Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

smażonko za granicą

detale

Natura:

raporty unknown

smażonko za granicą

Smażonko za granicą

Zielsko jaram od ładnych kliku lat a mam ich 19.I wydaje mi sie że jestem doświadczony w te klocki.Mam wiele ciekawych historii ale ta wydaje mi sie najbardziej "egzotyczna".Haszyszu ogólnie za często nie jaram bo strasznie ryje mi banie,przez tydzień po tym jestem strasznie apatyczny.

To było w Anglii,pojechałem z ojcem we wakacje, rok temu bo tutaj stracił robote i chciał tam przytyrać.Wziął mnie bo anglika znam.Pierwsze dni nie zapowiadały tego co miało nadejść, nie myślałem że tak spędze pobyt w Anglii.W przedoostatnią noc wyciągnąlem jednego koleszke co mieszkał z nami na miasto, mieszkaliśmi w Southamptonie.Wypiliśmy parę browarków i przysmażyliśmi lolka z haszyszem na pół,było nawet fajnie ale jak dla mnie lajtowo,ale juz wtedy zasmakował mi ten hasz choć juz wcześniej jarałem go kilkanaście razy.Po tym kolędowaniu zajebiście sie skumplowaliśmy.W ostatnia noc też wyszliśmy .Podbilismy do jednego czarnucha w slumsach bo podobno dobry szuwaksik miał i wzieliśmy haszu za 10funtów(1funt okolo 6.5 złotego).Kostka była ogólnie wielkości serdecznego palucha, cała brązowiutka, piękny widok.Poszliśmy do parku o godzinie około 20.00 skręciliśmy po dwa długie filiski i zaczeliśmy jarać.Jednego skopciliśmy w parku który od razu zrobił sie zajebisty, zieleń drzew była zieleńsza niż zwykle świat nabrał zajebistej ostrości, poczułem sie już naprawde bardzo dobrze.Gdy zjaraliśmy wyszliśmy na glówną ulicę a był piątek i ludzi w brud sie kręciło w pubach,klubach i przed nimi.Poczułem zajebistą euforię,poczułem sie chwile w skórach tych ludzi że tak siedzą sobie przy browarku i sie bawią przy muzie.Wyjeliśmy po drugim blancie,tylko że cholera nie mieliśmy ognia,więc zaczęliśmi prosić ludzi o ognia i wtedy złapała mnie okropna brecha, kumpel znając tylko kilka zwrotów chciał pożyczyć ognia, nieziemsko było patrzeć na niego jak próbuje dogadać sie z tymi ludźmi, wyglądało to tak jakby to były jakieś zwierzęta bo wydawały dźwięki ale nie można bylo zrozumieć o czym mówią.No nic, po kilku próbach udało sie pożyczyć.Zapaliliśmy kolejnego,spaliłem pół i mi zgasł więc kumpel mówi odpal od żaru i sie nachylił jakby chciał ze mną w język polecieć.I znowu oboje w śmiech,jak nam przeszło to jakoś udało sie odpalić.Poczułem sie dwa razy lepiej niż wcześniej,ale dopiero sie rozkręcaliśmy.Wyruszyliśmy do domu po napój bo straszna sahara nas dopadła no i ognia potrzebowaliśmy.Gdy przechodziliśmy przez dzielnice slumsów(sami tam mieszkająć na NotrthHumber Land, na samym końcu),poczułem sie jak na jakimś Brooklynie lub Bronxie, bo na trzeźwo jaram sie takimi klimami i muzyką stamtąd, czarnuchy stojące przy blokach , sklepach patrzą sie na nas jakby chieli nas zabić ale luzik nikt polaka tam nie tknie, idziemy dalej a tam dziwki i ćpuny z heleną w bramówach.Normalnie przechodząc w nocy tego nie czułem.Gdy dostaliśmy sie do naszego mieszkania od razu dorwaliśmy napój, kumpel zaczął skręcać po kolejne dwa blanty.Było godzina 22, ja już równo skołotany zostałem zawołany przez ojca.Poszedłem.Nieraz z nim gadałem po spaleniu, a wtedy naprawde sie wystraszyłem że może wyczajć.Nie pamiętam o czym gadaliśmy, tylko jego prośbe o to żebym nie wpadł w jakieś kłopoty bo wie że mam do tego tendencję.Rozmowa ogólnie z tego co pamiętam to wyglądała tak że on pytał a ja odpowiadałem NO lub NIE.Po skończonej konwersacji poszedłem rozpromieniony do kuchni, do kumpla.Gadka,szmatka, odpalilismy kolejnego.Gdy skończyliśmy wszedł ojciec tego gostka bo też tam mieszkał, wszedł do kuchni, a Daniel(bo tak miałan imię tan gość)zapytał sie go czy nie chce zakopcić:)I wtedy nie wytrzymałem,buchneliśmy z kumplem śmiechem, bo nie wyobrazam sobie jak można sie tak ojca zapytać.Wyszliśmy na zewnatr kumpel powiedzial że zna niezłą miejscówke.I rzeczywiście, to był taki niby murek z jednej strony było widać zajebiście ogromny stadion piłkarski a z drugiej autostrade na której było pusto i nie wiedziałem czemu.Stan był naprawde dobry ale nic konkretnego.Ostra jazda zaczęła sie po kolejnym blancie a była 22.30 tak około.Gdy skończyliśmy, zeszliśmy z murka.Zacząlem wpatrywać sie na stadion i wyobrażać sobie jakby było zajebiście teraz tam iść i pograć w nogę.Przy oświetleniu i pełnych trybunach, naprawde tak sie w to wkręciłem że stracilem na chwile kontakt z rzeczywistościa.Około 23.00 poszliśmy do jednego koleszki, bo miał podobno PSX i mnóstwo gierek.A ja uwielbiam grać po jaraniu.Weszliśmy do niego, mieszkał sam odpaliliśmy po jeszcze jednym i jazda, zaczeliśmy szpilać w Metal Gear Solid,cudowna giera.Nigdy tak nie miałem ale wtedy poczułem sie naprawde jak Solid Snake,główny bohater w grze, poczułem że nim jestem że kieruje nim myślami a nie padem.To co pomyślałem to zrobił, oczywiście wiem że to tylko takie wrażnei i wtedy też wiedziałem ale było ono naprawde bardzo przyjemne.Wyszliśmy od niego koło 24.00.I nadszedł dół bo skończyły nam sie bletki a szkła nigdzie nie było.Lipa pomyślałem.Ale wpadłem na pomysł(po spaleniu jestem genialny:)) żeby przybakać z puszki.Poszliśmy strasznie zjarani na stacje National Express(coś jak PKS tylko że prywatne),podeszliśmy do automatu z napojami(woleliśmy nie kupywać w sklepie w takim stanie, bo mam nie mile przeżycia po wyśmianiu jednej z ekspedientek w jedynym z nocnych u mnie) i nie mogłem sie doliczyć moich funduszy ,gdy dałem rade przeszedłem krótki kurs obsługi maszyny.Na szczęście nie było trudno.Puszkę opróżniliśmy,nawet cola smakowała inaczej,jakoś tak inaczej, na tyle że nie moge tego słowami opisać może jakbym byl zjarany:)Zrobiliśmy z puszki palenisko jak pan bóg przykazał.Zostało nam jeszcze z połówka tego co mieliśmy na początku.Podzieliliśmy to na 4 części, i zaczęliśmy jarać.Pierwszy, potem drugi i tak wszystko po kolei.Była gdzieś 1.00.Zacząłem już strasznie orbitować,siedzieliśmy w tym parku i nie mogłem przypomnieć sobie drogi do domu.Zapomniałem jak kumpel ma na imie, patrzyłem sie na niego i nie poznawałem go.Wyglądał jak inny człowiek,którego twarzy nie znałem.Co troche słyszłem kroki i rozmowy ludzi a ich nie widziałem.Krzak który rósł obok nas, zdawało mi sie że rośnie a raczej potrafiłem sobie to wyobrazić.Taki byłem zbakany że aż znieczulony, nie czułem nic, trzymałem ręke na nodze i tego nie czułem,nogi miałem jak z ołowiu, nie mogłem nimi ruszyć.Ogólnie czułem sie bosko,czulem jakby moja dusza była zamknięta w moim ciele i próbuje sie wydostać.Miałem wtedy halucynacje a raczej taką wkręte.Krzak do złudzenia wyglądał jak Matka Boska trzymająca dziecko,poczułem sie naprawde dobrze że widze taką rzecz, czułem jak euforia wypełnia moje ciała i zaraz wybuchnie na zewnątrz całą paletą barw nie znanych trzeźwemu,szaremu człowiekowi.Uwielbiam takie uczucia.Potem ta wizja utrzymująca sie z 30 min zaczęla wprowadzać mnie w paranoje i obłęd,bo napoczatku byłem szczęśliwy że potrafie w głowie stworzyć takie złudzenie.Ale zacząłem sie zastanawiać czemu to tak długo trwa,może to naprawde,poczułem że straciłem kontrole nad własnym umysłem że już pokazuje mi to co chce THC,że nie moge teraz odróżnić tego co rzeczywiste a co nierealne.Okolo 3.00 poszliśmi do domu jeszcze na dużej ale kontrolnej bombie.Zacząlem słuchać sobie Jeru the Damaja i rozumialem wszystkie jego teksty,ogólnie to zawsze tak mam ze jak sie skopce to rozumiem każdy język a najbardziej miłości:)

Teraz wiem że było to naprawde cudowne uczucie i już sie go nie boje, nie popadam w paranoje,bo od tamtego czasu nauczyłem sie to kontrolować. Wiem że czułem i widziałem jeszcze wiele ale niestety tylko to wiem co działo sie tamtej nocy.

To wszystko, sory że tak mało opisów stanów ale ja ogólnie sie nie zagłębiał w to co czuje, ja to poprostu czuje i kontroluje żebym czuł sie coraz lepiej i pozytywnie.

POZDRO DLA WSZYSTKICH PRAWDZIWYCH JARACZY ZIELONEGO KWIATU.

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media