Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

"benzodiazepniowa otchłań "

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
1mg codziennie przez 3 miesiace
Rodzaj przeżycia:
Wiek:
18 lat
Doświadczenie:
Mirestycyna , alkohol,ganja,deksametrofan,lsd,kodeina,nikotyna,kofeina,pseudoefka,SSRI,neuroleptyki,antyhistamiki,kwas walproinowy

"benzodiazepniowa otchłań "

W nawale stresu jaki od dłuzszego czasu zalewał moją głowe zaczełem szukać pomocy w benzodiazepinach.Xanax znalazłem w domu były 3 pudełka ale nikt tego nie brał następnie reszte alpragen dokupiłem z internetu .Nie wiedzialem na początku jak bardzo szkodliwe i niebezpieczne są te substnacje.Lecz w tym raporcie opisze nie sam efekt zażycia xanaxu bo to nie jest nic specjalnego pewnie większość z was brało lub mniej więcej sie orientuje jak działa na człowieka alprazolam i inne benzo.Kiedy zaczełem przygode z xanaxem moje doświadczenie w braniu substancji psychoaktywnych było nikłe.Nie orientowałem sie po nazwach kategoriach ani receptorach.Tak więc wpierdałałem co ranek przed szkoła jakoś od listopada 2015 roku alprazolam i pozniej wieczorem z piwkiem szła nastepna tabeltka.Wszysto fajnie luzowało mnie to na większość czasu i nie miało żadnych widocznych skutków ubocznych.

Aż do 1 marca 2016 kiedy moja psychika zaczeła sie lekko chwiać.Lęki nasiły sie a po wzięciu tabletki ustępowały po długim czasie i wzmacniały go na początku.Pewnej pamiętnej niedzieli gdzieś na przełomie lutego i marca po wzięci połowki alpragenu 1mg coś we mnie jebło.Ale to tak pierdolneło jak bomba atomowa jak tupolew w brzoze .Dostałem ostrej tachykardi zaliczyłem bełta nie mogłem oddychać.Moi rodzice byli przerażeni samym faktem że to brałem bo wtedy to chąc nie chcąc sie o tym dowiedzieli bo ostro mnie zgieło i przestraszyłem sie że coś mi sie stanie.Wkurwiłem sie stwierdziłem koniec to jest jakies gówno i juz tego nie biore.W tym momencie diabeł sie uśmiał bo najgorsze dopiero sie zaczeło.Zlekka moja psychika zaczeła już walić sie jak world trade center w 2001.Niedziela wieczór to był tylko przedsmak.Zaznacze jeszcze że od tej niedzieli nie brałem już nigdy benzo.No więc położyłem sie spać jakos 22:30 bo następnego dnia była szkoła.Jakotako zasypiam.

Ponidziałek 1 marca.Budze sie o 6 rano.Nie jestem już tą samą osoba która byłem przez całe życie.Czuje ogromne przerażenie.Jestem słaby jakbym miał jakąś śmiertelną chorobe.Powoli schodze po schodach na dół bojąc się że zaraz pierdolne na podłoge i zejde na miejscu.Serce waliło mi jakbym miał zawał dusiłem sie nie mogłem złapać oddechu wszystkie mieśnie miałem pospinane że nie mogłe głową ruszać.Ide do rodziny i mówie żeby wzywali karetke bo czuje sie jakbym miał umrzeć zaraz.Ojciec zawiózł mnie na szybko do durnej lekarz rodzinnej.Pamiętam że tego dnia byli jacyś studenci na praktykach więc zesrany ze strachu i ledwożyjący musiałem opowiadać całej uczelni o tym co mi jest.Lekarz poważnie potraktowała mój problem aczkolwiek co poczasie rozkminiłem jak juz miałem wiedze nie pomogla mi jak należy ale o tym pozniej.Wzieli mnie na ekg podłączyli milion jakiś kabli jak pod elektrownie  kłuli mnie żeby pobrac krew.Wyszło że mam arytmie serca ostre odwodnienie zaburzenia krwi zaburzenia wątroby i niebezpiecznie niski poziom potasu.Dostałem leki na zniewelowanie fizycznych objawów zespołu odstawienia benzodiazepin które kurewsko długo sie utrzymywały i mimo że jestem nie wierzący modliłem się żeby już ustąpiły.A więc wróciłem na chate z torbą leków i cały w wacikach po zastrzykach.Cały czas czułem w chuj adrenaliny serce mi waliło jak pojebane że nie mogłem wysiedzieć przy tym ostry lęk psychotyczne myśli .Zaczeły pojawiac mi sie pierwsze objawy ostrych urojeń i coś jakby schizfrenia.Niebo nagle przestało być niebem .Widziałem galaktyke.Będąc na ziemi widziałem to jakby z perspektywy kosmicznej że jestem w jakimś wielkim chaosie widziałem siebie jakby ze stacji kosmciznej a nie z perwspektywy pierwszej osoby.Przy czym byłem przestraszony tego że ziema leci po orbicie i ja czułem że ta ziemia leci że ona leci z ogromną prędkościa i mialem wrażenie że zaraz przypierdoli w inna planete i wszsycy umrą to było bardzo wiarygodne.Zaczełem uciekać przed niebem.Cały czas przesiadywałem w małej łazience której nie ma okien bo to minimalnie obniżało ten strach nie widziałem nieba i słońca.Liczyłem czas aż słonce zajdzie bo tylko wtedy mogłem wyjść z ukrycia wtedy było ciemniej i nie czułem  sie jakbym leciał przez galaktyke .Było to dla mnie o tyle mocne przeżycie że w pewnym sensie wpłyneło na mnie do dzisiaj mimo że nie mam już tej psychozy od dawna czasami widze jeszcze tak wszystko z kosmosu przez co wszystko jest dla mnie takie drobne mało ważne jak ziarnko piasku lecz to już nie to samo nie w tym tej "psychodeli".Ponidziałek mnie wykończył fizycznym skrętem po całości.

Ale wracająć to zespołu odstawienia.Jest wtorek 2 marca 2016 .Myślałem że wszystko zacznie mi mijać.Prawda jest taka że z dnia na dzień sie to wszystko nasilało.We wtorek obudziłem sie tak samo jak w ponidziałek z poczuciem  umierania.Już 2 dzień nie jem .Wszystko mam tak pospinane że pojawiły mi sie dziwne bóle w okolicy karku.Miałem uczucie jakby bolały mnie tętnice.Napierdalały mnie plecy.Miałem stan zapalny ogólnie organizmu.Rano sie wyrzygałem.Pojechałem znowu do szpitala dostałem leki na odwodnienie i pare innych pierdół które cześto daje sie na izbie wytrzeźwien ostro uzależnionym od alko.Wracając do domu czułem  sie tak kurewsko źle że traciłem świadomość.Naciśnieniowany przeszukiwałem internet na temat odstawiania benzo przeczytałem chyba wszystkie wyniki z google.

SYMPTOMY PSYCHOLOGICZNE
      Ekscytacja
      Bezsenność, koszmary nocne, inne zaburzenia snu
      Zwiększony niepokój, ataki paniki
      Agorafobia, fobie socjalne
      Zaburzenia percepcji
      Depersonalizacja, poczucie nierealności
      Halucynacje, błędne odczucia
      Depresja
      Obsesje
      Myśli paranoidalne
      Wybuchy gniewu, agresja
      Słaba pamięć i koncentracja
      Natarczywe wspomnienia
      Łaknienie

SYMPTOMY FIZYCZNE
      Ból głowy
      Ból/sztywność - (kończyny, plecy, szyja, zęby, szczęki)
      Dreszcze, drętwienia, uczucie przepływu prądu - (kończyny, twarz, tułów)
      Osłabienie mięśni ("nogi z waty")
      Zmęczenie, objawy grypo-podobne
      Drgania mięśniowe, szarpania, tiki, „porażenia prądem elektrycznym"
      Dreszcze (tremor)
      Zawroty głowy, zaburzenia równowagi
      Nieostre/podwójne widzenie, bolesność i wyschnięcie oczu
      Szum w uszach (tinnitus)
      Nadwrażliwość - (światło, dźwięk, dotyk, smak, zapach)
      Zaburzenia gastryczne - (mdłości, wymioty, biegunki,
      zaparcia, bóle, rozstrzeń, trudności w przełykaniu)
      Zmiana apetytu/wagi ciała
      Suchość w ustach, metaliczny smak, niezwykłe zapachy
      Rumieńce/zlewne poty/palpitacje
      Ciężki/szybki oddech
      Zaburzenia moczowe/menstruacyjne/seksualne
      Wysypki i swędzenia skóry
      Konwulsje

To lista rzeczy która występuje po odstawiniu tego gówna.Na szczęscie nie miałem drgawek itd ale cały czas sie ich obawiałem.3/4 tych objawów u mnie wystąpiły.Czułem sie jakby siedział we mnie jakiś zły demon który mnie zabija nawet miałem jego obraz przed oczami co było  jednym z objawów czyli halucynajami i omami.Po spędzeniu całego dnia na podłodze w łazience i pomaganiu sobie propanolem walerianą kąpielami i muzyka wiłem sie z bólu. Miałem też tak żę czułem tak silną adrenaline że nie mogłm siedzieć w miejscu zapierdalalłem szybkim spacerem po kilka kilometrów .Co było troche zabawne w sumie bo przypominało mi film adrenalina z jasonem stathamem w którym musiał on cały czas być w ruchu i wywoływać w swoim organizmie wydzenialnie adrenaliny bo tam go otruli czyms.Zdarzało sie też że spałem tylko po to żeby nie czuć tej agoni.Słuchałem kalibra44 kawałka psychoza https://www.youtube.com/watch?v=KRZ1ObqWppE który też oddawał to jak sie czułem.Kiedy wyszedłem z łazienki po zajsciu słonca pakowałem w siebie wszystko na uspokojenie ale nie było tego duzo same ziolowe gowna bo w domu nic nie bylo leki antypsychotyczne dostałem duzo później za późno dlatego uważam że ta lekarz to idiotka że mi ich nie przepisała odrazu.Anyway wyszedłem i pamiętam że oglądałem chwile telewizje.Leciał akurat film X-man volverine nie pamiętam dokładnie jaka cześć .Akcja działa sie w nocy w jakaims lesie ale kiedy pokazali dzien odrazu dostałem ataku paniki i musiałem spierdalac do lazienki chowac sie przed kosmosem.Strach przed niebem utrzymywał sie przez 2 miesiące aż do momentu kiedy wybrałem sie do psychiatry bo najpierw byłem u psycholga pare razy ale on po usłyszeniu tego co mówie skierował do psychiatry.

Tak więć nie przeciągając zbytnio objawy fizyczne które sa napisane utrzymywały sie jeszcze przez calutki tydzien .To był tydzien spędzony wgl w jakims innym wymierze.Spędziłem go na uciekaniu przed demonami kosmosem słońcem starając sie złapać oddech nie jebnac na zawał .Biegając jak debil na speedowany albo zdychając na podłodze.No ale tak jak mówiłem objawy fizyczne mineły .Ale za to psychika dopiero sie rozkręciła na maxa z tą psychoza .Wiecie o co chodzi. Zespół odstawienia mi przeszedł.Ale benzo zostawiły mi tak po ciachany móżg że on ledwo działał.Czułem sie mega mistycznie jakoś tak magiczne jak po psychodelikach ale to takich typu dmt i z bad tripem.Miałem ciężką chemiczną depresje absolutnie kurwa nic mnie nie cieszyło.Byłem tak zesrany że bałem sie nawet wziąśc łyka piwa albo zapalic szluga.Bo moja psycha wyglądała jak polska po  2WŚ.Wybrałem sie po 2 tygodniach do szkoły.Jądąc autobusem miałem wrażenie że pasażerowie to kosmici a ja jestem na marsie.Biegłem do domu żeby schować sie przed niebem.Co śmieszne tak sie złożyło że w tym okresie byłem tez zakochany co dodatkowo potęgowało tą psychodele .Serotonina dopamina to poprostu latały mi po czasce jak huragan katarina.Pamiętam że szedłem wieczorem do teatru ze szkołą i idąc do niego znowu dostałem ataku paniki cały czas czułem w mózgu jakaś taka "magie" nie umiem tego opisac poprostu to czułem.Oglądałem to przedstawienie które wydawało mi sie na maxa pojebane i przerażające miałem wrażenie że ci aktorzy tez wlasnie odstawili xanax hehe zreszta podczas przedstawienia byl jakis watek z xanaxem i ziomek sie ze mnie smial bo to wszyslo najaw w mojej klasie ze mam taki problem.Wyszedłem z przedstawienia no i co zobaczyłem ? Księżyc.Zaczełem spierdalac do domu bo znowu bałem sie że w ziemie jebnie no i tak długo długo jeszcze.Wkońcu wybrałem sie do psychiatry dostałem mase leków resetujacych czache typu neuroleptyki itd.W tym okresie byłem najbardziej emocjonalny w życiu.Później po terapi kilku miesięcznej zostałem z tych emocji wypleniony.Teraz czuje sie spoko aczkolwiek czuje rutyne heh.Ten stan to było coś niezwykłego.Nie mówie o fizycznym skręcie tylko o tym psychicznym wyjebaniu.

Podsumowując benzdiazepiny w mojej ocenie to najgorsze scierwo we wszechswiecie.To co przeżyłem było najgorszym co przeżyłem w życiu ale jednocześnie najbardziej niesamowitym mówie tu o tym uczuciu "magi" i i silnej emocjonalnosci.Była to ogromna zmiana w moim życiu to cała psychoza zmieniła mnie.Zmieniła moje relacje z rodzicami chyba na lepsze bo nic juz nie ukrywam.Zmieniła moje patrzenie na świat.Psychotyczność już dawno ze mnie zeszła w 100%.Czasami troszke mi tego brakuje bo teraz mam wrazenie ze jest tak nudno.Ale mimo wszystko bał bym sie do tego wrócić.Pozdrawiam dziękuje za uwage

Ocena: 

Odpowiedzi

sde

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media