ten specyfik. Szukałem chyba we wszystkich większych sklepach, i jedyne co - to zwykle była, ale tylko mielona. Zaopatrzyłem się więc w 5 opakowań, za które zapłaciłem niecałych pięć złociszy, i oczywiście w Coca-colę, by móc to popić. Wracałem do domu z nastawieniem zażycia tego późnym wieczorem, by mieć ciekawe sny...





    Około godziny 23:00 wsypałem zawartość pięciu opakowań (każde po 10g, firma PRYMAT) do szklanki. Włączyłem oczywiście muzykę, i zacząłem spożywanie.


Zapach nie był najgorszy, ze smakiem niestety nie było najlepiej. O ile pierwsza łyżka weszła dość lekko, zapita Colą, każda kolejna była drogą przez mękę. Doszedłem w końcu do punktu krytycznego, w szklance wciąż był ten specyfik, ale moje gardło nie chciało go akceptować. Zostawiłem wiec (z tego co wyliczyłem) 3 łyżki w szklance. Zapomniałem dodać, ze pierwotna objętość wynosiła troszkę więcej niż 1/3 szklanki. 


Podczas zarzucania, popijałem Coca-colą, robiłem przerwy, zagryzałem chrupkami. Ale na wzięcie tego, co zostało na dnie, już pewnie bym się odważył. 2 razy miałem odruch wymiotny, na szczęście udało mi się go zwyciężyć. Podczas przełykania strasznie drapała po gardle, musiałem więc popijać wodą (to nie pomagało), kaszlałem w rezultacie przez chwilę. Rada dla innych - połykajcie od razu, nie trzymajcie tego w ustach. Ja obrałem metodę następującą - łyk wody do buzi, wsypanie gałki, znowu łyk i popijanie. Raz wstrzymywałem się z popiciem i... wyplułem jedną "łyżkę" do wiadra. Ale metoda łyk- gałka-łyk jest moim zdaniem najlepsza na zażycie przyprawy, jedyną jej wadą jest właśnie drapanie po gardle.


    Zakończyłem wrzucanie po 15 minutach. Teraz pozostaje mi czekać, wiem ze szybko mnie nie chwyci" dopiero we śnie, po przebudzeniu, lub... w ogóle. 


Pragnę nadmienić, że z moim brzuchem jest wszystko w porządku tzn. nie czuję tej gałki w środku, nie czuję się w żaden sposób zamulony. W ustach też już jej prawie nie czuję, wiem natomiast że jeszcze jednej dawki bym nie zażył. 


    Jak już wspomniałem, pozostaje mi czekanie. Do wyboru mam: czytanie książki, albo zakończenie skrobania opowiadania. Lepsze to pierwsze...


Więc następny "log" napisze jak już będę odczuwał rezultaty...








1:03


Jest godzina pierwsza. Rezultaty... prawdopodobnie działa siła mojej perswazji, gdyż czuję się dziwnie "lekki" i trochę śpiący. Ale to chyba nie jazda właściwa, spać mi się chce, bo trochę po południu nosiłem ciężarów. Zjadłem hamburgera, gdyż odczuwałem lekki głód, a teraz... puszczę ambient, położę się i w dźwiękach uspokajającej muzyki będę oczekiwał na sen.








05:13


Obudziłem się w stanie mocnej euforii. Przed oczami mam jakieś fraktale, różowożółte, lepsze wyostrzenie dźwięków. Leżę nieruchomo w półmrocznym pokoju. Szafa się zaczyna ruszać, wszystko zaczęło przyjemnie wirować. Nagle pojawia się strach, który się nasila. Serce zaczyna mocno bić. W ustach susza...


Wstaję i idę do łazienki przepłukać gardło. W lustrze widzę swoje odbicie.


Jednak poważna wada - oczy przymrużone, ogólny wygląd. Trzeba unikać starych...


Wracam z łazienki, uruchamiam komputer i robię tę notatkę. Mimo wszystko jestem strasznie śpiący...





9:41


Cały czas w objęciach w euforii. Jazda podobna do tej po MJ. Wysuszone usta. Wypiłem kawę. Oczy jak u nieboszczyka. Trzeba znaleźć alibi na to...


Chodzę po domu. Włączyłem sobie muzykę. Topiłem się w niej, będąc w stanie euforii przez 2 godziny. 





Cały dzień miałem jazdę, bez względu na to co robiłem. Potrafiłem skupić sie na czytaniu, delektować się muzyką, biegać. Jedna z lepszych stanów euforii jakie miałem. I pomyśleć że zjedzenie niecałych pięciu opakowań da takie rezultaty





18:06 


Dalej trwa euforia. Czasem nasila się, czasem odpada. Ale i tak jest dość mocna, potrafię słuchać muzyki, być aktywnym. Mogę też zasnąć. Cały czas trwa jazda, nie czuję zmęczenia nią. Już nie mam halucynacji, tylko ostrą banię, podobną do tej po MJ. Mam energię, jednocześnie jestem śpiący. Skupiam myśli na jednej rzeczy, mam 1000 skojarzeń. Wyraźniej słyszę dźwięki, zdaje mi się że rozumiem niektóre rzeczy o sensie i życiu. Zamyślam się często, wpadam w wir twórczy, w głowie tworzę nowe historie. Łatwiej mi się pisze, pojawiają się w głowie coraz to nowsze alternatywy, myśli, obawy, troski i marzenia...





Rodzice nie zauważyli czerwonych oczu...





23:00


Jestem senny, zasypiam





09:01 


Podróż jakby opadała. Wciąż da się jednak jeszcze wyczuć przyjemną lekkość w głowie. Włączam komputer, notuję i idę spać dalej...





około 11:00


Obudziłem się. Bardzo słaba lekkość w głowie. Wstaję i robię sobie kawę. Oglądam TV, słucham muzyki.








13:48 


Trip najwyraźniej minął. Już nie odczuwam tej przyjemnej lekkości, oczy wróciły do normalnego stanu.











Reasumując: 


    Gałka ma ohydny smak, coś pomiędzy cukrem a pieprzem. Daje za to bardzo mocny "szum" w głowie, tak jak po zjaraniu 3 lufek standardowej MJ, trwający o wiele dłużej niż gandzia, bo aż ponad 24 godziny (u mnie: od 5:00 rano do 9:00 następnego dnia). Jest to trip porządny, bo w szczytowej jego fazie można nawet widzieć zajebiste fraktale przed oczami. W trakcie jazdy, głód pojawia się pod koniec. Zauważyłem też, że pod koniec bolał mnie brzuch, ale to chyba nie z powodu gałki, a raczej z powodu "przedawkowania" jedzenia (rzygać mi się chciało, ale nie gałką, a ciastem jakie zjadłem). Z kolei przez okres trwania tripu, nie czułem gałki w brzuchu, jak to wyczytałem w innych raportach, nie czułem jej posmaku w ustach.


Zejście z gałki, w moim przypadku nie było ostre, wręcz przeciwnie, było nawet przyjemnie. Odczuwałem lekki ból głowy, ale po wypiciu kawy minął. Powoli wraca ślina do ust. Podczas działania gałki miałem wysuszone usta i nos. Jazda była podobna do tej po Mariannie: wszystko tak fajnie spowolnione, natłok myśli, skupianie się na dłuższą chwilę nad czymś, lepsze łapanie dźwięków. 


Gałka ma też swoje wady: znany już, nawet z opowiadań - smak; do nieprzyjemności należą też podkrążone oczy i ogólny wygląd nieboszczyka. Kolejną wadą jest niemożliwość przerwania fazy - gałka wiec wydaje się być najlepszą używką na weekendy, lub... na wakacje :)


Mogę jednak śmiało powiedzieć, że był to jeden z lepszych tripów jakie miałem w życiu (!) [choć zwykle miewam tripy po MJ], już myślę o jak najszybszym powtórzeniu tego. Dawka jest w sam raz, więc jej zwiększać nie będę, w sklepie zostało jeszcze kilka opakowań wypróbowanej gałki: 10 g, firmy PRYMAT. Jest to świetny i tani narkotyk.


Gałka dosłownie przerosła moje oczekiwania...








Da choo











Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media