Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

urodziny

detale

Natura:

raporty unknown

urodziny

Jako że Marek mieszka na kompletnym zadupiu dostaliśmy się do niego autobusem podmiejskim. Docieramy do niego do domu, on nas wita , dajemy mu pezenty itp. (standardowo). Wchodzimy do pokoju na dole witamy się z jego starymi (którzy byli w chacie !!!) resztą towarzystwa i zapoznajemy z nieznajomymi uczetnikami imprezy. Jemy tam zajebisty poczęstunek (ale się napracował chłopak) który zapijamy winem. W tym momencie zastanawiam się czy warto pić i przypalić jednocześnie. Każdy czytelnik który to zrobił i potem "kiepsko" (hehe....) odleciał wie o czym mówię. Ale myślę huj, raz kozie śmierć i piję to wino na maxa.(Potem nie żałowałem ale w życiu różne bywało) Kiedy zmieżaliśmy na górę po schodach miałem z tym powne problemy lecz pomoc Piotrka i już jesteśmy razem na górze gdzie miała się odbyć libacja zdala od starych. Jest nas 11 osób. Piotrek gra na gitarze, i wszyscy spiewamy najebani standardowe kawłki Dżemu itp.Fajna atmosfera. Wyciągam trawę i okazuje się że większość jarających przejdzie właśnie mrichuanową inicjacę. Nabijam lufę (mam zajebistego skuna) i palę pierwszy (nie z egoizmu tylko żeby pokazać innym co i jak żeby się nie popażyli).Lufa krąży, debiutanci duszą się i nadrabiają miną w stylu "nie to w ogóle nie gryzie w gardło".Po paru machach gadamy na ten temat i czekamy na pierwsze wyniki. Piotrek który wyjarał najwięcej szczeży zęby i mówi że go już zaczyna walić w mózg. Agnieszka idzie po niegazowaną Bonaquę (będzie szuszyć- ja i Piotrek namówiliśmy ją do tego) mimo że nie jarała ma stracha przed rodziną (jest kuzynką Marka). Stacza się najebana na dół i wraca z Bonaqą i Babcią !!! która niesie tacę z kanapkami. Artur przestraszony nakrywa ręką woreczek ze skunem. Babcia wyraża opinię że coś tu dziwnie pachnie i wraca na dół. Idę się odlać do kibla i patrzę na siebię w lustro. Już przedtem zaczynało mnie niecio kręcić. Teraz pożądnie mnie pirdolneło mnie i śmieję się ze swojej ucieszonej mordy którą widzę w lustrze. Wracam i jem schabowego który miesza się z rzutą przezemnie gumą nadając jej mięsny smak. Informuję o tym towarzystwo jednocześnie wygłaszając dysputą filozoficzną na temat "dlaczego nie produkuje się gum do żucia o smaku mięsnym skoro produkuje się gumy miętowe, owocowe i o smaku Coli". Nie jarający patrzą sie na mnie jak na totalnego imbecyla, jarający również filozofują: Piotr o "Kryptoszowinistycznym nonkonformiźmie"(cytat dosłowny), jarający pierwszy raz o tym że nie wiedzieli jak to jest na fazie i że to badziewie powinno być absolutnie zalegalizowane. Siedzimy wtłoczeni w siedzenia i głupkowato gapimy się na siebie kręcęc głowami i wydając z siebie pojękiwania rozkoszy. Nie powiem że to co wtedy przeżywałem wykracza poza granice poznania dla osób które nigdy nie paliły - bo będzie to przegięcie ale możecie mi wieżyć - nigdy dotychczas nie było mi tak wykurwiście. Pojawia się pierwszy niepokój jest to niepokój z gatunków niepokjów których boi się człowiek paląc ganję lecz jest nieco stłumiony przez alkohol (mimo wszystko szczerze nie radzę łączyć tych używek).Palimy jeszcze po dwa machy. KURWA!!! ale mnie bierze-mój mózg jest bombardowany przez milony (przesadzam) bodzców i na swój chory sposób interpretuje je dając mi skrzywiony obraz otoczenia. Serce bije mi jak oszalałe.Czuję sie bardzo dumny że dałem tym ludzioim tyle szczęścia, jestem jak jakiś pierwszy apostoł który wkracza na pierwotne tereny z nową religią dając ludziom szczęście. Wszyscy się nabijamy z byle gówna.Jesteśmy jak jakaś komuna odjechanych hipisów. Moglibyśmy teraz całem światu powiedzieć - "oto chodzi jebani frajerzy, jest was sześć miliardów takich samych jak my ludzi powińniście się cieszyć i nawzajem szanować a wszyscy najchętniej byście się nawzajem zajebali" Mój mózg wypełniają setki poszarpanychn myśli które jak mięso maszynce do mielenia kotłują się i wzajemnie gniotą.Mam wrażenie że do mojej głowy te wszystkie idee wpadają jak pociski z karabinu maszynowego-mawzajem w siebię uderzają, potwierdzają poprzednią myśl, zaprzeczają jej lub w ogóle jej nie dotyczą, są tylko lużnym skojażeniem. Widzę i rozumiem teraz wszystko każdy ludzki gest, każdy uśmiech uczestnika tej imprezy jest dla mnie bardzo zrozumiały i czytelny. Rozumien dlaczego jest tyle wsórd nas beznadzieji, marazmu rozumiem dlaczego ludzie zastypują tą pustkę kiczem i innymi substytutami szczęścia i prawdy. Naglę zdaję sobię sprawę z tego że sam to robie. Wracam do tego, rozumiem to, odrzucam, a jednak ciągle wracam. Przeraża mnie to, dlaczego to robię? Nie nie zabardzo się z tym zapętliłeś odrzuć to. Jesteś jednym z wielu, nie zbawisz świata. Wyśmiej to !!!Wyśmiej to !!!!!!! Wyśmiej to !!!!!!!!!!Wyrzuć to z siebie. Kim ty kurwa jesteś żeby brać to wszystko na siebie???Był już jeden taki co wziąl to wszystko na siebie i co? Gardzisz nim teraz. Tobą też każdy pogardzi, nikt tego nie zrozumie. Chyba że oni, poatrz im w oczy też to rozumieją. Dobra dość tej filozofi, napij się wody. KURWA ! Siedzę jak jakiś buddysta wśród innych buddystów i głupoty mi się pierdolą po głowie. Odchylam głowę do tyłu i zamykam oczy. Zaczynam się naprawdę bać. Jestem jednak bardzo kreratywny, żałuje że w takim stanie nie może jekoś tego uczucia uzewnętrznić bo nie mogę się na tym skoncentrować - mógłbym na poczekaniu spłodzić jakiś wiersz ( i napewno był by zajebisty) ale na pewno nie potrafił bym go napisać na kartce papieru. Zaczyna się zjazd, jestem teraz jednocześnie otępiały, przestraszony, zobojętniały i odprężony. Widzę że wszyscy zaczynają się wyciszać. Wiem co najlepiej teraz zrobić - puścić jakąś spokojną i pozytywną muzykę. Robię to, ktoś rzyga. Wszyscy dochodzimy do siebie i sprzątamy cały syf jaki narobiliśmy. Zostawiamy jubilata najebanego w łóżku i po cichutku rozchodzimy się do domów.



Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media