Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

dyszka hexa w czy dni - psychodeliczne rozpasanie.

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
10g w 3 dni.
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Sam w pokoju na łóżku
Doświadczenie:
Ponad 60 substancji psychoaktywnych wszelkiej maści od tytoniu po metadon.

dyszka hexa w czy dni - psychodeliczne rozpasanie.

Heksik przyszedł pocztą jako jedna 10cio gramowa bryła, teraz w dilerkach, poprzedzielany u znajomego dilera na wadze po 1g, co teoretycznie miało mi ułatwić kontrolę nad przyjmowaniem oraz w razie wtopy zminimalizować straty (przy okazji ostatniego zamówienia okolo 7-8g poszło się jebać do kosza przez wkurwionego na moje schizy Ojca :d). Wyglądało to tak, że przy sobie miałem jedną saszetę a reszta siedziała w lodówie zakopana w pakerskim pudrze. Generalnie w domu wiedzą, że biorę różne rzeczy ale często w zależności od nastroju ewentualnie mojego zachowania się zdarzało właśnie tak jak opisuję - że część potrafiła przepaść bez wieści. Mój protekcjonizm w tym przypadku jednak okazał się zbędny.. Samemu nie wiedząc kiedy przekroczyłem granicę jawy i snu. To tak, jakbyście szli a nagle nie wiedząc skąd zdali sobie sprawę z tego, że jedziecie na deskorolce w całym oprzyrządowaniu.

 

Ja zaś najpierw siedziałem na łóżku a potem byłem dowódcą armady wysłanej by podbijać kosmos ;D Co najważniejsze - bardzo dobrze mi szło a jako misję obrałem sobie oświecenie spotykanych galaktyk. Owo oświecenie związane było z tym, że podczas podróży udało mi się nawiązać "fizyczny"° kontakt z Bogiem. W wyniku tego spotkania, ludzkość oraz zaprzyjaźnione rasy uzyskiwały, dzięki mnie możliwość kontrolowania natężenia światła dookoła siebie za pomocą takiego jakby wbudowanego w mózg wywoływanego i kontrolowanego za pomocą myśli oraz gestów ręki suwaka po prawej stronie. Sprowadzało się to do tego, że jak przeciągałem suwak w górę to było coraz jaśniej i coraz więcej widać a jak chciało się iść spać to się go ściągało na dół i było ciemno. U nas mial tak każdy indywidualnie :) Jak możecie przypuszczać byłem kochany i honorowany przez wszystkie istoty (odwiedzonego) świata. Miałem jako admirał, jedną, dodatkową zdolność. Mianowicie, mogłem przebywając w swego rodzaju elektromagnetycznej sferze odwiedzać niedostępne normalnie miejsca. W ten sposób mogłem zwiedzać wnętrze naszej planety. Widziałem wiele różnych przedziwnych rzeczy, w które nie chce się za bardzo wgłębiać bo są osobiste ale na fazie widziałem żyj jak prawdziwe działające urządzenia, których u nas nie ma a ja sądzę, że mogą powstać. Niestety, w tamtym przypadku zaczęło brakować hexa (jego branie jakoś wkomponowało mi się w tło bo latałem powracając do bazy i wtedy tankowałem. Na fazie uroiło mi się, że bez problemu mogę syntetyzować co chcę i w jakich chcę ilościach. Miałem więc cały pokój usiany w torbach z towarem. Wtedy zaczął się chaos. Jako, że  Bóg był ciągle nademną - nie martwiłem się o kwestie bezpieczeństwa.  Stał się jednak pech. Gdzieś, miliardy lat świetlnych stąd zderzyły się dwie supernowe powodując w przestrzeni jakieś nietypowe  zaburzenie mające wpływ na wszystko co żywe i nie żywe. "Pech" chciał że właśnie w tym momencie ktoś mnie zastrzelil na imprezie w klubie w  moim mieście. Jak sie okazało była a raczej zleciła to morderstwo moja własna matka. Przejebane bo Bóg zrobił tak, że w razie uszkodzenia, mój mózg odbuduje się sam z najmniejszego elementu. Tymczasem znaleziono moje zwłoki z kompletnie wygotowanym w jakimś kwasie mózgiem. Zostałem uwięziony w swoim ciele. Widziałem swój pogrzeb, byłem duszą uwięzioną w ciele (z racji eksplozji supernowych wystąpił problem adresowy). Mieszkałem ze swym ciałem  kiedy w końcu osunęła  się ziemia i trumna wypadła na zewnątrz  - było mi zimno, nawet po śmierci nie ma spokoju, jeśli jest coś nie tak z Twoim ciałem

 

 

Próbowałem się modlić ale w wyniku wybuchu znalazłem się w naszej rzeczywistości, więc rządzily tam inne zasady. Na całe szczęście po dogadaniu szczegółow Bóg tamtego świata zorientował się gdzie powinien mnie odesłać. Urodziłem się jako klon samego siebie dla niepoznaki dla otoczenia. Budzę się na dobre, sterta talerzy,  kubków sztućców itp. Przekonany  o  tym, że  jestem klonem przykrywką dla morderstwa mnie samego  opuszczam dom celem nabycia wina :d

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2018
design: Metta Media