Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

przy ognisku...

detale

Natura:

raporty unknown

przy ognisku...



W "narkotykowy" świat wprowadziła mnie moja dziewczyna - wiecie jak to jest, kończymy seks, a

ona za każdym razem wyjmowała trawkę i paliła. Na początku chciałem toczyć z nią boje - ale ona

była już zaawansowanym palaczem, nie chciała rezygnować - zresztą tylko paliła, bała się czegoś

mocniejszego. Pomyślałem, że skoro KOBIETA pali już od 2 lat i nie jest uzależniona, żadnej paranoji et caetera

to mój strach przed uzależnieniem i narkomanią jest nieuzasadniony - w końcu pewnego dnia

powiedziałem sobie “a co! żyje się raz, trzeba i tego spróbować!”.



Było to w wakacyjny weekend w górach ze znajomymi. Imprezka codziennie - wiadomo:) "No dziś

Łukasza pierszy raz!”. Już spokojny o niebezpieczne skutki z dreszczykiem pozytywnych emocji

paliłem wyluzowany, siedząc przy ognichu. Oczywiście piwko, Heineken - to jest to . . . No no -

pierwsze odczucie - smak, hmm w połączeniu z piwem - nawet nawet ... Łuuu nagle ognisko zrobiło

się tak cudownym widokiem, jak jakaś tańcząca tancerka w nacnym klubie! No no, ogólnie lekka faza

jak po alkocholu, ale trochę inaczej, więcej psychicznej swobody, więcej kontroli nad własnym

ciałem, chciałem rozmawiać o filozofii, polityce, muzyce - ale oni tańczyli w rytm Marley\'a.



Czemu nie - ale ja miałem przygotowany już wcześniej Kaszmir - Led Zeppelin ... rzeczywiście! -

czułem się jak jakiśindianin wykonujący rytualny taniec, Ani - która nie przepada za mocniejszym

rockiem - chyba pierwszy raz się to spodobało, w pewnym momencie potknałem się i przewróciłem na

Ziemie, Anka szybko podbiegła pyta co ci jest , ale trawa (ta na ziemi :-)) była miekka i nic mi

się nie stało - zaczęlismy się całować - SZOK, nigdy nie sprawiło mi to takiej przyjemności,

niczym wirowanie przez niezmierozne kosmiczne, fascynujące światy. Zapamiętam to do końca życia.



Od tamtego czasu palę regularie - oczywiście z moją Anią, czasami podczas uprawiania miłości -

czego nie opisze tu na życzenie mej dzieczyny, możecie tylko sobie to wyobrazić - niesamowite...

oczywiście trzeba mieć silną wolę by nie popaść w jakiś szał i spokojnie to dozować, nie iwem jak

wy - ale ja boję się "czegoś więcej" - może jest coś [hasz/?] co daje podobne , ale ciekawsze

skutki , ale jest równie bezpieczne, co polecacie? Nie sądziłem że można dzięki temu przeżyć tak

niesamowite WEWNĘTRZNE doświadczenie, po sexie papieros to NIC w porównianiu z tym. Dziękuje

mojej Ani że przekonała mnie do tej "marsjańskiej" roślinki!


Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media