Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem. (Witkacy, Peyotl)
Facebook hyperreal Twitter hyperreal Kanał RSS neurogroove

REKLAMA

pierwsze spotkanie z mj

detale

Natura:

raporty unknown

pierwsze spotkanie z mj

Mam 15 lat, w tym roku koncze 16. Postanowilem ze warto by zapalic mj. Chcialem to zrobic juz od jakiegos czasu ale okazja nadarzyla sie akurat dzisiaj. Kupilem malego dilpaka - przy okazji sie wkurwilem bo ziola bylo kurewkso malo (tak na 5 luf) i bylo w nim pelno lodyg. Bylo suche jak proszek. Ale nic, poszedlem do parku (sam), wzialem taka wielka sucha grude, zapakowalem do lufki i podpalam. Z tej jednej lufki wziolem chyba 10 chmur, nie wiem jakim cudem. Wdychalem dym, dopelnialem powietrzem, a potem prez jakies 20s oddychalem tylko gora pluc. Potem wypuszczalem dym i od nowa. Palilem tak dlugo, ze zaczelo juz mnie lekko kopac pod koniec palenia... na poczatku bylem troche rozczarowany bo ziele pachnialo i smakowalo jak zwykly chwast, a efektow nie bylo widac. Ale jak spalilem lufe w calosci to postanowilem ze pojde do kumpli. do kafeji internetowej. Gralem z nimi wczesniej ale przyszedl sms od dila, ze mam odebrac towar wiec poszedlem. Jak tylko wstalem to czulem, ze moge sie skupic na pracy wszystkich moich miesni na raz. Troche dziwnie sie szlo. Wiedzialem dokladnie co sie dzieje dookola ale nie umialem sie na tym skupic. Zakrecilem jedna drozke za szybko, jak sie skaplem to zaczalem sie smiac... :) no ale nic, ide dalej, caly czas to dziwne uczucie a na dodatek usmiech nie schodzil mi z twarzy nawet na sekunde. Caly czas szedlem usmiechniety. Jak doszedlem do kafei to zaraz sie rozesmialem w kierunku kumpli. Usiadlem przy jednym i patrzylem jak graja. Przy tym sie kurewsko usmialem bo gral jeszcze jakis klan (btw, wszyscy grali w counter strike) i rzucal hasla typu: "na moscie sa" albo "od tylu mnie bierze". Nie moglem wytrzymac, wybuchalem smiechem tak ze opluwalem caly monitor. Przy okazji jakos stracilem czucie na twarzy i nie wiedzialem czy sie smieje czy nie, datego sprawdzalem reka :) i z tego tesz sie smialem. :) Poszedlem kupic sobie batona. Jedzenie to bylo cholernie dziwne uczucie, jako ze nie mialem czucia w ustach. Powoli docieraly do mnie bodzce z geby, z opoznieniem i jakos topornie. To tez mnie smieszylo :) . Caly czas sie smialem w tej kafei, zaczelo mnie gardlo i policzki bolec. Dziwne, ze mnie nie wywalili z tamtad. Potem poszedlem do sklepu obok po cos do zarcia i do picia. W sklepie bylo strasznie smiesznie. Przy kasie baba probowala wyciagnac fajki z takiej jakby klatki ale nie umiala, szarpala to i wolala inna po klucz. Ja w tym czasie bylem juz na ziemi i zwijalem sie ze smiechu. Caly czas czulem, ze mam bardziej posrednia kontrole nad moim cialem. Czulem raczej jak miesnie mi sie skurczaly, a nie ze noga sie poruszala itd. caly trip trwal jakies 1,5-2 godziny, a kopnelo po pol godziny od zaczecia palenia. Napisalem ten tekst bo na NG jest pelno tekstow o bad tripach, o tym ze nie kopie, rzyganiu, nieprzyjemnych halunach, a okazuje sie ze 1 raz moze byc zajebisty! Jestem jusz calkiem trzezwy, jakis zmeczony. zobaczymy co jutro kumple powiedza. Btw, jutro mam zamiar zapodac sobie N2O, moze napisze jeszcze jeden trip report! :)

Ocena: 
Zawartość serwisu NeuroGroove jest dostępna na licencji CC BY-SA 4.0. Więcej informacji: Hyperreal:Prawa_autorskie
© hyperreal.info 1996-2019
design: Metta Media