Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

bohb - czyli co ja ze swoim życiem robię?

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
Na oko ćwierć z 250mgowego sampla czyli jakieś 60mg BOHB
Rodzaj przeżycia:
Doświadczenie:
za duże, a jednak nie wystarczające

bohb - czyli co ja ze swoim życiem robię?

Około 4 rano wypiłem na sen słabą herbatę z Mulungu. Wstałem o 12 i zjadłem trochę wołowiny i ryżu co może spowolnić i/lub osłabić działanie.

T=13:55

 

T+0min

Sampla 250mg dzielę na dwie równe kreski, jedną z nich na pół, odmierzoną porcję wrzucam do szklanki, zalewam wodą, piję i popijam przygotowanym wcześniej napojem. Smak gorzko-kwaśny inny niż 2C-B. Mam nadzieję, że Mulungu nie wpłynie za bardzo na trip - w internecie nie ma zbyt wielu informacji na temat interakcji z psychodelikami. 

T+27min

Ziewam jak zwykle na wejściu psychodelików. Robi mi się dosyć zimno i czuję ciarki na głowie. Lekkie mdłości.

Coraz mocniejsze ciarki i mdłości.

T+48min

Jeżeli chodzę to ciarki znikają. W momencie kiedy kładę się na kanapie czuję je znowu. Ciągłe mdłości.

T+1h

Dalej ciarki. Teraz już okalają prawie całą głowę, nieprzyjemne w chuj, bo kojarzą mi się z amfetaminowym zjazdem albo przedawkowaniem MDMA.

T+1h15min

Zaczynają mi się pocić dłonie. Ziewam jeszcze bardziej, a ciarki przechodzą prawie w drętwienie.

T+1h30min

Poszedł solidny rzyg i o dziwo pomógł trochę na nagłowne ciarki. Nie zauważyłem do tej pory żadnych efektów przypisywanych psychodelikom. Żadnej zmiany myślenia, zero zmian wizualnych; dotyk, smak, zapach też w normie.

T+1h45min

Całkowity brak efektów jedynie to nieprzyjemne mrowienie. Przynajmniej mdłości przeszły.

W sumie to czuję się nawet gorzej niż przed zarzuceniem. 

T+2h

Wow, karty w przeglądarce jakby trochę zafalowały.

T+2h25min

Jest lekkie splątanie jak na wjeździe kwasa. Wizualnie dalej to samo czyli niby coś ale jednak nic. Czuję się też zdecydowanie głupszy niż na trzeźwo czego w przypadku psychodelików

nigdy nie doświadczyłem. Występuje coś w stylu MDMA'owego poddenerwowania na wejściu. Czyżby przez posiłek przed takie wolne ładowanie?

T+3h30min

Łatwiej mnie rozśmieszyć chociaż nie mam podwyższonego humoru. Odrobinę jaśniejsze kolory i zmieniony dotyk. Zwiększona empatia i nawet jakieś głębsze przemyślenia się pojawiły. Chyba dopiero teraz się rozkręca/ciło. 

Podejrzewam wpływ Mulungu. 

T+4h30min

Głęboka, naprawdę głęboka refleksja nad swoim życiem i postępowaniem. Widzę wyraźnie jakim obrzydliwym, godnym pogardy stworzeniem się stałem. Napierdalanie koksu, chlanie i chęć coraz większego upierdolenia się. Żałosne. Smutno też mi bardzo, bo widzę jak bardzo się zagubiłem. Zawsze będąc tym pomocnym i do rany przyłóż odmawiałem samemu sobie pomocy uważając to za coś normalnego. Że tak powinno być, że ktoś musi. A gówno prawda. Bo czasem można dać sobie pomóc i nie ma w tym nic złego. 

Kurwa, dorastanie instant xD

Widzę jak bardzo zawaliłem relacje z bliskimi, jaką krzywdę robię sobie, narzeczonej i wszystkim wkoło. O boże jaki jestem obrzydliwy, o boże obożeoboże. 

Zagubiłem się w pogoni za "wiedzą", w pogoni za jakimiś iluzorycznymi ideałami, a fe, a fe, a fe. Przepychanki słowne, najmojsza mojsza i cały ten bajzel. Tak bardzo godny pogardy. 

Smutno mi też bardzo z powodu wszystkich straconych dni. 

I z powodu tego jak bardzo się zapuściłem. Kurwa jaki oblech ja pierdolę czaisz to? Stałem się takim kurwiem jakimi zawsze pogardzałem, dokładnie takim śmieciem. Gdzie ten ja sprzed kilku lat? Czy to kumulacja traum, w których nikt mi nie pomógł? Czy brak ojca? Czy chujowe towarzystwo? Czy za dużo dragów? Czy błędne wzorce? Czy brak kogokolwiek kto by mnie rozumiał? 

Wszystko to i jeszcze więcej mordo, tak łatwo nie ma hehehe.

Jestem śmiertelnie przerażony. Śmiertelnie przerażony tym, że taki pozostanę. Mimo wiedzy, że mogę inaczej. I, że nie ma w tym nic złego.

Jaki małostkowy się stałem, a fe, a fe, a fe.

Gdzie podziała się moja ciekawość świata, co ja z nią zrobiłem?

Gdzie podziała się moja wrażliwość, co ja z nią zrobiłem?

Gdzie podziała się moja otwartość, co ja z nią zrobiłem?

Kim ja się kurwa stałem? Czym ja się kurwa stałem?

Czemu uciekam przed samym sobą i udaję kogoś kim nie jestem? Kuuuuuurwaaaaaaaa

Ręce opadają, bydlęta klękają kurwa. 

I ta głupia chęć pokazania wszystkim, że sobie radzę. Kiedy sobie kurwa nie radzę. Ani trochę. 

Wsadziłem sobie łeb w dupę i napierdalam fikołki. I myślę, że jest spoko.

Wylegiwanie się na kanapie i trzaskanie w gry. Do tego browar i jakiś koks. I wszystko jest cacy prawda? Zajebiście i super jest. 

Jest super, jest super więc o co mi chodzi? 

Odkładanie wszystkiego na później, wyjebka całkowita we wszystko. Yeeeeeee...

Może jednak jest szansa co? No weź nie bądź taki, powiedz, proszę, że jest szansa. Że wyjdę z tego. Że będzie git. Że będę potrafił sobie pozwolić na bycie sobą. No weeeeee, no weeeee nie bądź chuj.

Chociaż cień nadziei. Byłoby miło. 

Taki cyniczny. O kurwa co ja sobie zrobiłem? 

Chodź chłopaku, przytulę cię. Nie jesteś sam. Nie musisz. I nie ma w tym nic złego. 

Tararaaaaa riririiiiiiiii 

Wszystko będzie git. No już chodź tutaj. Ćśśśśś. No już. Nie płakulkaj. Będzie ok. Teraz już tylko będzie w chuj ciężko. Tylko to. Ale wiesz na czym stoisz. Dokąd zmierzasz? Cóż na to zbyt wcześnie. Najpierw wyjdź z bagna, w które tak ochoczo zanurkowałeś. 

Hej! Głowa do góry. Uśmiech :) Będzie git. Jak może nie być po takim tripie. 

Pierwszy krok: wyciągąć głowę z dupy. 

Drugi krok: już jej tam nie wsadzać.

A potem się zobaczy.

Ale ty, hej! Ty! No, nie smuć się za bardzo. Młody jesteś, kawał życia przed tobą. Kurwa, większość nawet :D :D :D Żebyś nie popadł w samoużalenie jak twoja matka. W sumie teraz już ci to chyba nie grozi co? :P Bo jak popadniesz to już tylko równia pochyła na samo dno kloaki. I wszyscy wkoło będą winni. Wszyscy oprócz ciebie oczywiście. Wszyscy tylko nie ty. 

Nawet trzydziestki nie masz. Ta opona na brzuchu? Daj spokój, chwila "roboty" i sama zejdzie. Wystarczy, że nie będziesz chlał i wpierdalał codziennie gór mięsa. Voila! 

Nie wszystko naraz. 

Pierwszy krok, drugi i się nie zatrzymywać. 

Małymi kroczkami w stronę światła. 

Krok po kroku.

Do czego to doszło, że sam siebie muszę pokrzepiać w internecie. No ale ważne, że działa prawda? I może ktoś inny z tego skorzysta. 

Koniec końców substancję polecam gorąco i jestem pewien, że do niej wrócę. :) 

Pis joł i przytulaski dla wszystkich yeeeeee

 **************

Na drugi dzień ból głowy i osłabienie. Na trzeci resztki bólu głowy. 

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media