Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

apteczny mix - fraktalny dxm i tajemnicze dmh

detale

Substancja wiodąca:
Dawkowanie:
16.20 300mg DXM - 4,41mg/kg
19.15 150mg DMH - 2,21 mg/kg + 600mg DXM - 13,24 mg/kg (w sumie DXM)
Rodzaj przeżycia:
Set&Setting:
Wszystko co trzeba załatwione, spokój, nie wiedziałem co mnie czeka ponieważ to pierwszy taki mix, więc nie miałem też żadnych oczekiwań. Puste mieszkanie, 16.20-19.20 słuchanie muzy.
Wiek:
22 lat
Doświadczenie:
Marihuana - dość sporo, Haszysz - kilkanaście razy, Amfetamina - kilka razy, Kokaina - raz, Gałka muszkatołowa - 3 razy, DXM - około 15 tripów w dawkach 450-900mg.

apteczny mix - fraktalny dxm i tajemnicze dmh

16.20 - 300mg DXM - 5 tabletek co 5 minut.

Doczekałem się! Współlokatorzy wyjechali do domów na święta i całe mieszkanie dla mnie! Zasiadłem wygodnie przed komputerem wypijając wcześniej kubek mocnej kawy i rozpocząłem zarzucanie.

 

18.45 - Pierwsze efekty DXM

Pierwsze efekty pojawiły się już o 18.45 i dex działał coraz mocniej. Przez chwilę nawet zacząłem się zastanawiać czy zarzucanie dzisiaj całej 900 to dobry pomysł, ale odgoniłem od siebie złe myśli i poczekałem jeszcze pół godziny.

 

19.15 - 150mg DMH + 600mg DXM - 5 tabletek co 5 minut.

Już w momencie, gdy skończyłem zarzucać ostatnie 5 tabletek dexa poczułem solidne 2 plateau z pierwszej dawki (robo walking, lekka desynchronizacja gałek ocznych, świetny odbiór muzyki), a także, co bardzo rzadko mi się zdarza, pojawiły się lekkie mdłości. Posłuchałem jeszcze muzyki, poczytałem trochę, zagrałem turniej w pokera i powoli zaczęło się robić coraz nieciekawiej. Mdłości przybrały na sile, poszedłem więc po miskę do łazienki, odpaliłem muzykę (2 albumy Vibrasphere - Selected Downbeats Vol.2 oraz Harold Budd & Braian Eno - The plateaux of mirror) i położyłem się spokojnie na łóżku licząc że mdłości przejdą.

 

21.30 - Pierdolnięcie

Do 21.30 powoli wchodziła coraz większa faza, kilka razy nachyliłem się nad miską obawiając się bełta, ale do tej godziny już się uspokoiło i zaczęły się loty. Co mnie zaskoczyło, nie było fraktali, nie było kolorów, były za to mega realistyczne halucynacje. Widziałem moich wyżej wymienionych współlokatorów z którymi normalnie rozmawiałem, przypomniałem sobie że przecież jestem na fazie i otworzyłem oczy. Niesamowite było to że odniosłem wrażenie 3 stanów hmm... postrzegania obrazu? Oczy otwarte, zamknięte, i otwarte na doświadczenia. Po 2-3 razach przejścia etapu oczy otwarte-zamknięte-otwarte na doświadczenia nauczyłem się bezpośrednio przechodzić z oczu otwartych na otwarte na doświadczenia co skutkowało mixem halucynacji z otoczeniem w pokoju. Mogłem kontrolować, do pewnego stopnia, co chcę zobaczyć. Udało się zmienić wystrój pokoju (kolor ścian, przedmioty leżące na biurku, niestety z nagą kobietą nie wyszło ;P), widziałem co działo się za ścianami domu, dostrzegałem zapachy (mgiełki o różnych kolorach unoszące się sponad ich źródeł, były one nawet proporcjonalne do prawdopodobnej siły zapachu - nad stosem ciuchów współlokatora unosiła się szara chmurka spływająca na podłogę, a nad buteleczką zamkniętych perfum różowy punkcik wokół zatyczki minimalnie opadający i znikający).

 

21.45 - Utrata kontroli

To był przełomowy moment, utraciłem kompletnie kontrolę. Leżałem, a halucynacje (już przy zamkniętych oczach) atakowały mnie ze zdwojoną siłą. Były tak realistyczne że kilka razy przestraszyłem się, że to dzieje się naprawdę. Zaczęło się znów od współlokatorów którzy przyszli do pokoju i powiedzieli że pociąg im uciekł i zostają jednak, gadałem z nimi normalnie i dość długo. Nagle pojawił się mężczyzna którego nigdy wcześniej nie widziałem, zobaczyłem że pochyla się nade mną facet, lekko po 50, siwy, wszędzie ciemno, a on na głowie ma lampkę(?) w kształcie świecącego pręta, który mają na głowie ryby żyjące na dużych głębokościach. Nie mogłem się ruszyć, tylko patrzyłem na niego, coś do mnie mówił, o gotowości na doświadczenie. Nagle zniknął, a ja zacząłem się ubierać (całkowicie trzeźwy) zamknąłem dom i wyszedłem w przekonaniu że jest moja zmiana w pracy. Doszedłem do sklepu, stanąłem za ladą i jak zwykle pojawiali się klienci, a ja z nimi gadałem, tak samo z pracownikami. Pracuję w sklepie i pracuję od niedawna, nie ogarniam jeszcze całkowicie kasy fiskalnej i w pewnym momencie się pomyliłem. Klient do mnie mówi że brakuje mu 50zł, przeprosiłem wydałem te 50zł, ale coś mi nie pasowało, pracowałem dalej, w końcu się znudziłem, przyszedł starszy facet około 50 i poprosił o acodin powiedziałem że nie ma i nagle przypomniałem sobie że jestem na fazie. Pomyślałem, że to przecież niemożliwe, przecież jestem w pracy, zmusiłem się do ocknięcia i znów byłem w pokoju, zegarek pokazywał 22.42. Muszę tam wrócić! Znów błyskawicznie przeszedłem na tryb open to experiance od razu pojawiając się w sklepie i zapominając że tak naprawdę to jest trip. Podczas CEV-ów odczuwałem normalne emocje (gdy jakiś żul przekazywał mi ujebane butelki - obrzydzenie, gdy starsza kobieta odliczała z 1, 2, 5 groszówek kilka złotych - zniecierpliwienie, gdy patrzyłem na zegarek na terminalu do kart płatniczych i odliczałem czas do końca zmiany - znudzenie) oraz zachowywałem się jak w normalny dzień w pracy (uśmiechałem się do atrakcyjnych kobiet, gadałem o pierdołach z emerytami, o jeszcze większych pierdołach z żulami - po prostu najzwyklejszy dzień w pracy jaki można sobie wyobrazić). Wszystko było niesamowicie realistyczne, aż w końcu współpracowniczka powiedziała do mnie że jestem spizgany i mam iść do domu bo klienci się boją moich oczu. W drodze powrotnej znów przypomniałem sobie że to tylko trip i otworzyłem oczy, stał nade mną ten sam facet i mówił o OOBE. Wysłuchałem go, a on poinformował mnie że to co przed chwilą widziałem to było OOBE że wszystko co widziałem zdarzyło się naprawdę, tyle że odbyło się to w innym świecie. Powiedział żebym wrócił i w drodze powrotnej przetestował przeskakiwanie między światami. Co mi szkodzi? - pomyślałem i wróciłem. Wróciłem już w momencie gdy wychodziłem ze sklepu, a współpracownicy obserwowali mnie z dziwnym wyrazem twarzy przez witrynę. Nie zważając na nich, rozpocząłem podróż do domu i zauważyłem że podchodzi do mnie jakiś student, pomyślałem że chce mnie zapytać o papierosa i powiedziałem od razu "nie palę" zanim jeszcze zdążył mnie zapytać. Odszedłem jakieś 50m i pomyślałem, że to było chamskie, odwróciłem się i zobaczyłem że stoi nadal w tym samym miejscu. Nie chciało mi się wracać i... popukałem go w ramię. Krzyknął przerażony.
- O kurwa! To... tty... Jak to zrobiłeś? - zapytał blady jak ściana.
- Co zrobiłem?
- No przed chwilą byłeś tam... - wskazał na miejsce w którym się odwróciłem.

Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, zobaczyłem siebie... Przez chwilę nie mogłem wydusić słowa, w końcu pomachałem do siebie i zrobiło się ogromne zamieszanie, zacząłem przeskakiwać między dwoma postaciami, nie mogłem tego opanować, nie mogłem się ocknąć, nic nie mogłem zrobić. Obraz zmieniał się co ułamek sekundy z oczu postaci oddalonej o 50 m na tą, która stała przy studencie. Nie mogłem skupić myśli, zamknąłem oczy i postarałem się obrócić o 180 stopni. Udało się, ocknąłem się w tej oddalonej postaci i nie odwracając się udałem się do domu. Gdy doszedłem do furtki, udało mi się powrócić do ciała i pomyślałem że muszę zapalić poszedłem do kuchni, usiadłem na krześle, zapaliłem, doszedłem do połowy fajki i stwierdziłem że jest ochydna, ocknąłem się w łóżku i pomyślałem że muszę zapalić, poszedłem do kuchni, usiadłem na krześle, zapaliłem, doszedłem do połowy fajki i stwierdziłem że jest ochydna, ocknąłem się w łóżku i pomyślałem że muszę zapalić. Nie mam pojęcia ile trwało takie zapętlenie, ale ocknąłem się, popatrzyłem na zegarek 2.30, wstałem i oceniłem swój stan. Lekkie mdłości, ale po takiej ilości fajek to nic dziwnego, robo walking jeszcze był i okropny ból głowy. Męczyłem się z bólem głowy do około 5 wtedy udało mi się zasnąć.

 

Końcowy rozrachunek

Zacznę od tego, że nadal na 100% nie jestem przekonany że nie poszedłem do pracy (wiem, że to głupie, ale po raz pierwszy miałem do czynienia z tak doskonale realistycznymi halucynacjami), dowiem się dopiero jutro na 100% ;), to zapętlenie z paleniem to również były CEV-y, ponieważ ani jednego papierosa nie spaliłem, mimo że czułem posmak w ustach, oraz zakrztusiłem się dymem podczas palenia. Poza tym, do takiego tripa przygotujcie dyktafon, ponieważ z pamięci bez żadnego przypomnienia nic nie da się wyciągnąć. Niestety zniszczyłem swój, ale udało się odzyskać to co na nim było przed zniszczeniem i ze strzępów nagrań przypomniały mi się szczegóły (na pewno nie wszytkie, bo miałem jeszcze inne przygody z których niestety pamiętam tylko urywki/obrazy/dźwięki/bardzo krótkie zdania). Jeśli ból głowy spowodowany był tym mixem (co jeszcze raz sprawdzę) to bez zabezpieczenia w postaci marihuany na szybkie zaśnięcie więcej takich wycieczek nie robię, bo to było naprawdę potworne doświadczenie. Rano mocny dyskomfort na żołądku i w głowie, ale po wmuszeniu w siebie śniadania i przyjęciu mixu - 160mg potasu, 10 mg wit B6, 150mg magnezu, 1200mg lecytyny [Mg i K podane w mg jonów] - poczułem się o wiele lepiej. 

Ocena: 

Odpowiedzi

I jak w końcu to się wydarzyło czy to jednak bardzo realistyczne halucynacje ?

 

Miałem wielkie szczęście bo to były "tylko" bardzo realistyczne halucynacje :)

świetny tr, ciekawa historia, zazdroszczę wrażeń! 

Poznałeś piękno delirycznych zdarzeń. Po tym co przeczytałem mój stosunek do halucynacji całkowicie się zmienił- Trzeba wierzyć że jesteśmy w innym wymiarze, trzeba uwierzyć w to że ten świat istnieje naprawdę, obok naszeko prawdziwego świata ;)

Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2017
design: Metta Media