Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

a zaczęło się tak niewinnie...

detale

Substancja wiodąca:
Natura:
Dawkowanie:
Tylko odpowiedzialność nas ograniczała
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
19 lat

a zaczęło się tak niewinnie...

Nie będzie to typowy tr,będzie to retrospekcja jak od niewinnego "dawaj na 1" kończysz na "nie dam rady bez".

Opowiem wam dzisiaj o najlepszej i jednocześnie najbardziej destrukcyjniej w skutkach przyjaźni w moim życiu.

 

 

-Zaczęło się niewinnie miałem jakieś 14 lat chodziłem do gimnazjum i był tam gość,sprawca całego zamieszania nazwę go X.

Byłem typowym szarakiem,siedziałem raczej w domu jedyny alkohol jaki spożyłem to piana żubra od taty przy rodzinnym grilu kilka lat wcześniej.O narkotykach w ogóle nie było mowy,z 1 strony nie ciągnęło mnie do nich a z 2-mieszkam w małej miejscowości wydawało mi się że dostęp jest bardzo trudny.Byłem wtedy w 2gim X był 1 rok starszy nie wiem jak to się stało ale jakoś się na przerwie poznaliśmy gadka szmatka(chociaż byłem bardzo zamknięty i raczej nie śmiały)powiedziałem mu że raczej siedzę w domu i gram na PC,on zapytał w co i jakość doszło do tego że się zgadaliśmy na wspólną grę,graliśmy tak sobie rok(nie była to raczej przyjaźń,pośmialiśmy się pogadaliśmy 2h dziennie wieczorem przy gierce i tyle)po roku poszedł do liceum i kontakt nam się urwał...(niewinnie prawda?)

 

 

-W 3 klasie otworzyłem się na świat zaczęły się schadzki ze znajomymi dołączyłem do "szkolnej śmietanki towarzyskiej" wiadomo alkohol itd.Z nimi  1 raz spróbowałem zioła chociaż nic specjalnego 3 gówniarzy 1 blant z 0.2g słabej jakości towaru ale wiadomo 1 raz+ta adrenalina związana z narkotykami (właściwie mam wrażenie że to było najważniejsze w tamtym momencie)

 

 

-X tam nie było dopiero później w wakacje po skończeniu gimnazjum szlajałem się po wsi z moją śmietanką i spotkałem go siedzieliśmy sobie na moście wszyscy poszli do domu a my wspominaliśmy  stare dobre czasy,nagle prosto z mostu mnie spytał czy próbowałem faktycznie tej sławnej MJ,potwierdziłem od razu,w tamtym momencie był to powód do dumy,rzecz dzięki której byłem bardziej akceptowany(moją główną cechą charakteru jest poczucie humoru musiałem z klasowego klauna zamienić się na kogoś kto budzi jakikolwiek szacunek)on uśmiechnął się i zaprosił mnie na domówkę,zapalimy sobie coś wypijemy ogólnie będzie super,i faktycznie tak było nasze więzi zaczęły się zaciskać.

 

-Po kilku takich spotkaniach i po naszej narastającej fascynacji światem narkotyków (wiele godzin przegadaliśmy siedząc u niego na tarasie i gadając nie tylko o dragach ale o otaczającym nas świecie,choć niestety głównym tematem był inny wymiar),zaproponował  mdma na początku nie miałem pojęcia co to tak właściwie jest dopiero po wpisaniu w google wyczytałem że to sławne extazy (kojarzyło mi się tylko z łysymi Niemcami skaczącymi do muzyki techno) oczywiście zgodziłem się.Nadszedł ten wieczór zarzuciliśmy po 1 tabletce i siedzieliśmy we 2 na tarasie po 40 min już było pięknie lekko kropiło każda kropla deszczu była jak wybuchający orgazm na moim ciele zwijałem się z rozkoszy on zresztą też,wydaje mi się że bardzo nas to zbliżyło bo oprócz tej całej otoczki towarzyszyła nam bardzo szczera rozmowa o wszystkim wyżaliliśmy się sobie,rozmawialiśmy o dziewczynach i obgadywaliśmy ludzi.

 

 

-Stworzyliśmy paczkę było w niej 6 osób 4 wolało alkohol my byliśmy ćpunami choć wyglądaliśmy najgrzeczniej z tego towarzystwa.

Całą 6 osobową grupą(jakoś w okolicach mikołajek miałem wtedy 17lat)pojechaliśmy do dość popularnego klubu z chęcią zabawienia się ogarnięcia jakiś dziewczyn i powrotu do domu,4 z nas tak zrobiło zgadnijcie kto zmienił plany...

Alkohol już nie działał było ok godz 1am(przyjechaliśmy do klubu ok 21)X powiedział do mnie żebym coś ogarnął ,nie kontaktowałem już zbyt więc tylko pokiwałem głowa twierdząco nie rozumiejąc w ogóle pytania,on wstał trochę zdenerwowany i powiedział tylko że sam sobie ogarnie łaski bez.

Za jakieś 30min podszedł do mnie i kazał iść za sobą,prowadził prosto do toalety,na początku myślałem że to zwykłe MJ a on wyciągnął tylko woreczek z białym proszkiem uformował 2 białe kreski i powiedział żebym wciągną a ja głupi posłuchałem i w tym momencie przekroczyłem granicę.Od tamtej imprezy zaczęliśmy ładować wszystko,ale robiliśmy to w taki sposób że nikt nie miał o tym pojęcia(do czasu).Zaczęliśmy żyć w systemie 01 1 był dniem na dragach a 0 był takim właśnie dniem zero kiedy byłem gotów zrobić wszystko aby tylko coś wypełniło ciepłem moje ciało nie ważne czy była to heroina czy antydepresant z apteki ważne że dawało chwilę wewnętrznego ciepła.

 

Opisze wam teraz w skrócie moją aktualną sytuacje:

Dawniej tak do 2klasy liceum której nie udało mi się przejść byłem uznawany za perfekcyjnego ucznia same 5 i 6 aktualnie mam problem z doliczeniem do 20 bo po 10 gubię się i zapominam co robiłem kolega X nie żyje,moja matka wpadła w depresje bo jej jedyny synek który był tak perfekcyjny,tak inteligenty któremu dała tyle miłości skończył jako margines społeczeństwa(mimo że przygodę  z używkami już zakończyłem nie jestem w stanie się odlaleźć)

Mam nadzieje że moje doświadczenia sprawią że będziecie w przeciwieństwie do mnie bardziej asertywni i w momencie kiedy kolega klepie was po ramieniu i mówi dawaj za mną powiecie mu żeby spierdalał.

Ocena: 

Odpowiedzi

nie sądziłem ze jakiś wpis może tak na momencie zmienić moje podejście do wszystkiego.  dzięki za tę słowa

Nie ma problemu,nie mówie że narkotyki to zło(wręcz przeciwnie)ale w szystko z głową,trzymaj się

Ziom, przeczytałam Twój wpis i nie mogłam nie odpowiedzieć.. Swoje w życiu też przeszłam, ale nie powiem, że wiem jak sie czujesz, bo to napewno nie była by prawda.. Mogę się jednak domyślać jak to co już za Tobą wyniszczyło Cie zarówno mentalnie jak fizycznie:/ Do tego strata Przyjaciela.. O co obwiniasz samego siebie.. Nie wiem jak sie czujesz, ale napewno jest to straszne. Ciesze się z tego, że piszesz, że już nie bawisz sie w ten syf, z drugiej strony ciężko, żeby taka lekcja życia jaka spotkała Ciebie nie dała Ci do myślenia, nie?

Chciałam tylko powiedziec jedna rzecz a rozpisuje sie na pol strony. Wydajesz się być ogarniętym chlopakiem. Prosze nie zatrac sie w poczuciu winy tylko cisnij do przodu z całych sił. Bedzię dobrze. Może straciłeś waznych ludzi ze swojego życia, ale jestes mlody. Wszystko przed Tobą. Także nowi ludzie. Jeszcze się odnajdziesz! I będziesz tak szczesliwy jak nigdy, nawet po dragach. To co za Tobą niech tam zostanie. Nie zadreczaj się, bo każdy popełnia błędy. Ale tylko ktoś niesamowity wyciaga z nich wnioski i zyje dalej. Wierze w Ciebie. <3

Kejt

Wiesz jakie wyciągnąłem wnioski z mojego chorego życia, że czasu nie da się cofnąć choć bym bardzo chciał, aktualnie nie moge nawet zrobić zakupów w sklepie bo te wszystki spojrzenia mnie niszczą, mój stan fizyczny jest tak zły, że jakieś przeziębienie może mnie zabić, gdy lekarz zobaczył moje wyniki aż sie przestraszył.Mówisz że całe życie przedemną, dzięki za te słowa ale z tego co słyszałem jak dożyje 30 roku życia to będzie sukces.Jak mam się po podnieść i mieć chęci do życia?

Ten Tr nie miał na celu pokazania jak złe są dragi, tylko jakie mogą być konsekwencje ich używania, a ja jestem tego żywym przykładem nie napisałem tego, bo szukałem zrozumienia czy współczucia, a jako przestrogę jak można zniszczyć siebie,moje zycie było idealne miałem świetną dziewczyne perfekcyjne świadectwo wszyscy wróżyli mi świetlaną przyszłość a skończyłem tak jak widać...

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media