Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

gałka na strychu

detale

raporty unknown

gałka na strychu

Nie mogłem sie powstrzymać aby udzielic krotkiego opisu przezyc wywolanych zazyciem gałki.Po wnikliwym przeczytaniu wszystkich artykułow na ten temat na NG i Hypperalu postanowilem sie udac w poszukiwaniu galki calej.Schodzilem podeszwy do polowy zanim udalo mi sie takowa znalesc-byc moze mialem pecha byc moze nie-ale nie o to tu chodzi.o godzinie 16,30 starlem 6 calych slicznych galeczek i o 17 z kumpel wypislismy je pomieszane z 0,33 wody.smak nie byl wcale takie straszny jak opisuja,tylko te chepniecia....wychodzimy na miasto o 17,15 siadamy na ryneczku nie czujemy kompletnie nic.

18.00-hmm czulem sie jakbym wypil piwo i tak lekkie zaburzenia kordynacji i spowolnienie reakcji,kolega to samo

19.00-dolaczyli do nas dwaj koledzy ktorzy nie wiedzieli nic o naszym eksperymencie.prawde mowiac zupelnie zapomnielismy ze mamy w sobie galke gdyz efekty byly bardzo znikome i przejęlismy sie rozmową z kamratami.

21.30 udalismy sie do lokalu,bylismy jedynymi goscmi.siedzimy siedzimy czulem sie juz dosc dziwnie tak jakbym sie opalil haszu, ale nie bylo to nic niessamowitego tak jak ludzie opisywali

22.00 koledzy dwaj abstynenci gadaja w najlepsze a ja zamykam oczy i nagle,,, K....A czuje sie jakbym sie znalazl w jakiejs innej przestrzeni w zupelnie innym wymiarze, mowie koledze Bodzio zamykaj oczy badej co jest, kolega po 15 sekundach takiej wedrowki skwitowal to podobnym slowem na K jak wyzej uzyte.podziwialismy tez zawiasy od drzwi ktore strasznie przykuwaly nasza uwage jak i zreszta wszystko na co sie spojrzelismy

22.30 spadamy z lokalu i zegnamy dwoch kolegow a sami z bodziem udajemy si edo mnie do domu na strych zeby dalej podrozowac, w miedzy czasie idac chodnikiem zamykalem oczy i wyobrazalem sobie ze ide i spadam w przepasc co wydawalo sie niewiarygodnie realne koledze polecilem metode rowniez mu sie takie wydawalo baaa nawet sie zatrzymal w obawie ze spadnie:)po niespelna 10 minutach doszlismy na strych siedlismy tam, i chwile ktore tam przezylem juz do konca beda wywolywaly usmiech na mej twarzy.bylo zupelnie ciemno a przed oczami malowaly sie obrazy niczym wizualizacje w winampie kolega zalapal shciza ze ma otwarte oczy a mial zamknietnie.mowil ze to niessamowity efekt.potem opowiadalismy sobie na zmiane historyjke o tym iz jedziemy sportowym autem, bylo to niessamowicie realne jak i wszystko o czym sie pomyslalo w tym momencie.siedzielismy jak dwa stare cpuny oparte o karton z odchylonymi glowami i powtarzalismy ale zajebiscie o jezu ale bomba.niestety o

23.00 rozstalismy sie.wyjscie z ciemnego pomieszczenia do jasnego bylo tak niessamowite jakbym przez wrota wymiarow przeszedl czulem sie jakbym byl marionetką ktora ktos wlasnie sznurkami usilnie staral sie obalic.no dobra chwila prawdy wladowalem sie do domu starsi kazali mi usiasc z nimi. od razu pytaja sie ile wypilem ja glupi odpowiedzialem ze 2 browce,oczywiscie mi nie uwierzyli po chwili rozmowy ojciec kazal mi zdjac bluze i pokazac rece celem sprawdzenia czy nie mam kanalow a potem zajrzal czy zrenice sie zwezaja, oczywiscie stwierdzil ze cpalem:D:D:D chcieli nawet test na narkotyki mi kupic ale ostatecznie rozsmieszyloby mnie to bo nie ma testu na galke:P.gadali ze mna potem a ja z otwartymi oczami i ustami patrzylem na nich lecz jednak myslalem o ogrodzie z kwiatami i tak mi sie niestety on dokladnie malowal przed oczami ze wygladalem raczej na nieskoncentrowanego.gdy polozylem sie po 45 minutach podziwniania wydm i innych takich wyobrazen do lozka, i probowalem zasnac to widzialem wszystko jak w kalejdoskopie jakies wyimaginowane sceny ktore mialy miesjce badz nie mialy ciagle po glowie chodzil mi glos kumpla ktory mialem wrazenie ze slysze,gdy na nastepny dzien obudziilem sie o

10.00 czulem sie jakbym mial umrzec po 100 nieprzespanych nocach.Taki jest niestety "kac" po galce,siegam po telefon i pytam bodzia co u niego on ledwie zywy odpowiada bomba o 11 pojechalismy z kolegami do kina sidzeielismy w busie niczym kukly zupelnie nie czujac sie soba i bedac w jakims dziwnym stanie,ktoremu towarzyszyla niessamowita suchosc ktorej nie dalo sie niczym zlikwidowac, na seansie w kinie siedielimy dalej niczym kawal wyplutego miecha lecz bomba przestala nam juz sie podobac i zaczelo to byc meczace.zmecenie to utrzymywalo sie juz do konca dnia.Na 3 dzien efekt zupelnie zniknal/

Podsumowując gałka jest niessamowita gdy siedzi sie w malej cichej grupce i w ciemnosci w ktorej wzajemnie mozecie sobie opowiedziec jakas historie ktora o wiele dokladnie poczujecie, nie ma zadnych tam krasnali czy innym duchow tylko silnie pobudzona wyobraznia.Bardzo polecam spragnionym mocnych wrazen swiadomych czapy na drugi dzien ktora jest mocno wyczerpujaca.sam galke wezme drugi raz w sobotę bedzie to jakis miesiac od pierweszego razu.Kolega poki co nie planuje powtarzac ze wzgledu na "kaca".POzdrawiam Kajutan1

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media