Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

świat widziany przez butelkę rumu

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
3/4 50% rumu na pół, ja 1,5g benzydaminy i 60 mg fluoksetyny, towarzysz W 1 g benzydaminy
Set&Setting:
Set & Setting: jezioro w lesie poza miastem, namiot na plaży, deszcz i ciemność, dzień wcześniej palenie do nieprzytomności
Doświadczenie:
Doświadczenie wtedy: THC, DXM, atropina, amfetamina, alkohol, kodeina, dimenhydrynat, benzydamina, kofeina, efedryna, pseudoefedryna, propan, butan, kanabinole , fluoksetyna, miksy powyższych

świat widziany przez butelkę rumu

Wiek: 17 lat, 70 kilogramów. ,obaj mniej wiecej tak samo.

Nie zamierzam namawiać tym wpisem nikogo do brania benzydaminy, fluoksetyny w celach innych niż terapeutyczne i picia wódy. Stanowczo odradzam ww. substancje.

TR na podstawie notatek na bieżąco. Podczas tripa używałem zeszytu do notowania moich złotych myśli. Jednak, są bardzo tajemnicze, zarówno dla mnie jak i osób postronnych. Próbowalem też rysować, z różnym skutkiem.
Trochę autorstwa "dzienniczku praktyk" pochodzi od W. Podpowiem jeszcze że braliśmy benzydaminę. Ja 1,5g, W 1g. Mieliśmy litrowy rum, ale rano okazało się że zostało 1/4. I tak wyszedł straszny rozpierdol.
Miejscówka wyglądała tak: doookoła stawy wędkarskie i lasy, kilka kilometrów od granicy Krakowa. Piaszczysta plaza na 50m, łagodne zejście do wody, nad namiotem [prawie-dwuosobowy, 2x 1,5] był dwumetrowy wał.
Niebo od strony lądu przesłaniała nam linia wysokiego napięcia, która skwierczała jak padało. W środku nocy pożarłem 60mg fluoksetyny, W nie.
W ładował na pełny żołądek, a ja na pusty. Mi weszło o wiele szybciej - może nawet o godzinę. Nie pamiętam kiedy się jemu zaczęło.

Przychodzimy na miejsce ok godziny 17, 20 czerwca. Na drugim brzegu są jacyś wędkarze. Od rana trochę padało, więc dość szybko się rozłożyliśmy. Temat miałem już przygotowany w chusteczkach, o 17 30 łykamy i popijamy sokiem, a troszkę później rumem
Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego po benzydaminie, brałem już taką dawkę, ale nie było aż tak. Jest to jedna z bardziej pokorbionych faz, jeśli nie naj.

Tekst z zeszytu będzie pisany normalnie, a moje dopiski w kwadratowych nawiasach

***
po 18 20 wchodzi
18 30 - poznałem łabędzia imieniem Bulwersator [był to bardzo agresywny samiec który tu i ówdzie pływał z partnerką i kurczakiem. jadł mi chleb z ręki, ale dużo przy tym syczał i się stroszył. goniłem się z nim po plaży godzinę z przerwami.]
[rysunek tegoż łabędzia]

!!!!! 19 01 Czuję się jak stary ćpun. Ręce mi się trzęsą i palę jakiegoś kiepa [w namiocie, na klęczkach]
!!!!! 19 02 Świat jest piękny! [odtąd z pismem dzieją się różne dziwne rzeczy]

[rysunek plaży, jednak bardzo bardzo ogólny, niestety.]
[jakieś rozrysowane wzory chemiczne]
19 33 [ubrałem buty i przeszedłem się z 20m. na niebie, jeszcze jasnym, latało pełno punktów, patrzyłem się na druty elektryczne, między nimi "to coś" falowało. znak że wchodzi. po powrocie zapisałem] :
jestem Monolitowcem z zony. jest jak na Ukrajnie [STALKER mi się udzielał]
19 38 jest fajnie i się fajnie pisze. Szkoda że nie jest ciemno. Falujące tartaki. (...) koczuję w namiocie z Rumuńskim Uchodźcą Akwizytorem [który dzień wcześniej po skunie stał się W]
Dworzec Główny Katowice Kierunek W-wa
[Rysunek Warszawy]
19 44 [nieodżałowane słowa :] Niech się ściemni.
[ledwo czytelne]mam problem z skoordynowaniem oczu (...)
Piosenka jest równocześnie wolna i szybka [kto brał, ten wie.]
[rysunek jakiegoś pola bitewnego]
19 58 Fetyszysta Fanatyk [?!] (...)
[rysunek KOOWROTKA, obok radzieckie czołgi rozdeptujące faszyzm]
[W mówił że widział jastrzębia, jak polował na mewę, zapisał :] Widziałem Jastrzębia
[Byłem się odlać i potem dopisałem :] Lał na mur!
[pisze W, bez godziny] KRAKERSY kołowrotek namiot RUM 50
[ubieranie butów na stojąco to sport ekstremalny. Namiot się coś fiksował a dalej padało]
[nie wiem jakim cudem wzięliśmy ze sobą kielnię murarską. oskrobywałem sobie nią nogi z piasku {weszło, nie?}, co też W zilustrował]
[pominę kawałek]

Nie niszczmy szczupaka! [motyw z YT, psychodelicznego filmu o zwierzętach , http://www.youtube.com/watch?v=bIN4ZL9U7Z4 ]
[2 podobizny szczupaka]

[tutaj zaczynają się już mocne zwidy. wychodząc z namiotu (oprócz smug rzecz jasna) widziałem ludzi których nie było, koty, i inne przedmioty które nie miały racjii bytu. Było ich dużo i puściły dopiero o 4 nad ranem. W namiocie miałem tylko smugi i efekty od światła, ale jak wychodziłem to działy się niestworzone rzeczy]
20 19 Działo we mnie mierzy
[drink Aujourd Hui (fr. dzisiaj, czyt ą_żądłi) z benzyny keczupu i wódki]
[pokrzywiony rysunek etykiety rumu "FREDERICO"]
[ilustracja Jamajki, zapytałem się W jak jest kawa po angielsku. pamięć wysiadała]

[W rozpakowywał wędkę. Pochwyciłem jedno z tych ustrojstw i prezentuję mój wynalazek] Deliriomierz
[działa tak, że do ręka badanego delikwenta chwyta dwoma palcami dwudziestocentymetrowy przedmiot wędkarski ze sprężyną na końcu i na skali odczytywana jest siła drgań. Skala była 50 w obie strony, a amplituda decydowała o pomiarze. były 3 stopnie klasyfikacji - OK, przy słabych drganiach, SŁABO przy większych i MONAR przy krańcach skali]
20 Rumuński uchodźca
42 POFRACA
[kawałek oblicza Eltona Johna, a niżej to co niby-widziałem przy zamkniętych oczach]
[idąc na brzeg, widziałem meduzę w wodzie. naturalnie, narysowałem i podpisałem]
[potem wróciłem na brzeg. było już ciemno. kucnąłem na linii brzegu. cały czas się za siebie oglądałem bo deszcz wydawał dziwne dźwięki. Byłem pewien że W też przyszedł i siedzi, ale przestraszyłem się gdy zniknął. tymczasem, prawdziwy W siedział w namiocie]
mocna ironia
[ledwo czytelne] piszę dużymi bo trudno się pisze małe i nie widzę co rysuję
[nieraz w połowie rysunku zapominałem co w zasadzie rysuję] (...)
[rysunek o tematyce stalkerskiej, pod nim napis cyrlicą - koniec stalkerstwu. nie pamiętam czemu mnie tak nagle od tego odrzuciło. Po godzinie dobrej jazdy przestałem zwracać uwagę na smugi, bo pojawiały się nieprzeźroczyste widma i postaci. Nie opisuję tych pierwszych, za to regularne halucynacje miałem pierwszy raz.]

[Było już ciemno. Ludzie z przeciwnego brzegu poszli już sobie. W w międzyczasie rozłożył wędkę o którą się potknąłem biegając po plaży. w namiecie mieliśmy palnik naftowy, tyle że cały czas knot wpadał do środka. W wydobywał go haczykiem. jakoś koło tego momentu zauważyłem że W zaczyna mówić sam do siebie]
21 37 PIK, SZOT, HALE (?!) [najprawdopodobniej w tym momencie straciłem zdolność do odczytywania czasu z komórki]
21 47 mocиo w ciemności
zgubiłem koszulę w namiocie [... i przez pół godziny przetrząsałem namiot w jej poszukiwaniu. Kilka razy zapomniałem czego szukam]
Płonie nafta [rozpalamy grila podlewając do naftą. Po ciężkiej walce zdołaliśmy go rozpalić. ja czułem się dokładnie tak jak wyglądałem. W robił wszystko a ja mu świeciłem, zataczając się. baliśmy się wtedy żeby lampa nie pierdyknęła w środku bo by była kaplica. Zaczął ujawniać się mój geniusz - od pewnej pory nie mówiłem niczego sensownego, myłem entuzjastycznie łokcie w jeziorze, albo robię dziwne rzeczy przy "gastronomii"]
22 37 Jak tu pięknie [jest to jedyny wpis na czystej stronie. nie pamiętam co się wtedy wydarzyło. ]
23 08 Nigdy wogóle nie jest za późno
[rysunek mostu zwodzonego który nazwałem tak, że rżeliśmy z tego nie mogąc złapać oddechu. w zasadzie, po pierwszej w nocy śmialiśmy się bez dłuższej przerwy aż do 4 13 , kiedy postanowiliśmy się zbierać]

{i tu jest epicki rysunek - wieża Babilon, Policman w mundurze i czapie i z pałą przy boku i oko Babilonu (kamera) z takimż podpisem}
STRZEŻ SIĘ MOGĄ PRZYBIERAĆ RÓŻNE FORMY USTROJU[ale było rano z tego śmiechu]
23 20 dalej spoko [że wizualnie, bo się bałem że już się faza kończy]
[kompletnie nieczytelny wpis który bardziej przypomina arabskie wzorki niż nasz alfabet. ośmialiśmy to rankiem]
23 28 Przebieram się na kucach [czyli kucając w namiocie. Wyzywałem mój plecak bo zdawał się nie mieć otworu]
[rzeczy, które najlepiej zapamiętałem, to moje potknięcie się o wędkę i wnętrze namiotu. jakoś w środku nocy chcieliśmy się poczuć piratami więc wzięliśmy rum i poszliśmy do płytkiej wody. potem W zawiesił kawałek folii na wbitą w ziemię wędkę(a więc po łowieniu. i tak nic nie brało) i była to nasza flaga piracka]

[epicki wpis] 1 50 w oparach absurdu /wraziłem długopis/ Nastaw się suko [były to 3 najśmieszniejsze powiedzenia. od tego czasu nie wychodziliśmy tylko się śmialiśmy] hak
03 37 [w ramce!] 03 37 nawrót doznań
3 58 Widać po mnie, że jestem odrobinę znietrzeźwiony, czy to po oczopląsie czy też po fikuśnym chodu sposobie [zaiste, w naszych konwersacjach, posługiwaliśmy się równie zagmatwanym i wielokrotnie złożonym finezyjnym językiem. każde zdanie było śmieszne]
[zwracałem się do W waszmość albo mospanie, ew. mórgrabio, co było wtedy śmieszne. okazało się że nie pamiętam co to jest obrąb (np. obrąb namiotu), co znaczy słowo "kilof", oraz inne, równie poważne i stonowane tematy. Niestety, tylko nieliczne zapisałem bądź pamiętam. ]
[pewnego razu zapytałem się W czemu jest ich dwóch. domagałem się równie profesjonalnej odpowiedzi z jego strony. gdy wzeszło słońce, powiedziałem: "Mości panie, oto jutrzenka wnizła na niebiosy"]
04 03 próbujemy Deliriomierz Jest OK [tzn trzęsły mi się ręce, ale nie aż tak]

04 13 morfina kojota [?!]
brzask poranek
dalej trzyma [ale już nie widziałem kotów i zjaw i ludzi których nie było. zostały smugi, CEVy i niechęć do wysiłku]

05 24 Obrąb namiotu / Do rozpuku kaszle / trzewia (wrazić bagnet) / nawidzieć / sito / rzecz nadobna to i piękna [jest to kilka powstałych powiedzeń które wyrażały więcej niż 1000 słów. zastanawialiśmy się co gdyby tak ktoś to słyszał, a tu tylko jakieś chaotyczne zlepki słów rodem z psychodeli delirycznej]
[uchylamy właz do namiotu, gdyż zaniepokoiły nas dźwięki z zewnątrz. zostaliśmy oblężeni przez łabędzie. później straszyłem nimi W bo B chodził za mną po całej plaży i syczał]
[nadchodzi koniec biwaku. strasznie się dłużył. Rano przyszedł jeszcze do nas Bulwersus (zwany wyżej B), inicjator oblężenia. daliśmy mu resztę ciastek i trochę chleba. W krzątał się przy ekwipunku, ja karmiłem łabędzie. Robiłem to tak, jakbym dopiero co się urodził. co pewien czas B syczał i mnie gonił]
[spakowaliśmy się do reszty, i idziemy. Niby kaca nie było, ale tak jakoś dziwnie się czuliśmy. W pierwszy raz to brał, ale mu się spodobało.]

09 29 W domu, wykąpany
09 33 dalej jakaś delirka [chodziłem po ścianach, kołowało mnie straszliwie, miałem poważny problem ze zrobieniem sobie śniadania, ponieważ nie mogłem opanować chichotu]

[Dochodzą do tego rysunki W których nie sposób osądzić kiedy powstały.
1) pędzą konie na betonie
2) jakieś oko i podpis "spoziroj", "psychodela, tylko ona mnie podnieca, tylko dla mnie kurwa żyje". Wszystko w klamrze i pisze "psychodeliczny styl" ]

***
Patrzcie, ludzie co to z nami zrobiło. Było fajnie, ale notatki są (jak to nazwaliśmy) pejzażem narkomanii i rozpaczy. 13 17 gdy kończę to pisać tego samego dnia co ww. trip. Nie spałem, mało jadłem a jakimś cudem niczego nie potrzebuję. Czuję jeszcze lekkie kołowanie, wizuale szczątkowe.
Jak na taką jazdę spisaliśmy się dobrze - bez przypału, nic nie zgubiliśmy i niczego nie rozdupcyliśmy. Jakikolwiek wydźwięk ma mój TR, była to najdłuższa i najbardziej popierdolona jazda w moim życiu. Morał jest krótki i niektórym znany - Zaczynasz z dragami to skończysz ze zniczami.

***
Dużo później dowiedziałem się że była to najkrótsza noc w roku, którą poprzedzał pierwszy dzień lata. Za cholerę ta noc nie była najkrótszą, prędzej jedną z dłuższych w moim życiu.

///Edycja po wrzuceniu/// - wieczorem znowu zaczęły wracać efekty powodowane przez benzydaminę, tylko dużo słabsze, ale znikły gdy wszedłem do ciemnego pokoju. Położyłem się o 21, i ze światem zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Zacząłem odczuwać swoje ciało tak, jakby zupełnie nie miało znaczenia w jakiej pozycji leżę, do tego czułem wszechogarniający spokój i poczucie bezpieczeństwa. Gdy nie ruszałem się przez dłuższą chwilę, weszła dość dziwna faza. Pojawiły się CEVy, ale po prostu nie wiem jak je opisać. Były bardziej przeczuciami, których tylko 1/10 to obraz, bo ich istota to nie wygląd to przesłanie. Później, myśli zaczęły napływać jedna po drugiej, bardzo szybko, miałem wrażenie opuszczania swojego ciała, nie czułem go jak już wspomniałem. Moje myśli stawały się swobodne i nieograniczone, przez krótki czas myślałem i widziałem wiele rzeczy naraz. Jeszcze nigdy nie były takie bystre i logiczne, w głowie cały czas słyszałem spokojną perkusję, widziałem dźwięk jak nawija się na jakby szpulkę, często widziałem to co słyszę i odwrotnie, jednak trwało to może tylko kilka minut. Jak otworzyłem oczy, świat zaczął się wyginać, a rzeczy w pokoju zmieniały się w różne rzeczy. Było to bez problemu zauważalne, zbyt mocne żebym sobie to tylko wkręcił. Czułem że nie usnę. Miałem już jednak dosyć tego wszystkiego, bo od 3 dni nie chodziłem trzeźwy, po prostu chciałem wreszcie iść spać. Wstałem, i zagotowałem sobie mleko, wypiłem, potem zasnąłem. Po tych psychotropach czułem się tak jak na słabej fazce na kwasie
***Dzięki za lekturę TRa

Ocena: 

Odpowiedzi

super sie czyta, duzo informacji, ale ciekawi mnie jeszcze jedno, jak benzydamina wplywa na ogolny wyglad twarzy i oczu? czy latwo cos poznac?
prosze o odpowiedz

rano jak wróciłem do domu dałbym sobie imię Koszmar - blada twarz z niezdrowymi rumieńcami, podkrążone oczy. Z takim wyglądem i zachowaniem nie trzeba było mi się chyba długo przyglądać, żeby wywnioskować gdzie byłem i co robiłem.
Na szczęście nikogo nie było w domu. Potem wszystko wraca jednak do normy, ciepły prysznic i mydło działają cuda

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2020
design: Metta Media