Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

plażowanie

detale

Apteka:

raporty unknown

plażowanie

26.07.03 godz.20


miejsce: nadmorska wioska. Baltyk.


Doswiadczenie: acodin, aviomarin





Cel: dobra zabawa, nowe doswiadczenie, chec wykorzystania wolnosci





Dawka: Haribo-27 tabsow Acodinu 15


Kwadracik: 23 tabsy tej samej substancji





Godz. 20.00


Lykamy polowe, zapijajac kawa, 10 minut przerwy, pozostala dawka.





Godz. 20.20 idziemy na plaze





Rozmawialo nam się dobrze, na luzie. Postanawiamy zbudowac zamek z piasku. Po 15 minutach

wytrwalej pracy zaczyna wchodzic pierwsza dawka. Zaczynaja się bole glowy i nudnosci, zrenice

się powiekszaja. Znajomi przyszli się kapac. Udajemy ze jest Ok., chociaz jest coraz trudniej.

Po 20 minutach poszli. Kwadracik odlatuje.





Kwadracik:


Wszystko było tak piekne, nieopisane szczescie. Nie moglam się nacieszyc widokiem chmurek po

zachodzie slonca, szumem fal. Bylam pelna milosci i chcialam ja przekazac swiatu, (zupelnie jak

w piosence Bjork "all is full of love") i usciskac wszystkich, ale poprzestalam na sciskaniu

Haribo. Weszlam do wody, bo chcialam zlaczyc się z morzem, stac się z nia jednoscia, woda była

cudowna, chcialam poplynac w ubraniu. Haribo była upierdliwa i nudna, kazala mi się trzymac z

daleko od wody, bo nie chciala widziec nieboszczyka.





Haribo:


Stalam na falochronie nieruchomo i obserwowalam horyzont i Kwadracik. W przeciwienstwie do

Kwadracika, garnal mnie smutek i melancholia. Umysl mialam w miare trzezwy, wiedzialam, ze

odpowiadam za Kwadracika. Było mi cudownie, chcialam tak zostac na zawsze. Kwadracikowi zebralo

się na szczerosc, i mowila ze caly czas jestesmy w stosunku do siebie zlosliwe i rozmawiamy

sarkastycznie.





Mialysmy zdretwiale twarze i swedzawki, glownie na glowie. Usiadlysmy. Rozmawialysmy otwarcie,

ale nawet nie wiemy już o czym. Zaczela wchodzic druga dawka. Co chwila przesuwalysmy się w

strone wydm, wychodzilo nam to slamazarnie. Chcialysmy się trzymac daleko od wody. Sciemnialo

się i dla Haribo było to bardzo surrealistyczne, te chmury, morze. Czas stal się nieistotny.

Kwadracik zupelnie przestala myslec, w glowie Haribo odbijala się pojedyncza mysl. Nie moglysmy

skupic wzroku, ale tego się spodziewalysmy. Wydawalo nam się, ze gdzies obok siedza grupki

ludzi, ale nie wiemy czy faktycznie tam byli, bo Haribo spodziewala się halucynacji, a Kwadracik widziala jedynie czarne plamki. Probowalysmy rozmawiac. Problemy z pamiecia

krotkotrwala. Uczepilysmy się jednej mysli, mialysmy problem, żeby skojarzyc kim jest nasza

najlepsza przyjaciolka, wtedy było to dla nas niezwykle wazny. Haribo co chwila urywal się film.

Kwadracik nie mogla okreslic swojego polozenia.. Haribo stracila poczucie wlasnego ciala: "czyja

to noga?! Moja? Twoja?!?!". Bylysmy bardzo ciezkie. Siedzialysmy i spogladalysmy na zegarek,

problemy z odczytaniem godziny, czas prawie stanal w miejscu, chociaz dla nas mijaly cale wieki.

Gwiazdy wydawaly nam się straszne. Kwadracikowi rzeczywistosc pomieszla się z trescia ksiazki,

jaka ostatnio czytala. Haribo zaczynala mieć halucynacje-spodnie z piasku, plaza plynie. Furtka

wejsciowa do osrodka w którym spedzalysmy wakacje była już zamknieta, zamek był popsuty, wiec

Kwadracik postanowila spac na plazy. Haribo kategorycznie zabraniala, bo zboczency grasuja.

Zupelnie nie moglysmy się dogadac, belkotalysmy a nie mowilysmy.


Kwadracik trafil szlag i postanowila wracac do osrodka.


Nie było to daleko, ale wydawalo nam się, ze to cale kilometry. Ciezko się szlo.





Haribo:


Chcialam zalatwic potrzebe fizjologiczna, ale nie moglam, bo wszedzie pod soba i obok widzialam

lezacych ludzi, bardzo wielkich i nierealnych. Zaniechalam tego procederu, bo nie moglam

odroznic prawdy od wymyslu mojej glowy.





Ogarnal nas lek przed tym, ze nie znajdziemy schodow prowadzacych do osrodka. Po wielkich

trudach udalo się, usiadlysmy na schodach, żeby odpoczac i 'pomyslec'. Haribo widziala ludzi na

schodach, nie chciala się ruszac, żeby nikt nie widzial nas w takim stanie. Była godzina kolo

1:00. Haribo chciala spac pod schodami, Kwadracik na schodach. Postanowilysmy wracac. Schody

wydawaly się ogromne. Wdrapalysmy się. Kwadracik chciala przejsc przez siatke, ale było wiadome,

ze jej się nie uda. Haribo jakims cudem otworzyla furtke. Poruszalysmy się jak roboty. Haribo

panicznie się bala, żeby nikt nie widzial nas. Dotarlysmy do domku. Nie moglysmy usiedziec w

miejscu. Haribo zaczela się miotac i brykac po lozku i calym pokoju, co sprawialo jej olbrzymia

przyjemnosc. Zaczynala ruszac konczynami, i po chwili zapominala o tym, ze nadal nimi rusza.

Bardzo nam się chcialo pic. Jezyki jakby spuchniete, nie miescily się w szczesce. Miotlaysmy się

po pokoju, w koncu podjelysmy decyzje, żeby isc spac, przebralysmy się i kolo 2:00 polozylysmy

się. Dla Haribo cala pizama i lozko było w piasku i kamieniach. Sen nie nalezal do spokojnych,

jeśli to w ogole można było nazwac snem. Obudzilysmy się kolo poludnia.
Kwadracik nadal nacpana,

Haribo z wielkim kacem. Prysznic był niesamowitym przezyciem.


Poszlysmy na obiad, te wszystkie dzwieki i ludzie-atakowali nas. Wszystko było nienaturalne i

surrealistyczne. Ruchy nieskordynowane. Pozniej spacer. Ludzie gapili się na nas, zaatakowal nas

samochod-reklama, a pozniej ponton. Zupelnie nie moglysmy się z nikim dogadac. Jedzenie lodow

było wielkim wyczynem i katusza. U Haribo utrzymywaly się stany lekowe. Wracalysmy plaza,

omijanie ludzi było makabrycznie trudne. Czulysmy się osaczone przez swiat. Powoli dochodzilysmy

do siebie. Kwadracikowi pozostal jedynie szczekoscisk.





Skutki.


Chociaz minal tydzien, nadal czujemy się jakbysmy mialy zjazd. Szczekoscisk zostal, nie możemy

się z nikim dogadac, dzwieki i obrazy nas atakuja. Możemy się dogadac wylacznie ze soba.


Psychoza trwa, zobaczymy co będzie dalej.





Podsumowanie: Niewatpliwie było to ciekawe doswiadczenie, chociaz postanowilysmy ze koniec z

dxm. Najlepsze w Acodinie jest to, ze kazda podroz jest inna, nigdy nie wiadomo, czego można się

spodziewac.





Dziękujemy wytrwalym, którzy dobrneli do konca nas

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media